Golf i jeździectwo – tak daleko, tak blisko

12 kwietnia 2013

Starannie przystrzyżona i wypielęgnowana zielona trawa? Jest. Elegancja? Jak najbardziej. Ściśle określone zasady? Bez nich ani rusz. Elitarność? Szkodliwy, ale nadal pokutujący stereotyp. Popularność danej dyscypliny? Niestety nie największa.

Niezależnie od podobieństw i różnic, reguł rozgrywania i innych „technicznych spraw” jedno jest pewne i niezmienne – zarówno golf, jak i jeździectwo to coś więcej niż sport. To styl życia dający satysfakcję i spełnienie.

Jeździectwo w Polsce to sport i tradycja zarazem, choć obecnie jest coraz mniej widoczne i trochę zapomniane przez media. Golf to stosunkowa nowa w Polsce dyscyplina, walcząca o popularność wśród potencjalnych zawodników i kibiców.

Jak w większości dziedzin życia podstawowym problemem są pieniądze. I to właśnie one stanowią główną różnicę w porównywanych sportach. Tu zdecydowanie bardziej wymagające jest jeździectwo, bowiem zakup i utrzymanie wierzchowca, podstawowy sprzęt, sztab trenerski i transport na zawody obligują do olbrzymich nakładów finansowych. Golf jest mniej wymagający w tej kwestii, aczkolwiek również mamy do czynienia z dużymi kwotami. Zaznaczyć jednak trzeba, że profesjonalne uprawianie sportu, na poziomie międzynarodowym czy nawet ogólnokrajowym wymaga określonych kosztów.

Mimo to, gdy spojrzymy na listy głównych sponsorów to proporcje są porównywalne w obu dyscyplinach. Sponsorem Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI) jest jeden z największych banków na świecie HSBC. W Polsce inny bank – City Handlowy dotuje rozwój golfa. W skali globalnej natomiast postęp tej dyscypliny finansują również narodowe linie lotnicze Emiratów Arabskich (Emirates Airlines) – kraju mocno związanego, o bogatej kulturze zarówno golfa jak i rajdów konnych. Ponadto zarówno golf, jak i hippika wspierane są przez takich potentatów jak Rolex, Samsung, czy BMW. Niestety mimo znakomitych partnerów, sponsorów widoczne są znaczne różnice jeśli chodzi o zarobki czołowych zawodników. Powszechnie wiadomo, że najsłynniejszy golfista Tiger Woods jest jednym z najbogatszych sportowców świata. Wygrane w turniejach i kontrakty sponsorskie opiewają na miliony dolarów. Najlepsi zawodnicy sporów konnych często uprawiają „sztukę dla sztuki”.

Obie dyscypliny to hobby celebrytów. Z podwójnej pasji słynie między innymi Zbigniew Boniek. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wspominał mediom, że końmi pasjonował się od dziecka, a miłość do golfa przyszła po zakończeniu kariery piłkarskiej. „Kiedy mam pół dnia wolnego to runda golfa, a weekendy z końmi”  – mówił w zeszłorocznym wywiadzie dla PZG.

Naprzeciw takiej opcji spędzania wolnego czasu coraz częściej wychodzą ośrodki. Oprócz gry na polu golfowym możliwość spędzenia czasu w siodle oferuje między innymi Kraków Valley Golf & Country Club, Gorko Golf w Jędrzejowicach czy też Lisia Polana. Obok miejsc oferujących obie dyscypliny jako formę wypoczynku rozwija się niszowy sport łączący elementy hippiki i golfa – polo.

Kolejną klamrą spinającą obie aktywności jest również ubiór zawodników. Miano eleganckiego sportu zobowiązuje i na polu golfowym, i na placu do jazdy. W golfie – koszulka polo z kołnierzykiem, eleganckie spodnie, kategoryczny zakaz dżinsów i czyste buty, na parkurach i czworobokach – lśniące buty, białe kołnierzyki, spodnie i rękawiczki, eleganckie cylindry czy kaski oraz marynarki, fraki i rajtroki.

Za eleganckim strojem idzie również etykieta. Obie dyscypliny mają miano „sportów dżentelmenów”. Zasady zachowania na polu nie są tylko relikwią przeszłości, ale obowiązującym każdego gracza prawem. Szacunek dla przeciwników, w jeździectwie również dla konia, transparentność gry, cisza w czasie rozgrywek i wiele innych.

Mimo różnic oba te sporty mają ze sobą wiele wspólnego. Przede wszystkim w sferze typu ludzi uprawiających te dyscypliny. Są to ludzie kulturalni, z zasadami często ukształtowanymi właśnie przez sport.