Brygida Morańska: Marzę, by polski golf zawitał do Rio

10 grudnia 2013

2013 rok to rok jubileuszów. 20. rocznicę powstania obchodził Polski Związek Golfa, podobnie jak pierwsze krajowe powojenne pola. Okrągłe urodziny odnotował także Ladies Golf Tour – organizowany od 5 lat cykl damskich turniejów. Z tej okazji w wydawanym na Śląsku czasopiśmie Lady’s Club ukazał się wywiad z przewodniczącą Komisji Golfa Kobiecego PZG Brygidą Morańską, którego skrót publikujemy poniżej.

Dlaczego istnieje Komisja Golfa Kobiecego, a nie ma Komisji Golfa Męskiego?
Brygida Morańska: Odpowiedź jest prosta: przyjęło się, że golf to sport typowo męski, a to należy zmienić: to sport dla wszystkich. Celem działania Komisji jest popularyzacja golfa wśród kobiet i ten cel osiągamy, wtedy gdy w każdym z turniejów pojawiają się nowe twarze. W ciągu pięciu lat zagrało u nas kilkaset pań. Pola są przyjaźnie nastawione, kluby konstruktywnie współpracują i cieszy nas, że sukcesywnie powiększa się liczba golfistek, które dotychczas nie startowały w żadnych zawodach. Ladies Golf Tour ośmiela je i grają razem z nami, bo na pewno paniom, nowym adeptkom tej dyscypliny łatwiej jest rozgrywać pierwsze w życiu zawody w kobiecym gronie. Mogą też skorzystać obserwując grę zawodniczek na najwyższym polskim poziomie, które również uczestniczą w tej serii. To właśnie ta integracja jest najważniejsza.
Turnieje tej serii to nie spektakularne eventy golfowe z całą masa sponsorów, widzów i publikacji w mediach. Nie są tak widoczne na polskiej mapie turniejów, ale powoli z konsekwencją zdobywamy nowe golfistki.

Na świecie istnieje równowaga w tej dyscyplinie?
Skądże! Na świecie to jeszcze bardziej męski sport. W Anglii istnieją kluby, do których do dzisiaj kobiety nie mogą należeć, np. The Royal and Ancient Golf Club of St. Andrews istniejący od 1735 r. ,a w USA, klub  Augusta National Golf Club bardzo prestiżowy, istniejący od 1933 r. dopiero w 2012 r. przyjął do swojego grona dwie panie. To znaczy, że coś się zmienia, ale o równowadze nie może być mowy.

Ile pań gra w Polsce?
Do PZG należy ok. 660 pań. W LGT 2013 r. brało udział ok. 170. Cieszy mnie, że co roku liczba przychodzących do nas nowych twarzy wzrasta o 20-25 osób.
To nie liczby są najważniejsze, bo to nie tu jest „pies pogrzebany”. Ważne jest, że panie są coraz bardziej widoczne na stereotypowej męskiej golfowej scenie. Czas pokazuje, że pracuje dla nas. W pierwszych mistrzostwach Polski zagrało kilkanaście kobiet, dziś mówimy o kilkudziesięciu uczestniczkach. Od 1999 roku organizuję turniej Silesia Cup, w którym grało wtedy około dwunastu osób, a w następnych latach ok. 100. Był to pierwszy w Polsce turniej, w którym zawsze była kategoria kobiet.
Panie chętnie w nim grają, gdyż zawsze są odpowiednio uhonorowane. W turniejach LGT zawsze dbamy, by nagradzane były wszystkie najlepsze zawodniczki w czterech grupach hcp oraz ZK. To ewenement w polskich turniejach. Trudno jest przekonać organizatorów, by w każdym z nich była kategoria kobiet.

Nasze tradycje golfowe nie są zbyt długie…
W tym roku obchodzimy 20-lecie PZG, a niedawno świętowaliśmy 20-lecie powstania pierwszego pola Amber Baltic w Kołczewie. Jesteśmy bardzo młodym krajem golfowym, mamy 64 kluby. Ale już się nas zauważa, mamy coraz lepsze wyniki. W porównaniach wypadamy jednak wciąż słabo: Czechy mają 70 pól, a my 18-dołkowych pól mamy 17. Stany Zjednoczone – to masówka-15600 pól, Hiszpania i Portugalia są również bardzo rozwinięte. W Hiszpanii np. gra w golfa kilka tysięcy seniorek, a do PZG należy, w sumie 2800 golfistów, to inna rzeczywistość.
Pogoda też ma wpływ na rozwój golfa. U nas zima nie pozwala grać przez cały rok. Golfiści grają do pierwszego śniegu. Ale są już biura podróży, które organizują wyprawy golfowe do Egiptu, Hiszpanii, na Cypr, do Turcji. Chętnych jest coraz więcej.

Trudno jednak mówić o masowości.
U nas tak, ale to sport bardzo popularny na świecie, na pewno nie jest elitarny. W USA gra ok.26 mln osób. Walczymy ze stereotypem elitarności, z przekonaniem, że golf jest tylko dla snobów i arystokratów. Staramy się udostępniać go wszystkim, organizując turnieje dla juniorów, seniorów, dla wszystkich grup wiekowych.

Co wobec tego utrudnia jego popularyzację?
Barierą nie są tylko finanse, jeśli to pan ma na myśli. Narty bywają droższe.

A co w golfie jest najdroższe?
Czas. Trzeba go dużo mieć , żeby grać. Zależy też, gdzie spędzamy czas, jeśli np. w Kalifornii, to siłą rzeczy będzie nas to więcej kosztować. Ale czas jest najdroższy. Runda golfa trwa 5-6 godzin. Jeszcze rozgrzewka, więc około 8 godzin. To wspaniała forma spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Trudno byłoby namówić kogoś na tak długi spacer. Nawet miłośnicy psów nie wychodzą ze swoimi pupilami na pół dnia. Dlatego podkreślam, że golf to nie tylko sport, ale także sposób na życie. Świetnie jest, jeśli mamy pole blisko domu, ale bywa, że trzeba dodatkowo uwzględnić czas dojazdu. Pamiętam, kiedy zaczynałam, musieliśmy ze Śląska jeździć do Międzyzdrojów, do Warszawy albo do Gdańska. Jeździliśmy także do Czech, bo było najbliżej na pełnowymiarowe, 18-dołkowe, piękne pole. Ukończyłam Politechnikę Śląską, Wydział Organizacji i Zarządzania. Od 1984 roku prowadzę własne biznesy, dlatego… dziś już tak sobie zorganizowałam swój wolny czas, by nie zabrakło go nigdy na golfa.

Kiedy golf pojawił się na Śląsku?
Pole golfowe istniało już przed wojną w Giszowcu, ale za komuny zostało zniszczone, bo walczono ze sportem klasy „próżniaczej”. Ten stereotyp pokutuje do dzisiaj. Dopiero w 1994 r. powstało 18-dołkowe pole golfowe w Siemianowicach, w centrum miasta, w sąsiedztwie parku Pszczelnik. W 2000 r. w parku pałacowym w Pszczynie zostało otwarte 9-dołkowe pole, w 2006  r.– pole w Konopiskach (18-dołkowe), a w tym roku rozpoczęło swoją działalność 9-dołkowe pole w Bytomiu.

Czy golf ma szansę stać się u nas sportem masowym?
Byłoby fantastycznie, ale to bardzo długa droga. Ci, którzy jeszcze nie grają po prostu nie wiedzą co tracą.Tę dyscyplinę uprawia coraz więcej ludzi na świecie. Na Zachodzie transmisje telewizyjne na żywo z turniejów golfowych biją rekordy popularności, a zawodowi liderzy zarabiają krocie. W golfa grają całe rodziny. Pozytywne w golfie jest to, że początkujący mogą grać wspólnie z tymi, którzy już są zaawansowani. To sport towarzyski, który nie uwzględnia różnic w poziomie gry. W tenisie, np. nie jest to takie oczywiste. Dobrze grającemu nie będzie sprawiała przyjemności gra z kimś początkującym, będzie się męczył i nikt nie będzie zadowolony. W golfie mogą grać obok siebie cztery osoby, rozmawiać o grze, biznesie czy pogodzie. Obowiązuje niepisana zasada, że wszyscy przechodzimy na „ty”, co bardzo ułatwia kontakty. Miałam okazję grać z arystokratami, biznesmenami i politykami, rozmawiać z gwiazdami golfa na turniejach w wielu miejscach świata. Golf powoduje, że oprócz gry kwitnie życie towarzyskie i chętnie spotykamy się po zakończeniu rundy. Problemem jest, jeżeli mąż lub żona nie grają w golfa. To wielka strata dla kogoś w tym związku. Panowie grają chętniej, a niegrające panie czują się wśród nas „wyobcowane i poszkodowane”.

A jak się zaczęła pani pasja do golfa?
Pojawiła się nagle i była to miłość od pierwszego wejrzenia.
Mój mąż gra w golfa od 1997 roku. Wielokrotnie próbował mnie nakłonić, żebym dołączyła. Nie było łatwo. Dwa lata zmarnował na przekonywanie. Uważałam, że jest to nudne. Dopiero w Meksyku w czasie wakacji w 1998 roku udało mu się zabrać mnie na piękne pole golfowe. Moje pierwsze uderzenie … i Priscilla, która tam uczyła golfa stwierdziła, że mam predyspozycje i nie powinnam ich zaprzepaścić. To był kluczowy moment, zwrot w moim myśleniu. Ten sport pochłonął mnie od razu. Co więcej, wszystkie moje znajome zaczęłam zachęcać do gry. Tak rozpoczęła się moja przygoda. Ponieważ na południu Polski nie było wtedy pola, to jeździliśmy do Czech. W 2001 roku zdobyłam swój pierwszy tytuł mistrzyni Polski. Golf, to teraz moje życie i pasja. Gram bardzo chętnie, wszystkie zwycięstwa cieszą, ale jednak najwięcej satysfakcji dostarcza mi organizacja turniejów – Ladies Golf Tour.

Co jeszcze robicie dla rozwoju golfa w Polsce?
Mamy w Polsce, co mnie bardzo cieszy, coraz więcej zawodowych golfistów (skupia ich PGA). I pierwszą profesjonalistkę Martynę Mierzwę z Poznania, pięciokrotną mistrzynię Polski, która w ostatnich latach uczyła się i ćwiczyła w USA. Ale żeby były sukcesy, golf musi być obecny w szkole. To tu jest kuźnia młodych talentów. Dlatego, będąc w zarządzie PZG organizowałam konferencje dla nauczycieli wf, przybliżające zasady i reguły tego sportu, by wykorzystać je na lekcjach w szkole. Skok przez kozła czy zwisy na drabince, to już nie to. Uczeń powinien wiedzieć jak najwięcej o golfie. To ważne. Przecież dużo młodzieży wyjeżdża poza granice Polski na studia. Nauczyciele bardzo się zapalili do tego pomysłu, wycieczki przyjeżdżały na pola golfowe, pro tłumaczy zasady, uczniowie ćwiczą, są zaangażowani. Powstał również pierwszy podręcznik golfa dla nauczycieli. Efekty już są widoczne. Projekt ten powinien być kontynuowany w przyszłości, gdyż udział w olimpiadzie to najważniejsze wydarzenie dla sportowców, a w 2016 r. w Rio de Janeiro , po stu latach nieobecności golfiści znowu zmierzą się w walce o olimpijskie złoto. Marzę o tym, by polska reprezentacja wystąpiła w Rio de Janeiro!

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Stanisław Bubin
—————-
Cykl turniejów Ladies Golf Tour 2013 zakończył się zwycięstwem Brygidy Morańskiej (Śląski KG). Na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej stanęła Anette Jaklund (Binowo Park GC), a na trzecim Sławomira Konieczna (Modry Las GC).

W trakcie minionego sezonu odbyło się dziewięć turniejów. Cykl zainaugurowały majowe zawody na obiekcie Kalinowe Pola GC, a zakończył wrześniowy turniej Marena Ladies Golt Tour Masters w Amber Baltic GC. Panie od maja do września zdobywały punkty rankingowe rywalizując na 18-dołkowych polach golfowych. Punktacja ta, wraz z wynikami turnieju masters, zadecydowała o zwycięstwie w całym sezonie.

Seria LGT adresowana jest do wszystkich kobiet bez względu na wiek i prezentowane umiejętności golfowe. Jej celem jest bowiem, poza sportową rywalizacją, integracja dobrych i słabszych zawodniczek. Rozgrywki odbywają się w systemie stroke play brutto i netto w 4 kategoriach handicapowych. Taka klasyfikacja, uwzględniająca poziom zaawansowania zawodniczek, pozwala zagrać razem paniom doświadczonym o wysokich umiejętnościach i tym, które dopiero zaczynają.