Seniorzy z cennym doświadczeniem i apetytem na więcej

13 września 2021

Mimo odległego miejsca w zakończonych niedawno drużynowych mistrzostwach Europy seniorów, reprezentacja Polski odniosła niebagatelny sukces – pokonała mocniejszy w teorii team z Luksemburga, ale też wystawiła zespół, który ma szansę powalczyć w przyszłości o wyższe lokaty. Będzie o co i to nie tylko w drużynowych czempionatach, ale też w mistrzostwach indywidualnych. Po tym jak Bogdan Bigus stał się pierwszym Polakiem, który w ostatnich latach przeszedł cuta w ME seniorów, biało-czerwoni dostaną w przyszłym roku prawo do wystawienia większej liczby zawodników (premierowy raz w historii krajowego golfa takiego awans do finałowej rundy indywidualnych ME seniorów zaliczył w 2007 r. Paweł Grzelak z Amber Baltic GC).

Dodatkowo, 19. miejsce w DME, przy ewentualnym podziale imprezy przez Europejską Federację Golfa na grupę mistrzowską i dywizję B, da Polakom szansę na pozostanie w wyższej lidze.

Odkąd EGA obniżyła limit wieku z 55 na 50 lat, drużynowe mistrzostwa seniorów stały się prestiżową imprezą o wysokim poziomie sportowym. Z 49 krajów dopuszczono do udziału w tym roku 23 krajowe reprezentacje. Przy wielce prawdopodobnym przyszłym podziale zawodów na dwie grupy, 19. pozycja powinna dać nam prawo pozostania w top 20” – podkreślił Grzegorz Gawroński (Amber Baltic GC), jeden z członków zespołu, który wystąpił w Sedin Golf Resort na Słowacji. 

To spory sukces, biorąc pod uwagę, że polska drużyna, w której poza Gawrońskim znaleźli się: Bogdan Bigus (Business Golf GC), Andrzej Dec (A&A GC), Henryki Konopka (Tokary GC), Tomasz Szoplik (Olympic GC) i Paweł Wyrzykowski (GP Józefów), na papierze była jednym z najsłabszych zespołów.

Średnia hcp plasowała nas na ostatnim lub przedostatnim miejscu. Teoretycznie byliśmy na straconej pozycji, marząc o wyższej lokacie niż 22. Jednak wygrane dwa mecze pozwoliły przesunąć się w tabeli, a naszą wygraną z Luksemburgiem, którego przez ostatnich 6 lat nie udało się pokonać, zauważyła nawet EGA” – opowiadał Gawroński.

Zaprocentowało sportowe podejście, team spirit, miks doświadczenia i spokój części załogi plus młodość oraz ambicja debiutujących w imprezie graczy. Także celne rozstawienie w meczach, wprowadzone przez kapitana Janusza Sikorę (Mazury G&CC). 

Udało nam się stworzyć naprawdę ambitny team, o podejściu stricte sportowym. Co istotne, o wyłonieniu składu decydowały przede wszystkim uzyskiwane wyniki sportowe i pozycja w rankingu sportowym, a nie tylko chęci i możliwości wyjazdu. Na Słowacji panował team spirit, podkręcany przez Janusza Sikorę, który świetnie sprawdził się w roli kapitana. Jego podejście merytoryczne, dbałość o drużynę i analiza strategii przeciwników jest godna pochwały” – wspominał Bigus, który w tym sezonie prezentował najmocniejszą formę z grona krajowych seniorów.

54-latek w czerwcu, w rozgrywanych we francuskim Golf de Morfontaine, zawodach European Senior Men’s Championships zajął 36. miejsce, co jest najwyższą z dotychczasowych lokat uzyskiwanych przez Polaków. W lipcu wywalczył tytuł seniorskiego mistrza kraju, a w sierpniu dodał do tego drugie miejsce w międzynarodowych seniorskich mistrzostwach Czech. Plus złoto, wywalczone wraz z drużyną Business Golf Club w Klubowych Mistrzostwach Polski dywizji 2 oraz wygrana w rozgrywanym w Amber Baltic znanym turnieju Polonia Cup, gdzie w trzech rundach odnotował „życiówkę”, czyli -6 (rundy na 72, 66, 72), dającą mu aż dziewięć uderzeń przewagi nad drugim zawodnikiem – Jerzym Dudkiem.

Da się zauważyć progres w golfie seniorskim, widać że odrobiliśmy lekcję” – podkreślił Bigus.

Dodał, że na tle innych ekip (może poza triumfatorami z Niemiec) Polacy byli drużyną „odmłodzoną”, ale oczywiście pozostającą bez ex-zawodowców w składzie. Za to z przyświecającym mottem „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

Od kilku lat imprezy tej rangi rozgrywane są na bezapelacyjnie najtrudniejszych polach Europy i to z białych tee, z flagami ustawianymi w naprawdę trudnych miejscach. Mistrza kontynentu wyłania się więc dzięki prawdziwej sportowej selekcji i jeśli Polacy mają tam powalczyć, to kluczowe jest wybranie jak najmocniejszej reprezentacji. Nowy system kwalifikacji w PZG, oparty na rankingu sportowym i uzyskanych wynikach w imprezach mistrzowskich, daje takie szanse” – tłumaczył Gawroński.

Andrzej Dec, który piąty raz startował w DME również jest zdania, że zmodyfikowany regulamin wybierania reprezentacji (zakładający m.in. że kapitan zespołu nie musi być równocześnie graczem), pozwolił wyłonić najbardziej optymalny skład.

Po tylu latach startów mogę powiedzieć, że my mamy coraz mocniejszy zespół, o coraz bardziej wyśrubowanych handicapach, ale konkurencja nie stoi w miejscu. Na szczęście coraz wyższy poziom zawodów, daje większą satysfakcję z udziału i rywalizacji z europejską czołówką” – mówił.

W imprezie debiutował Paweł Wyrzykowski, a możliwość startu była dla niego… zaskoczeniem.

Mówiąc szczerze, nie interesowałem się szansą na wyjazd na imprezę tej rangi. Okazało się, że mogę zostać beneficjentem systemu kwalifikacji, opartego na bardzo transparentnych zasadach, opartych wyłącznie o aspekty sportowe. Wysokie miejsce w rankingu dało mi taką miłą niespodziankę. Czytelne regulaminy wyboru kadry, powinny być mobilizacją nie tylko dla seniorów, ale generalnie dla wszystkich golfistów o sportowych ambicjach” – powiedział.

Wśród cennych doświadczeń, jakie zebrał, było ogranie się w międzynarodowym gronie, istotne wskazówki od kapitana, a także możliwość gry na polu o greenach, jakie w Polsce raczej się nie zdarzają. Wyzwaniem było na nich nie tyle puttowanie, co wyczucie rotacji, jakiej nabiera piłka po wylądowaniu na tego typu greenach.

Jednym z graczy młodych wiekiem, ale i stażem golfowym, któremu udało się dostać do składu na DME był Tomasz Szoplik, grający dopiero od 6 lat.

Ten debiut będę bardzo miło wspominał, to dla mnie potężne doświadczenie. Szansa na grę w środowisku międzynarodowym, w gronie o niższych handicapach, a jednak z szansą na nawiązanie walki. Doceniam opiekę, jaką roztaczał nad nami Janusz Sikora. Człowiek z dużym doświadczeniem sportowym, zorientowany nie tylko w regułach, ale i meandrach taktyki golfowej, gry drużynowej, potrafiący współpracować z drużyną. Pod jego skrzydłami moglibyśmy się skoncentrować li tylko na grze, co przełożyło się na wynik. Może nie taki fantastyczny, jak go widać na sucho w tabeli, ale to jednak był dobry występ” – informował.

W opinii Bigusa, aby walczyć o wyższe lokaty, seniorzy muszą ogrywać się w mocno obsadzonych, zagranicznych turniejach, wysoko punktowanych w WAGR. Takim były m.in. sierpniowe mistrzostwa Czech, przeprowadzone w Karlowych Warach. W klasyfikacji głównej (+50) triumfował startujący pod flagą Luksemburga Anglik Andrew Bruce (ten sam, którego w meczu finałowej rundy DME pokonał Andrzej Dec). Srebro wywalczył Bigus, a brąz Szwed Ulf Bergstrand. Łącznie w pierwszej dziesiątce znalazło się sześciu „gości” a czterech Czechów.

Zaprocentowało u mnie doświadczenie z zeszłego roku, właśnie z tego pola. Nie bałem się, mimo wymagających dołków, nabrałem pewności w rywalizacji na tak trudnym obiekcie i wśród dobrych zagranicznych konkurentów. Jak to w golfie, kluczowa na pewnym poziomie jest psychika” – opowiadał.

Co oczywiste, gra na innych polach przynosi korzyści. 

Słowacki Sedin GC to obiekt nieporównywalny do żadnego polskiego. Inne greeny, nietypowe opalikowane fairwaye i roughy o gęstej trawie, tak przystrzyżonej, że przy chippowaniu z niej kluczowe jest zrozumienie, na jakiej dokładnie wysokości leży piłka. Pole w Golf Resort Karlovy Vary też jest świetne i również trudne. Wąskie fairwaye, otoczone lasem, gra z góry na dół lub odwrotnie. Na mistrzostwa było super przygotowane – greeny szybkie, o prędkości 10 stimpów. Za to we Francji nietypowy był piasek w bunkrach, zupełnie inny niż ten, używany zwykle w Polsce” – opowiadał Bigus.

Paweł Grzelak, który w International European Seniors Championship 2007, zajął 82. miejsce również wspomina udział w tej imprezie, jako coś wielkiego.

Dla mnie przejście cuta wówczas w Portugalii, w której startowaliśmy razem z bardzo utytułowanym i doświadczonym Jankiem Musiolikiem, to był niebywały sukces. Ale prawda jest taka, że w tamtym czasie seniorski golf był na innym poziomie, a limit wieku wynosił 55 lat. Także gratuluję chłopakom obecnych wyników!” – powiedział.

40. miejsce w Czechach zajął Sławomir Komoński (KG Lisia Polana), 49. pozycję wywalczył Errol Mills (Armada GC), a startowali jeszcze Piotr Batogowski i Antoni Wierciński (obaj Lisia). We Francji, poza Bigusem, wystartował Grzegorz Gawroński (Amber Baltic GC), a w damskim gronie walczyła aktualna mistrzyni kraju seniorek Ewa Geritz (Sobienie Królewskie G&CC).

Seniorska czołówka kraju jeszcze nie wieńczy sezonu – mocna stawka zgłosiła się do rywalizacji w  PZG Masters, aby w dniach 1-3 października na Lisiej Polanie walczyć nie tylko o triumf, ale przede wszystkim o rankingowe punkty.

Zapisy na PZG Masters TUTAJ
Wyniki z mistrzostw Czech TUTAJ
Wyniki z mistrzostw Europy TUTAJ
Wyniki z drużynowych mistrzostw Europy TUTAJ

 

 

 

 

 

 

tekst: A. Kalinowska
fot. archiwum zawodników z DME