Meronk: Oszczędzam energię na US Open

1 czerwca 2021

Kwalifikacja olimpijska Adriana Meronka jest już właściwie pewna, a udział w rozpoczynającym się w sobotę Porsche European Open ma być przypieczętowaniem prawa startu w US Open. Jeśli tak się stanie, Meronk będzie pierwszym polskim golfistą, który zagra w wielkoszlemowym turnieju.

Nie licząc zakwalifikowanych w inny sposób, prawo gry w jednym z czterech „majorów” uzyska 10 zawodników z najwyższą liczbą punktów po trzech imprezach – Betfred British Masters, gdzie Meronk był trzeci, Made in Himmerland, który skończył na 31. pozycji oraz nadchodzący Porsche European Open. W tym zestawieniu Adrian plasuje się obecnie na czwartym miejscu, więc szanse na wyjazd do Torrey Pines są ogromne.

Igrzyska to formalność – w rankingu olimpijskim plasuje się obecnie na 47. pozycji, a w Tokio wystąpić będzie mogło 60 graczy. Zamknięcie klasyfikacji nastąpi 21 czerwca.

Wczoraj – 31 maja – obchodziłeś urodziny. Co byłoby dla Ciebie najlepszym prezentem? Czego Tobie życzyć, skoro marzenie o kwalifikacji na igrzyska i starcie wielkoszlemowym już właściwie się spełnia?
Dobrych wyników na tych dwóch imprezach. To byłoby kolejnym krokiem, skoro pierwsze cele-marzenia już za mną. Kwalifikacja do igrzysk jest właściwie pewna, teraz realna szansa na US Open. Moim zdaniem zagram tam na 99%. Nie jest to jeszcze oficjalnie, natomiast w Porsche European Open będzie najniższa pula nagród punktowych spośród trzech liczących się eventów. Musiałby się zatem stać cud, żebym się nie dostał.

Bilet do Stanów zarezerwowany?
Jeszcze nie, ale już mam wizę. 

Igrzyska, o których wielokrotnie wspominałeś, zeszły na drugi plan?
Trochę tak. Na początku roku to olimpijska kwalifikacja była moim głównym celem, ale gdy jest już praktycznie zaklepana, to teraz pojawia się szansa startu w US Open. To jest fajny bonus, na którym skoncentruję się teraz w stu procentach. Dalej dla golfistów wielkie szlemy są najważniejsze, choć rozmowy o Tokio też się pojawiają. Z kim nie gram, to każdy pyta, czy pojadę do Japonii i jak to będzie wyglądać. Turniej olimpijski to będzie coś innego, na pewno wyjątkowego.
Teraz skoncentruję się na tym, aby być jak najbardziej „świeżym” na US Open. Mam z tyłu głowy, aby się nie przemęczać. Trzeba oszczędzać energię, jak najwięcej jej zachować na turniej w Stanach.

Tylko jak tego dokonać, skoro na żadnej z rund nadchodzącego turnieju w Niemczech nie możesz się przecież oszczędzać – golf wymaga nieustającej koncentracji i zaangażowania w każdy strzał.
Pole do popisu daje trening. Mam tendencję do zbyt dużego trenowania przed turniejem i po rundzie. Muszę się zastanowić, jak bardziej efektywnie i z większym oszczędzaniem energii to robić.

Jaki prezent zafundowałeś sobie na urodziny? 
Obiad z rodzicami w domu plus kolację ze znajomymi na mieście. Celebracja na spokojnie, bez szaleństw, w gronie najbliższych. Największą radość sprawia powrót do domu, a to się udało właściwie tylko dlatego, że turniej Porsche European Open dostał o kilka dni przesunięty. Gdyby nie to, byłbym już w Hamburgu.

Hamburg jest bliski Twojemu sercu – to miasto, w którym się urodziłeś. Lubisz grać tak blisko, za polską miedzą, w sąsiednich krajach?
Bardzo! Szczególnie, że mam możliwość pojechania na turniej samochodem, czyli mogę spakować cokolwiek chcę, nie muszę się martwić o bagaż do samolotu. Ruszę do Hamburga w czwartek rano, licząc, że jeszcze po południu zrobię krótki trening lub 9 dołków. W piątek runda treningowa, a w sobotę zaczynamy walkę.

Czy znasz pole Green Eagle Golf Courses?
Miałem okazję grać tam jeszcze jako amator w mistrzostwach Niemiec. Pamiętam, że jest długie, co jest plusem, bo długa gra to moja mocna strona.

Jakbyś podsumował występ w Danii? W Made in HimmerLand presented by FREJA odnotowałeś rundy na 72, 66, 73 i 65 uderzeń, a suma -8 dała Ci dzielone 31. miejsce.
Bardzo pozytywne wrażenia. Pierwszy dzień to były trudne warunki, ale grałem solidnie, więc +1 było dobrym wynikiem. Drugi dzień okej, za to w trzecim czułem się nieźle zmęczony. Przez cały dzień bolała mnie głowa i plecy, nie grałem zbyt dobrze. Cieszę się za to z ostatniej rundy. Z tego, że potrafiłem powrócić ze słabej pozycji na całkiem fajną, a przede wszystkim taką, która dała szanse na kwalifikacje do US Open i dalsze poczynania w sezonie. Na przyszłość muszę się jednak nauczyć tego, aby energię bardziej kumulować, oszczędzać na dalsze dni, bo turnieje są długie.

Przed turniejem zaliczyłeś wizytę w programie „Dzień dobry TVN”. Czujesz rosnącą popularność?
Szczerze mówiąc nie czuję żadnej zmiany, ale też nie jestem teraz prawie w ogóle w Polsce. Taka wizyta w studio nie zmieniła wiele, jeśli chodzi o moją osobę czy popularność golfa. Jeden występ nie pomoże. Trzeba robić swoje i może po którymś takim występie powoli coś się zacznie zmieniać.

Zainteresowanie Twoimi wynikami sportowymi w mediach jest jednak coraz większe, a większe sukcesy w European Tour to również większe nagrody finansowe. Media już wyliczają, ile ostatnio zarobiłeś. Może opowiedz, ile… wydajesz?
Zarobki w ET są dużo większe niż w Challenge Tour, ale wydatki też są spore, także coś za coś. Grając w ET musimy sami opłacać przeloty, hotele, swoich caddiech. Jeden turniej to koszty rzędu kilku tysięcy euro. Żyjąc w turniejowej bańce nie mamy opcji wybrania innego zakwaterowania, jak to było wcześniej i choć organizatorzy zapewniają jakiś nieco lepszy pakiet na turniej, to wciąż trzeba pamiętać, że wybierane są jedne z lepszych hoteli, a co za tym idzie dosyć drogich. Mam jednak wsparcie z Polskiego Związku Golfa, który dostaje dofinansowanie z ministerstwa sportu dzięki m.in. temu, że golf to znów olimpijski sport. Pomagają mi z kosztami, opłacają głównie moje szkolenie – trenera, psychologa i fitness coacha.
Słowa podziękowania należą się też sponsorom – głównym jest PING, odpowiadający za ubranie i sprzęt, a dalej Titleist od piłek, butów i rękawiczki. Sponsorem strategicznym jest LESS_ app, a także TIM S.A. i White Eagle Sport. Fajnie układa się współpraca z tymi wszystkimi partnerami, jestem zadowolony ze wspólnego zaangażowania.

Dziękuję za rozmowę. Powodzenia!

Przesunięty na 5-7 czerwca Porsche European Open będzie pierwszym po przeszło rocznej przerwie turniejem z udziałem publiczności. Dopuszczonych zostanie dwa tysiące kibiców dziennie. Turniej zostanie rozegrany na 54 dołkach, na Porsche North Course, a nie jak pierwotnie planowano na 72 dołkach. Zmiany podyktowane były decyzją rządu niemieckiego o umieszczeniu Wielkiej Brytanii na tzw. „czerwonej liście”, co utrudniłoby wjazd ponad jednej trzeciej uczestników oraz podobnej liczbie caddiech i znacznej liczbą pracowników European Tour Productions i European Tour.

Historia European Open sięga 1978 roku. Aż do 2015 r. turniej rozgrywany był w Anglii. W 2015 r. przeniósł się do Niemiec, po tym gdy sponsorem tytularnym została firma Porsche. W edycjach 2015 i 2016 odbywał się w Bad Griesbach, a 2017, 2018 i 2019 już w Green Eagle koło Hamburga.

Rozmawiała: Anna Kalinowska

 

 

 

 

 

 

fot. M. Darnikowski