Niemiec Florian Fritsch triumfatorem LOTOS Polish Open, Meronk osiemnasty

24 lipca 2013

Florian Fritsch zwyciężył w Otwartych Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Mężczyzn LOTOS Polish Open, które rozegrano na polu Sand Valley w Pasłęku. Po czterodołkowej dogrywce 27-letni Niemiec pokonał swojego rodaka Antona Kirsteina.

Na trzecim miejscu tych zawodów ligi Pro Golf Tour, z wynikiem -8, uplasował się Holender Menno van Dijk. Najlepszy z Polaków Adrian Meronk (Toya Golf & CC Wrocław) zajął 18. miejsce.

Finałową rundę Frisch zakończył z 68 uderzeniami, co dało łączny wynik -9. Z takim rezultatem finiszował również Kirstein, więc o zwycięstwie przesądzić musiała dogrywka. Zaczęło się od trzykrotnego przejścia „osiemnastki”, ale dopiero przejście na 17. dołek miało wyłonić mistrza.

Zaczęło się jednak od tego, że niemiecki sędzia potrącił Fritscha meleksem, przed wejściem na tee. Nie wyprowadziło to zawodnika z równowagi – pierwszym uderzeniem posłał piłkę pod samą flagę i zakończył puttem z dwóch metrów. Kirstein wykonał dwa uderzenia więcej. A wszystko pod okiem dziewięciu kamer i licznie zgromadzonej publiczności.

– Tak długa dogrywka nie zdarza się często. Jej początek był dla mnie nieco nerwowy, bo wszystko mogło się wydarzyć. Dobrze zacząłem i starałem się utrzymać taką grę do końca. Udało się, więc odnotowałem trzecie zwycięstwo w zawodach PGT w tym roku, a w sumie ósme w tym sezonie – powiedział.

W jego ocenie turniej był niesamowity, a on sam czuł się jak na zawodach wyższej rangi.

– To było jak European Tour. Media, aparaty, kamery śledzące nasz każdy ruch, tłum widzów. A wszystko na wspaniałym polu, dokładnie takim jak lubię. Byłem już na dwóch turniejach w Polsce i potwierdzam, że przyjadę już we wrześniu, na finał ligi PGT do Wrocławia – komentował.

Triumfator to doświadczony zawodnik, choć pro jest dopiero od 2009 r. W swojej karierze miał jednak okazję rywalizować w zawodach Challenge Tour (dwa razy był drugi), dwa lata grał też w European Tour (najwyżej był ósmy). Były też u niego momenty kryzysowe, jak chociażby rok 2011, kiedy po udanym sezonie wycofał się zupełnie z golfa.

– Karierę zawodowca zacząłem tak dobrze, że po roku byłem wykończony zainteresowaniem mediów. Miałem wrażenie, że mój grafik wypełniają przede wszystkim konferencje prasowe, a gdzieś znika w tym wszystkim sport. Straciłem wtedy zainteresowanie, ale szybko zatęskniłem i wróciłem do gry – wspomniał.

Absolwent zarządzania sportem dodał, że jego wielkim marzeniem jest wygrana w British Open, a za dotychczasowy największy sukces uznaje nie starty w European Tour, a dawny triumf w mistrzostwach Bawarii juniorów, kiedy jako 14-latek pokonał starszych kolegów.

Kirstein, który do przedostatniego uderzenia był liderem zawodów na Sand Valley musiał zadowolić się srebrem. Nie wyglądał na zawiedzionego, ale też, jak stwierdził nie mógł tak wyglądać, gdyż… do Pasłęka przyjechał z Fritschem jednym samochodem.

– Muszę być zadowolony, bo wracamy razem do Frankfurtu, a w najbliższych dniach mamy zagrać jeszcze trzy turnieje. Gdybym żałował koledze medalu i czeku na 5 tys. euro to mógłby mnie do auta nie wpuścić – żartował.

Wśród trzech Polaków, którzy rywalizowali w finałowej rundzie Meronk odnotował najlepszy wynik (+1), a 18. pozycję zajął ex aequo z czterema innymi zawodnikami.

Na 23. miejscu zawody zakończył Mateusz Gradecki (wynik +2), a na 41. Tomas Bosco-Ćwiok (+10). Pozostałym siedemnastu „biało-czerwonym”, którzy przystąpili w poniedziałek do rywalizacji nie udało się przejść cut’a.

W ocenie prezesa Polskiego Związku Golfa nie była to jednak porażka.

– Głównie dzięki „dzikim kartom” nasza reprezentacja miała okazję powalczyć w międzynarodowym gronie i tym samym zbierać cenne doświadczenie. Organizacja takiego turnieju, który stał na wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym, była również dobrą lekcją dla polskich sędziów. A wszyscy mieliśmy okazję pokazać gościom, że w Polsce jest gdzie grać, że w naszym kraju mamy doskonałe pola – powiedział Marek Michałowski.

Podobnej opinii był prezes PGA Polska Jarosław Sroka.

– Byłoby źle grać wciąż we własnym gronie, z przekonaniem, że jest się kandydatem na mistrza świata. Weryfikacja osiąganych wyników na tle wyróżniających się graczy z Europy nie może być traktowana jako porażka. To jest ważne doświadczenie – ocenił.

Jak dodał organizacja turnieju przerosła najśmielsze oczekiwania, a za ważny uznał fakt, że zadowoleni byli gracze, którzy następnie „będą naszymi ambasadorami na świecie”.

– Wprowadziliśmy nowy standard gry i to na wymagającym polu, które przyniosło zawodnikom wiele sportowej frajdy – zakończył.

LOTOS Polish Open 2013 – klasyfikacja końcowa:
1. F. Fritsch (Niemcy) -9 (69, 70, 68) dogrywka -1 (4,4,4,2)
2. A. Kirstein (Niemcy) -9 (67, 68) dogrywka +1 (4,4,4,4)
3. M. van Dijk (Holandia) -8 (68, 71, 69)
4. C. Farrelly (Anglia) -7 (69, 69, 71)
5. F. Osther (Holandia) -6 (69, 72, 69)
6. S. Spallone (USA) -4 (72, 71, 69)
6. R. Kind (Holandia) -4 (71, 69, 72)
8. S. Heisele (Niemcy) -3 (72, 70, 71)
8. J. Steiner (Austria) -3 (70, 72, 71)
10. D. Law (Szkocja) -2 (71, 73, 70)

18. A. Meronk (Polska, am) +1 (74, 69, 74)
23. M. Gradecki (Polska, am) +2 (74, 70, 74)
41. T. Bosco-Ćwiok (Polska) +10 (72, 76, 78)

http://www.lotospolishopen.pl/

fot.Strzalynafairwayu.pl