Meronk przed British Masters: Od jutra na słynnym Brabazon mocne wyzwanie

11 maja 2021

W środę o godz. 15.00 polskiego czasu Adrian Meronk rozpocznie rywalizację w Betfred British Masters hosted by Danny Willett. Turniej o wieloletniej historii w tym roku odbędzie się na słynnym polu Brabazon w brytyjskim kompleksie The Belfry. Ośrodek był gospodarzem 17 imprez European Tour i aż czterokrotnie gościł Ryder Cup.

Najlepszy polski golfista opowiedział o swoich oczekiwaniach i doświadczeniach, jakie zebrał w ostatnich turniejach.

Jak wrażenia ze słynnego Brabazon?
Pole fajne, ciekawe, wiele wymagających dołków i trudnego, wysokiego roughu. Do tego wieje mocny wiatr, leje deszcz i takie prognozy są na cały turniej, więc zapowiada się niezły challenge. Na Brabazon wszystkie aspekty gry będą ważne, ale na pewno z tee warto grać prosto na fairway, bo rough jest naprawdę gęsty i wysoki. Szczególnie w deszczu będzie trudno się z nim zmierzyć. Wokół greenów też jest gęsto, także krótka gra musi być solidna.

Kiedyś wspominałeś, że lubisz takie trudne warunki atmosferyczne.
Lubię, bo one weryfikują graczy. Większość będzie narzekać na warunki i sobie z nimi nie poradzi. Ja lubię walczyć w takich okolicznościach. Wiele razy, jeszcze jako amator, miałem okazję w trudnej pogodzie grać. Oczywiście, że jest wtedy ciężko. Ale pasuje mi to.

Kiedy przyleciałeś do Anglii i jak się czujesz?
Przyleciałem w sobotę wieczorem, czekał na mnie trener Matthew Tipper, który będzie do czwartku mnie tutaj wspierał. Poza rundą treningową, w poniedziałek zaliczyłem trening jeszcze na siłowni, ale we wtorek w planach już tylko lekki range i być może 9 dołków z samym wedgem i putterem, żeby wokół greenów popracować. Gra mi się dobrze, choć jestem trochę zmęczony, bo to piąty tydzień turniejowy z rzędu. Staram się jak najwięcej oszczędzać energii, żeby na turnieju być „jak najświeższym”. 

Pod koniec lipca 2020 r. do finałowej rundy rozgrywanego wówczas w Close House GC Betfred British Masters przystępowałeś z wysokiej ósmej pozycji, a ten pierwszy po przerwie związanej z epidemią koronawirusa turniej europejskiej ligi ukończyłeś na dzielonym 21. miejscu. Nadchodząca edycja British Masters może być podobna do poprzedniej?
Pole jest dużo trudniejsze niż w zeszłym roku. Trzeba będzie grać w wielkim skupieniu, nie ma wiele łatwych strzałów, ciężko sobie na oddech pozwolić. Za to atmosfera jest bardzo podobna. Czuć tę otoczkę British Masters, bo jest dużo więcej mediów czy wystawców sprzętu – właściwie wszystkie znane firmy golfowe są tutaj obecne i gracze testują nowy sprzęt.
Natomiast każdy z zawodników wykonuje równolegle swoją zwykłą przedturniejową rutynę. Dobrze się już znamy, więc atmosfera wśród graczy jest taka jak zawsze, nie czuć większej presji. 

To będzie kolejny turniej bez udziału publiczności. Poza całym gronem Twoich kibiców, obserwującym transmisję i livescoring, cały czas masz wparcie Polaków z firmy FlightScope, którzy pracują przy obsłudze technicznej turniejów European Tour?
Tak! To bardzo miłe. Fajnie się stało, że rodacy jeżdżą na te turnieje. Szczególnie to ważne, właśnie w tym roku bez kibiców na polu.

Jutro we flighcie Niemiec Marcel Schneider i Francuz Clement Sordet. A jaki byłby Twój wymarzony flight?
Na pewno znalazłby się w nim mój dobry kolega Matthias Schwab z Austrii. Bardzo przyjemnie grało mi się też tydzień temu z Alvaro Quirosem. Hiszpan cały czas sobie żartuje, wprowadza dużo śmiechu i luzu. Jak zagra dobry strzał to biega, cieszy się, przybija piątki. Jest pełen pozytywnej energii, która wprawia innych w dobry nastrój.

Z jakimi wnioskami i doświadczeniami przyleciałeś z Kanarów? Przypomnijmy: 2 maja zająłeś dzielone trzecie miejsce w Tenerife Open, a tydzień później podczas rozgrywanego na tym samym polu turnieju Canary Islands Championship niestety nie przeszedłeś cuta.
Pole Golf Costa Adeje było dosyć łatwe. Grało mi się dobrze, ale żałuję tego drugiego turnieju, bo czułem się w formie i miałem ochotę na te dwie kolejne rundy. Każdy aspekt mojej gry był solidny. Po Kenii mocno pracowałem nad krótką grą i wedge’ami i to procentuje. Od paru tygodni gra mi się naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o wynik to wiadomo – jestem zadowolony z trzeciego miejsca. 

Turniej takiej rangi na tak prostym polu to… trudne zadanie dla zawodowych graczy? Rzadko cykl European Tour odbywa się na takich obiektach.
Rzeczywiście rosną wtedy oczekiwania na niski wynik. Ja po podium w Tenerife Open miałem duże oczekiwania wobec kolejnego turnieju. Pierwsza runda zupełnie nie wyszła. Zrobiłem parę głupich błędów, które sporo potem kosztowały. A to właśnie przez tę presję, jaką na siebie nakładałem. Drugą rundę grałem już na luzie, strzał za strzałem, mogło być -9, ale parę puttów, które powinny wpaść, nie wpadło i się skończył turniej dla mnie. Muszę na przyszłość lepiej sobie z tym radzić i oddzielić oczekiwania od gry. Po prostu na polu robić swoje. Choć o to trudno, gdy dwa turnieje z rzędu odbywają się na tym samym obiekcie. Patrząc wstecz na moje wyniki w całej karierze to zawsze drugi występ w takich sytuacjach miałem gorszy.

Powodzenia w nadchodzącym turnieju! Dziękuję za rozmowę.

43. edycja British Masters to kolejny etap wyścigu Race to Dubai, a także początek kolejnej fazy kwalifikacji do Ryder Cup. Honory gospodarza imprezy pełni tym razem Danny Willett. Zwycięzca The Masters 2016 wybrał Prostate Cancer UK jako oficjalną organizację, której zostanie przekazane finansowe wsparcie od sponsorów.

Pole w The Belfry Hotel & Resort, które było areną rywalizacji w edycji 2006, 2007 i 2008, przed nadchodzącym turniejem przeszło szereg modyfikacji, które uczyniły je jeszcze bardziej wymagającym. Obiekt o powierzchni 160 akrów został wydłużony do 7310 jardów, zmieniono ósmy, dziesiąty i osiemnasty dołek, dodając nowe „niebezpieczeństwa”. Wprowadzono też dodatkowe czwarte tee, aby znacznie poprawić wrażenia z gry, pozostawiając jednocześnie par 72.

Livescoring będzie TUTAJ

Transmisje w Golf Channel Polska:
Środa, 12 maja: runda 1 (LIVE) 15:00 – 19:30
Czwartek, 13 maja: runda 2 (RE-LIVE) 19:30 – 22:00
Piątek, 14 maja: runda 3 (RE-LIVE) 19:30 – 22:00
Sobota, 15 maja: finał (LIVE) 14:00 – 18:00

Tekst i rozmowa: Anna Kalinowska


 

 

 

 

 

fot. Marek Darnikowski