Ładniejsza strona golfa, czyli kobiety na greenie

30 października 2013

Mężczyźni rządzą golfem? Do czasu. Na greenie – także w Polsce – pojawia się coraz więcej kobiet. Jedne traktują golfa jak wyzwanie sportowe, inne szukają relaksu na świeżym powietrzu, jeszcze inne grają, bo chcą miło spędzić czas ze znajomymi czy z rodziną.

Szacuje się, że w naszym kraju w golfa gra około 20 tys. osób, z czego co piąta jest kobietą. Pań zainteresowanych golfem jest coraz więcej. Z danych Polskiego Związku Golfa wynika, że na koniec 2012 roku ponad 600 kobiet miało kartę handicapową, która daje szansę gry w turniejach. Jeszcze siedem lat temu było ich niemal trzy razy mniej.

„Najczęściej można spotkać żony wciągnięte przez mężów, ale nie tylko” – mówi Martyna Mierzwa, najlepsza polska golfistka. Ona sama pierwszy raz wzięła do ręki kij golfowy jako mała dziewczynka – 11 lat temu. Pasją zaraził ją ojciec.

„Miałam 12 lat, gdy razem z bratem zabrał nas na małe pole w Poznaniu. Tata trenował tam od roku. Zagrałam i spodobało mi się. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego uderzenia” – śmieje się.

Dziś jej ojciec w golfa już nie gra – zrezygnował bardzo szybko, gdy okazało się że nastoletnia córka ma zadatki na golfowego geniusza.

„Są panie, które prowadzą własny biznes, prawniczki. Mamy kilka juniorek, ale też 30, 40, 50 i nawet 60-latki. Być może ta różnorodność wieku i zawodów jest świadectwem tego, że to sport dla każdej kobiety” – mówi Joanna Łodygowska, szefowa działu komunikacji z firmy Dr Irena Eris, która od sześciu lat organizuje kobiecy turniej golfowy.

W 2011 r. w ramach Dr Irena Eris Ladies Golf Cup zostały również rozegrane mistrzostwa Polski kobiet. W samych rozgrywkach udział wzięła rekordowa liczba 88 zawodniczek, nie tylko z Polski, ale także z Ukrainy, Grecji, Niemiec Wielkiej Brytanii, Francji oraz Szwecji. To był rekord. Na początku w mistrzostwach Polski amatorów startowały tylko dwie zawodniczki.
W tym roku oprócz turnieju Eris odbyły się jeszcze trzy inne duże imprezy dla płci pięknej. Najważniejszy z nich to międzynarodowe mistrzostwa Polski kobiet, wpisane do kalendarza zawodów Europejskiej Federacji Golfa. Wygrała je 16-letnia Włoszka Ludovica Farina. Po raz piąty rozegrany został też ogólnopolski cykl Ladies Golf Tour, a w maju w Rajszewie zorganizowano Warsaw Open Ladies’ Golf Cup.

Od królowej do „Babe”
Kobiecy golf zyskał na znaczeniu dopiero w XX wieku. Ale o paniach na greenie historycy pisali już w XVI w., a matką kobiecego golfa na Wyspach była w tamtych czasach Maria Stewart. Królowa Szkocji ponoć wyszła na pole nawet w kilka godzin po tajemniczej śmierci swojego drugiego męża Lorda Darnleya. To właśnie w Szkocji w połowie XIX utworzono pierwszy kobiecy klub golfowy. A w 1894 roku zorganizowano pierwszy turniej dla pań, British Ladies Golf Championship. Sport lawinowo zaczął zdobywać coraz więcej zwolenniczek. I nieważne, że większość pól wciąż okupowali panowie, a golfowe kluby nazywano „Eveless Edens”, czyli „Rajami bez Ewy”. Panie nie zważały też na restrykcje co do strojów i zachowania na polu. Biegały w obowiązkowym kapeluszu i sukni do kostek, a uderzając piłkę uważały, by nie oprzeć przypadkiem kija na ramieniu, bo to damom na polu nie uchodziło.

W tym samym czasie, gdy kobiecy golf zaczął zyskiwać popularność na Wyspach, coraz więcej pań garnęło się do tego sportu również za Oceanem. I to właśnie tam narodziła się największa legenda tego sportu – Mildred Ella Didrikson, zwana “Babe”. Pierwsza golfistka-celebrytka i pierwsza kobieta, która stanęła do walki w prestiżowym Los Angeles Open, stawiając czoła mężczyznom. Sportowo nie wypadła najlepiej, ale szybko stała się idolką. Jej wyczyn dopiero 60 lat później powtórzyła inna ikona kobiecego golfa – Annika Sorenstam. “Babe” zanim zaczęła zdobywać laury w golfie rzucała oszczepem, skakała wzwyż i biegała przez płotki. Na letniej olimpiadzie w 1932 roku zdobyła trzy złote medale i pobiła trzy rekordy świata. Trzy lata później przeniosła się ze stadionu na pole golfowe. W latach 40-tych stawała na podium aż 17 turniejów amatorskich. Taki wyczyn nie udał się jeszcze nikomu, wliczając w to samego Tigera Woodsa. Kulminacyjny punkt jej golfowej kariery przypadł jednak na lata 50-te, kiedy to Mildred zdobyła Wielkiego Szlema – zwyciężyła w trzech najważniejszych kobiecych turniejach tego okresu: U.S. Open, Titleholder Championship i Western Open. Zmarła na raka  w wieku 45 lat, będąc na szczycie rankingów.

Do przełomu lat 20 i 30 XX w. panie mogły grać w golfa tylko amatorsko. Po wojnie rosła liczba turniejów i klubów dla pań. W 1950 roku powstało stowarzyszenie LPGA czyli Ladies Professional Golf Association, założone m.in. przez „Babe”. LPGA zrzesza do dziś najlepsze profesjonalistki oraz organizuje cykl najważniejszych dla nich zawodów golfowych. W Europie podobną, aczkolwiek mniej prestiżową rolę, pełni Ladies European Tour.

“Złota” Martyna
Obecnie najlepszą golfistką świata – według Women’s World Golf Rankings jest Koreanka Inbee Park. Polską mistrzynią od lat jest natomiast Martyna Mierzwa. Niepozorna 23-latka w Polsce w golfie osiągnęła wszystko, co można było zdobyć. Cztery razy zwyciężyła w turnieju Dr Irena Eris Ladies Golf Cup, jest pięciokrotną mistrzynią Polski kobiet oraz wielokrotną mistrzynią Polski juniorek. Mierzwa od trzeciego roku życia jeździ na nartach, poza tym gra w tenisa, uprawiała judo i pływała na windsurfingu. Ale to golf stał się jej największą miłością. Dziś twierdzi, że nie wyobraża sobie, aby mogła w życiu robić cokolwiek innego. Sztukę gry szlifowała w USA, gdzie studiowała na Uniwersytecie ELON w Północnej Karolinie. Obecnie trenuje po 8 godzin dziennie, pięć dni w tygodniu – To jak pełnoetatowa praca – śmieje się Martyna. – Tylko, ze zamiast siedzieć za biurkiem, biegam po polu. I nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej – dodaje.

Martyna trenuje na Toya Golf & Country Club pod Wrocławiem. Tutaj pod koniec września rozegrany został Deutsche Bank Polish Masters, pierwszy w historii naszego kraju finałowy turniej europejskiej zawodowej ligi golfa, Pro Golf Tour. Martyna nie zdecydowała się jednak wziąć w nim udziału. Musiałaby konkurować z mężczyznami. – Grałabym z tych samych odległości co mężczyźni, a wiadomym jest ze kobieta ze względów fizycznych nie uderzy tak daleko. Nie ma więc sensu, by kobiety rywalizowały z mężczyznami, bo z góry odbiera im to szanse na jakakolwiek rywalizacje – mówi Martyna.

Zasady w kobiecym golfie są takie same – bez względu na to, czy grają mężczyźni czy kobiety, różne są za to kije. Zazwyczaj kobiety grają lżejszymi, ale nie jest to regułą. W czasie turniejów panie mają też mniejszy dystans do pokonania, bo odległości są mniejsze.

Martyna Mierzwa jest jedyną Polką, która czynnie zawodowo gra w golfa. Przejście na zawodowstwo daje jej szansę rywalizowania z najlepszymi golfistkami w Europie w turniejach Ladies European Access Tour, co – jak mówi – bardzo ją cieszy, bo na naszym podwórku trudno jej było znaleźć godną przeciwniczkę.

Znane twarze
W USA w golfa gra ponad 5 mln kobiet. W rankingu magazynu „Golf for Women” najbardziej wpływowych pań grających w golfa znalazły się była sekretarz stanu USA Condoleezza Rice czy małżonka Billa Gatesa, Melinda. O swojej pasji do golfa mówi też hollywoodzka gwiazda – Catherine Zeta-Jones. W Polsce większość pań traktuje ten sport bardziej rekreacyjnie. Ale i u nas nie brakuje znanych nazwisk.

– Golf i seks mają bardzo dużo wspólnego. Nie trzeba być w tym szczególnie dobrym, aby czerpać przyjemność – pisał w “Samotności w sieci” Janusz L. Wiśniewski. I właśnie ten cytat przytacza aktorka, Grażyna Wolszczak w jednym z wywiadów, mówiąc o urokach golfa. – Ten sport pomaga zachować kondycję, świetnie wpływa na zdrowie, nie tylko fizyczne ale i psychiczne – mówi Sabina Salamon, rzecznik prasowy Grupy Deutsche Bank w Polsce, głównego sponsora wrześniowej imprezy Deutsche Bank Polish Masters.

Wśród znanych miłośniczek golfa znajduje się też inna aktorka, Elżbieta Panas, wielokrotna mistrzyni kraju seniorek. Miłość do tej olimpijskiej dyscypliny zawdzięcza Katarzynie Dowbor i jej programowi “Apetyt na zdrowie”, gdzie zobaczyła relację z turnieju. Pojechała na pole w Rajszewie i od razu pokochała ten sport. Panas gra już od 20 lat. Ale grają nie tylko artystki. W gronie miłośniczek sportu nie brak też kobiet z czołówek rankingów najbogatszych Polaków. Wraz z całą rodziną na pole golfowe jeździ choćby Marzena Gradecka, do niedawna właścicielka Eko Holdingu, zajmującego się handlem detalicznym i dystrybucją artykułów chemiczno-kosmetycznych. Zapaloną golfistką jest też Beata Gessel, właścicielka jednej z czołowych polskich kancelarii prawniczych.

Nadal jednak w tym sporcie dominują mężczyźni. Dlaczego? – Kobiety boją się, czy trafią w piłeczkę – żartują golfistki. Dlatego kobiety nie grają tak agresywnie, ani widowiskowo jak mężczyźni, którzy kombinują, uderzając piłkę po daleko a potem szukając jej po krzakach. Zaraz jednak – już na poważnie dodają, że ten sport zajmuje bardzo dużo czasu i to może być barierą, bo paniom, które mają małe dzieci, trudniej wygospodarować tyle godzin na grę. – Największym jednak problemem, i nie dotyczy to wyłącznie kobiecego golfa, jest wciąż brak świadomości, że nie jest to tak drogi czy elitarny sport, jak zwykło się  uważać – mówi Sabina Salamon, z  Deutsche Bank PBC.

Źródło: materiały prasowe Deutsche Bank PBC.