Golf sportem bez dopingu?

8 kwietnia 2013

W ostatnim czasie na świecie zrobiło się głośno o dopingu, głównie za sprawą kolarzy i Lance’a Armstronga. W Polsce szerokim echem odbiła się nie tylko ta afera. Wydawać by się mogło, że takie sytuacje omijają golf.

Wielka presja ciąży jednak na wszystkich zawodnikach, niezależnie od uprawianej dyscypliny. Pragnienie sięgania po najwyższe zaszczyty doprowadza niejednokrotnie do zaniku ducha sportu i nieuczciwej rywalizacji. Doping jest największą plagą sportu, niszczy wartości moralne, zaburzając podstawowe zasady uczciwej rywalizacji. Również środowisko golfowe nie jest wolne od stosowania dopingu…

Amerykanin Doug Barron, był pierwszym w historii golfistą zdyskwalifikowanym za przyjmowanie niedozwolonych substancji. Został przyłapany w 2009 roku na zażywaniu środków wspomagających, czyli ponad rok po tym jak w PGA Tour wprowadzono program antydopingowy.

Nie ma  też chyba osoby interesującej się golfem, która nie słyszała o skandalu, jaki wybuchł wokół Tigera Woodsa. Golfista prawdopodobnie miał się poddać leczeniu niedozwolonymi środkami, co nigdy nie zostało udowodnione. Znany jest także wykryty w styczniu tego roku przypadek pochodzącego z Fidżi Vijay Singha, który według własnych zapewnień przyjmował nieświadomie anaboliczny hormon – insulinopodobny czynnik wzrostu.

W polskim golfie brak jest wykrytych przypadków stosowania dopingu, co nie zmienia faktu, że obowiązują procedury. W regulaminie dyscyplinarnym PZG zapisane jest, że przewinieniem, za które wymierza się kary dyscyplinarne jest nieprzestrzeganie przepisów antydopingowych. Zapis ten spełnia wymogi Międzynarodowej Federacji Golfa (IGF), opracowane z kolei  na podstawie Światowego Kodeksu Antydopingowego publikowanego przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). Wybór zawodnika do kontroli antydopingowej uwzględnia jego poziom sportowy, progresje wyników i osiągnięć, analizę badań z przeszłości, kalendarz zawodów oraz rodzaj uprawianej dyscypliny. Po igrzyskach w Rio spodziewać się można wzmożonych kontroli golfistów-olimpijczyków.

Krajowy program zwalczania dopingu opiera się na powołanej do walki ze nielegalnymi związkami i ich obrotem Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Ma ona status niezależnej Organizacji Antydopingowej, która swoje działania opiera o „Światowy Kodeks Antydopingowy”. Przepisy antydopingowe są przepisami sportowymi określającymi warunki, w jakich uprawiany jest sport, dotyczą one każdego polskiego związku sportowego. Sportowcy, ich personel pomocniczy i inne osoby akceptują te przepisy jako warunek uczestnictwa.

Komisja we współpracy z Instytutem Sportu realizuje też zadania w zakresie badań antydopingowych oraz działalności edukacyjnej. W 2012 roku została zainaugurowana duża kampania edukacyjna „Say No! to doping”, do której przyłączyła się Polska Siatkówka S.A. oraz piłkarze ręczni kadry narodowej. Akcja poszerza wiedzę na temat przyjmowanych środków i kierowana jest głównie do młodzieży, stąd też jej obecność podczas Ogólnopolskiej Olimpiady w Sanoku w 2013 roku, w szkołach mistrzostwa sportowego, a nawet w klubach piłkarskiej ekstraklasy.

Czym jest doping?
Przez doping należy rozumieć przyjmowanie przez sportowców lub podawanie im związków należących do zabronionych klas środków farmakologicznych i stosowanie zakazanych metod wspomagania, przez co rozumie się wszystkie metody manipulacji i wszelkie metody utrudniające ich identyfikacje oraz ich ilościowe określenie. Dowodem stosowania dopingu jest stwierdzenie w moczu lub innych płynach ustrojowych sportowca zakazanego związku lub jego metabolitu.

W dopingu farmakologicznym wyróżniamy pięć klas: środki pobudzające psychomotoryczne (amfetamina, kokaina, efedryna), środki narkotyczne (morfina), steroidy anaboliczno-androgenne (testosteron), środki moczopędne (furosemid) i hormony peptydowe typu „E” (hormon wzrostu, gonadotropina). Wśród metod dopingu sportowcy najczęściej sięgają do manipulacji farmakologicznych, dopingu krwią i erytropoetyną.

Jaką przewagę daje doping? Otóż, zależnie od rodzaju zażywanych substancji lub związków, umożliwia wzrost dyspozycji do wysiłku fizycznego, zwiększa  intensywność obciążenia treningowego, przy jednoczesnym skróceniu czasu odnowy. Pozwala to na przeprowadzenie efektywniejszego treningu, w wyniku czego uzyskuje się poprawę sprawności fizycznej, przez odpowiednio długi okres. Narkotyczne środki przeciwbólowe skracają czas rekonwalescencji po kontuzjach i urazach. Hormon wzrostu zwiększa przyswajanie aminokwasów i syntezę białka, oraz nasila lipolizę, czego efektem jest szybki przyrost masy, siły i szybkości, oraz redukcja tkanki tłuszczowej, dlatego jest „ulubionym” środkiem, po który najczęściej sięgają sportowcy. Wśród popularnych używek można odnaleźć także środki moczopędne, które stosuje się w sporcie z trzech powodów: w celu zmniejszenia masy ciała, uzyskania pożądanej rzeźby mięśni, oraz szybkiego wydalanie z moczem innych środków dopingujących.

Ważne jest, aby wspomnieć o skutkach przyjmowania dopingu dla samego sportowca. Często ryzyko z tym związane jest bez mała większe, aniżeli sukcesy osiągane po ich przyjęciu, mimo to jest bagatelizowane, odsuwane na drugi plan. W zależności od rodzaju przyjmowanych środków, doping powoduje bezpośrednie lub odległe następstwa chorobowe u stosujących je sportowców. Od spadku ciśnienie krwi, zaburzeń rytmu serca, omdleń, uzależnień, zaburzeń psychicznych, poprzez nowotwory płuc i wątroby, bezpłodność, impotencję, zanik jąder, cukrzyce, przerosty narządów, aż po zgon. A to tylko mniejsza cześć z listy niekorzystnych następstw zdrowotnych.  Efekty te swoją liczbą i działaniem po stokroć przewyższają ”pozytywne” skutki oddziaływania, możliwe do osiągnięcia dzięki nielegalnemu wspomaganiu.

Już w starożytności powszechnie znane i stosowane były substancje wspomagające, występujące w naturze jak kofeina (w ziarnach kakaowca),  czy też mikstury i napary ziołowe. Historia nowożytnej chemii w sporcie liczy sobie blisko półtora wieku, a środki wspomagające od tego czasu tylko zyskują na popularności. Nieporządne skutki oddziaływania wcale nie odstraszają. Sport od czasów pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich także przeszedł wiele przeobrażeń. Na przełomie ostatnich lat stał się przede wszystkim kolejnym sektorem biznesu, który ma przynosić zyski. Ewolucja w kierunku komercji pociąga za sobą określone dla sportowców skutki. Chęć osiągania najlepszych rezultatów i potrzeba bycia w czołówce osiągnęła dla niektórych sportowców rozmiary obsesji, a motto „zwycięstwo za wszelką cenę” stało się w sporcie zawodowym prawdziwe jak nigdy dotąd.

Doping jest bez wątpienia zagrożeniem dla sportu. Pozbawia go moralnego aspektu, pogwałca etykę sportową. Na zwycięstwie, bez względu na sposób jego uzyskania, zależy wszystkim tym, którzy czerpią z niego korzyści finansowe. Droga na skróty, z pominięciem przepisów i wizja szybszego osiągnięcia zakładanego celu wydaje się być prostsza i skuteczniejsza, dlatego tak wielu sportowców, bez większych skrupułów podejmuje ryzyko, kładąc na szali swoje zdrowie i reputację.

Marta Gawrońska