Warto mówić wspólnym głosem

5 grudnia 2013

Okrągły stół polskiego golfa po raz drugi odbył się z inicjatywy PGA Polska. Główny wniosek: więcej promocji i wiedzy o korzyściach z tej gry, mniej podatków i negatywnych stereotypów.

Środowisko golfowe, choć zima blisko, nie zasypia gruszek w popiele. W siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego odbył się, rok po pierwszym, drugi okrągły stół polskiego golfa. Zebrali się przedstawiciele wszystkich sił, które mogą wpłynąć na to, że niezmiernie popularny w skali światowej sport zdobędzie uznanie także nad Wisłą.

Oblicze golfa, mającego po wskrzeszeniu już 20-letnią powojenną tradycję, tworzą dziś liczne środowiska i organizacje: od Polskiego Związku Golfa i PGA Polska (Stowarzyszenia Instruktorów Golfa) – zajmujących się pracą od podstaw, po PKOl (bo to znów sport olimpijski), Ministerstwo Sportu, właścicieli pól golfowych oraz sponsorów i media. W każdej z tych grup jest nieco inne spojrzenie na stary szkocki sport, ale znaleźć wspólnotę idei można.

Ludzi golfa w Polsce łączy przekonanie, że warto rozwijać ten sport, warto inwestować w infrastrukturę, w rekreacyjną grę amatorów w każdym wieku i rozwój sportowy młodych ludzi, który prowadzić ich może nawet na olimpiadę.

Aby golf stał się sportem masowym, musi przejść tę samą drogę, którą przechodził w innych krajach – z fazy pospolitego ruszenia grupy entuzjastów do fazy profesjonalizacji, którą zapewnią odpowiednie schematy organizacyjne oraz solidne źródła finansowania.

Głos z Binowa

Profesjonalizacja stała się już faktem. – Efektywnie i zgodnie działają oba związki, PZG i PGA Polska. Co roku notujemy 10–15-procentowy przyrost liczby golfistów oficjalnie zarejestrowanych w PZG, organizujemy ogólnopolskie cykle turniejowe dla amatorów i zawodowców, wyznaczają one normy dla innych podobnych przedsięwzięć, wspólnie z właścicielami pól zorganizowaliśmy w tym roku dwa międzynarodowe turnieje z cyklu Pro Golf Tour. Przyszłość też rysuje się dobrze – powiedział Marek Michałowski, prezes PZG.

Z punktu widzenia właścicieli pól największą przeszkodą w rozwoju wydają się obciążenia podatkowe, które w przypadku dużych obiektów sportowych nie dają szansy na zbilansowanie nakładów i zysków w ten sposób, by dostęp do pól uczynić tańszym. – Drugą stroną tego samego medalu jest promocja golfa. Bardzo chcielibyśmy mieć więcej członków w klubach, móc uczynić golf tanim, powszechnie dostępnym, zwłaszcza dla dzieci, ale wciąż pokutujące przekonanie, że to sport tylko dla starszych, bardzo bogatych mężczyzn, nie niknie. Członków jest jeszcze za mało, większość pól ledwie wiąże koniec z końcem, tylko kilka na kilkadziesiąt obiektów w Polsce wychodzi na swoje, właściciele mówią w większości: my tylko nie chcielibyśmy do tego dokładać. Promocja i podatki są najważniejszymi sprawami właścicieli na dziś – to głos Sławomira Pińskiego, dyrektora zarządzającego Binowo Park Golf Club.

Każdy pomysł się liczy

Problem podatków, jakie nakłada się na komercyjne pola i podobne obiekty, wzbudził zrozumiałe emocje. Piotr Kosno, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych Banku Citi Handlowego SA, uważa, że dziś nie jest czas na takie postulaty, uszczuplenie dochodów podatkowych 
budżetu nie wchodzi w grę, nie jest potrzebne właśnie ze względów wizerunkowych. Prezes Grupy Lotos SA Paweł Olechnowicz był odmiennego zdania, bo w rachunku kosztów ciągnionych inwestycje w golf, wedle doświadczeń w innych krajach, przynoszą w dłuższym czasie zyski, zarówno społeczne (rekreacja), wizerunkowe (Polska jako kraj nowoczesnych standardów), jak i czysto biznesowe.

Joanna Mucha, była minister sportu, powiedziała, że choć obniżkę podatków można wpisać w strategię rozwoju golfa, to działania muszą w obecnych realiach gospodarczych być inne, bliższe szybkiej realizacji, np. współpraca pól z Polską Organizacją Turystyczną, budowanie spójnych, celowych programów marketingowych.

Wszyscy zgodzili się, że na promocji oszczędzać nie można. Jarosław Sroka, prezes PGA Polska, podsunął propozycję, by w celu szybkiego wypracowania skutecznych metod popularyzacji golfa, a także rozwiązywania innych problemów rozwoju dyscypliny powołać zespoły robocze, które otworzą drogę do wspólnego działania większej liczbie osób. – Warto mówić jednym głosem. Nie chcemy przed nikim zamykać drzwi. Każdy pomysł się liczy, o każdym warto dyskutować. Postuluję utworzenie zespołów tematycznych, które będą spotykać się częściej, choćby co kwartał, by szybciej formułować zalecenia i przedstawiać je pod osąd środowiska – zaproponował.

Mateusz Kusznierewicz, który po karierze żeglarskiej mocno angażuje się w sprawy golfowe i jest jednym ze znanych ludzi sportu promujących tę dyscyplinę, zasugerował, by kilkuosobowe zespoły tematyczne budować właściwie w każdej sprawie wymagającej rozwiązania, podzielić pracę i jej wyniki możliwie szybko rekomendować szerszemu gronu. – Zmiana wizerunku golfa to jeden z elementów tej układanki. Nie ma innej drogi, jak krok po kroku podejmować działania, po ich realizacji ocenić efekty i rozliczyć. To żmudna praca, ale konieczna. Chciałbym się w ten proces zaangażować, bo to mój konik – zadeklarował.

Prezes Michałowski przypomniał, że wielką promocyjną szansą są także pola komunalne. I w tej dziedzinie polski golf odnotował postęp. Działające od czerwca pierwsze pole Zawarcie w Gorzowie Wielkopolskim zbudowała na wysypisku śmieci gmina. Sukces tego przedsięwzięcia może przekonać następne gminy.

Leszek Niemycki, prezes zarządu Deutsche Bank PBC SA, przypomniał, iż skutecznym narzędziem wsparcia finansowego może stać się specjalna fundacja rozwoju golfa.

Celem są igrzyska

Argumenty promocyjne ze strony medycznej dodał dr Witold Dudziński, lekarz kadry olimpijskiej polskich żeglarzy. – Należy przekonywać Polaków, że golf to po prostu inwestycja we własne zdrowie. Lekarze, którzy rzetelnie poznają tę dyscyplinę, na pewno podpiszą się pod tym stwierdzeniem – mówił.

Rozwój amatorskiego golfa wspierają wzory sportowe. Z tym w Polsce na razie krucho, bo choć kadra jest i ma pewne sukcesy, to działa, jak cały golf, w trudnych warunkach.

– Mamy przede wszystkim problem z kandydatami, bo w nielicznej grupie polskich juniorów trudno znaleźć wielu takich, którzy są w stanie walczyć na poziomie międzynarodowym. Wiele dzieciaków styka się z golfem, ale zostaje garstka. Mamy też jednak zwykłe szczęście, że trafiliśmy na kilka osób, które są naprawdę zdolne. Adrian Meronk czy Mateusz Gradecki to ludzie, którzy osiągnęliby sukcesy w każdym sporcie, dobrze, że wybrali naszą dyscyplinę. Droga do ich ewentualnego startu olimpijskiego jest jednak bardzo długa. Nawet start w igrzyskach 2020 roku nie jest pewny, perspektywa 2024 roku jest bardziej realna. Przyczyna to nie tylko braki w finansowaniu kadry, ale także fakt, że kariera olimpijska zaczyna się od przejścia mocnego amatora na zawodowstwo, potem wiedzie przez starty w profesjonalnym tourze, a w igrzyskach zagrają tylko ci, którzy walczą w pierwszej lidze światowego golfa – mówił Mike O’Brien, trener kadry narodowej.

Z punktu widzenia sponsorów kadra olimpijska i spójny program rozwoju juniorów (istnieje już w PZG) to jednak są wabiki, by przekonać do wydawania pieniędzy na wsparcie. Cel, jakim są igrzyska, pobudza wyobraźnię, sprzyja argumentacji – mówił Piotr Kosno.

Czy golf zyska na organizacji turniejów zawodowych w Polsce? Zdaniem Andrzeja Persona, senatora PO, honorowego prezesa PZG, wielkie imprezy sportowe zawsze są sukcesem, zwłaszcza jeśli do promocji dołączy się telewizja, tak jak w tym roku TVP Sport.

Zdaniem szefa PGA Polska Jarosława Sroki warto nadal tworzyć okazje do konfrontacji siły polskiego golfa amatorskiego i zawodowego ze światem, to świetne lekcje dla graczy, choć może nie od razu należy mierzyć się z pierwszą ligą. –  Ważnym osiągnięciem jest to, że już wiemy, jak zorganizować nowoczesny turniej zawodowy na poziomie niekiedy nieosiągalnym na zachodzie Europy. Wiemy też, że grający u nas obcokrajowcy po naszych turniejach stają się ambasadorami polskiego golfa, to też działanie, które będzie procentować – mówił.

Drugi okrągły stół polskiego golfa zakończył się konkluzją, że ta przygoda będzie coraz  ciekawsza. – Czas myśleć w Polsce, że golf to nie jest sport sezonowy, że cały rok możemy wspólnie pracować na jego rzecz, a wtedy szybciej zobaczymy efekty. Mamy szansę zapisać w tej historii całkiem nowy rozdział – powiedział prezes Sroka. Zgodzili się wszyscy.

Krzysztof Rawa
Źródło: rp.pl