Meleksem po polu golfowym

5 kwietnia 2013

Wszyscy je znają. Towarzyszą ludziom w wielu miejscach, ułatwiają pracę. Pasażerskie, bagażowe, terenowe. Zarówno klasyczne, jak i z pewną dozą humoru. Mowa o samobieżnych pojazdach elektrycznych, znanych jako meleksy.

Znajdują zastosowanie na płytach lotniskowych, halach produkcyjnych, czy tak jak w Krakowie na starówce wożąc turystów. Pojawiają się wszędzie tam, gdzie liczy się sprawne i ekonomiczne przemieszczanie.

Jednak najczęściej widywane są na polach golfowych, choć bywa, że problem transportu golfistów i ich sprzętu bywa inaczej rozwiązywany. Przykładowo na jednym z pól w Północnej Kalifornii kije noszą lamy. Mimo tej, jakże uroczej propozycji, najbardziej ekonomicznym i uniwersalnym rozwiązaniem okazały się pojazdy elektryczne. Pełnią tam funkcje nie tylko pasażersko-bagażową, ale również towarzysko-zaopatrzeniową (co raz częściej spotyka się na ich wyposażeniu np. mini-lodówki czy kramiki).

Grunt to elastyczność
Obecnie w Polsce autoryzowanym dystrybutorem pojazdów amerykańskiej firmy Club Car jest Electrocar. Przedsiębiorstwo Club Car jest od wielu lat w czołówce  światowego rankingu pojazdów golfowych i użytkowych. Kiedyś głównym krajowym producentem tego typu pojazdów była mielecka firma Melex, jednak od pewnego czasu produkują innego rodzaju pojazdy, a zamówienia golfowe pojawiają się sporadycznie.

W związku z rozwojem golfa w Polsce, producenci wychodzą naprzeciw wymaganiom klientów, poprzez realizację specjalnych zamówień, udoskonalanie i rozbudowywanie surowego wyposażenia podstawowego. Obecnie pojazdy golfowe obok standardowych już chwytaków na torby z kijami, wyposażone są w dodatkowe miejsca pasażerskie, specjalne koła do jazdy po trawie. Natomiast modele bardziej rozbudowane, „VIP-owskie”  uzbrojone są  w mini-lodówki, radia, odtwarzacze CD. Ponadto na indywidualne zamówienie tworzone są specjalne malowania czy stylizacje. I tak powstały meleksy – monster truck, modele retro w pięknych klasycznych barwach nadających pojazdowi niepowtarzalnego stylu proponowane przez mielecką firmę czy meleks-porsche.

Trochę poprawności… językowej
Trzeba pamiętać, że nie każdy meleks jest firmy Melex. Natomiast w Polsce pojazd z Mielca stał się tak popularny w swojej klasie, że najczęściej wszelkie wózki elektryczne czy to na polach golfowych, czy lotniskach nazywane są meleksami. Producent – spółka Melex A&D Tyszkiewicz – zastrzegł „Melex” jako ich znak słowny. Zatem gdy chcemy uniknąć regulaminowego, dość rozbudowanego określenia „samobieżny wózek elektryczny” wystarczy pisać meleks, a nie melex i odmieniać zgodnie z zasadami języka polskiego.

Barbara Ciszek