Robert Rozmus – czy zamienił golf na triathlon?

22 stycznia 2013

Aktor, który zeszły sezon golfowy spisał na straty, w tym zamierza odwrócić ten stan rzeczy. Przy okazji znalazł w swoim życiu miejsce dla kolejnej aktywności sportowej. W styczniu, wraz z kolegami z branży artystycznej – Piotrem Gąsowskim, Maciejem Stuhrem i Borysem Szycem, został ambasadorem Herbalife Triathlon Gdynia 2013.

Aleksandra Andraszek: Na konferencji zapowiadającej sierpniowy triathlon wspomniał Pan, że rozpoczął przygotowania do tego wydarzenia. Podobno w klubie fitness bywa Pan pierwszy, a wychodzi ostatni. Czy to oznacza, że golf poszedł w zapomnienie i teraz czas wypełnią treningi na bieżni, rowerze i w basenie?
Robert Rozmus: Nie ma takiej możliwości. Chociaż z powodu przewlekłej kontuzji poprzedni sezon spisałem na straty. Od lat borykam się z tzw. łokciem tenisisty-golfisty. Jednak odkąd przygotowuję się do triathlonu zauważyłem, że łokieć funkcjonuje zupełnie inaczej.

Czyli najbliższy sezon golfowy nie będzie stracony?
Myślę, że jak tylko łokieć wydobrzeje to wrócę to uprawiania golfa i tenisa. Teraz muszę się skupić przede wszystkim na wyleczeniu kontuzji. Ponadto przez najbliższe dwa miesiące muszę poprawić wydolność organizmu. Dopiero po tych przygotowaniach będę gotowy powrócić na green. Choć łatwo nie będzie, bo tych dyscyplin sportowych zrobiło się w moim życiu sporo. Poza tym nie należy zapominać, że jestem artystą aktorem – jeżdżę z występami, występuję w teatrze i gram w serialu.

Dzięki uprawianiu sportu może Pan jednak udźwignąć to wszystko, pozostając w dobrej formie…
To jest nie do przecenienia. Nigdy nie unikałem zajęć sportowych i nie zamierzam. Myślę, że jest to też w pewnym sensie budujące dla ludzi, którzy mnie obserwują.

To kiedy znajdzie Pan chwilę, aby znowu chwycić za kij golfowy?
Zdecydowanie za wcześnie, abym planował starty w turniejach, tym bardziej, że uzależniam to od pracy zawodowej. Zdradzę jednak, że w marcu z kolegami aktorami wyjeżdżamy na obóz sportowy na Majorkę. I może tam będzie taka okazja…

Chociaż to pewnie obóz przygotowujący do zawodów triathlonowych, a nie wyjazd golfowy…
Tak, to dziesięciodniowy obóz, na którym czeka nas dużo pracy pod okiem najlepszych trenerów. Mam jednak nadzieję, że w ramach relaksu uda się wyskoczyć na jakieś pole. Temperatura i infrastruktura golfowa na tej wyspie będzie temu sprzyjać. Myślę, że zaciągnę też kolegów.

Czy widzi Pan jakieś punkty styku między golfem a triathlonem?
To, co czyni te sporty podobnymi to pewna powtarzalność i przede wszystkim dyscyplina treningowa. Różnica jest taka, że golf jest sportem technicznym i nie wymaga nieludzkiej wydolności, która za to potrzebna jest w triathlonie.

Czy planuje Pan poprawić handicap? Z grona aktorów i sportowców, którzy grają w golfa dał się Pan wyprzedzić już paru kolegom…
Faktycznie, Jurek Dudek i Mariusz Czerkawski mają dużo niższy HCP. Myślę, że w tej chwili są już nie do dogonienia. Musiałbym poświęcić temu bardzo dużo czasu. Czasu, którego po prostu już nie mam. W tym momencie w golfie liczy się dla mnie sama radość z gry. Czerpię ze sportu niesamowitą frajdę i przyjemność. To jest za każdym razem niesamowity zastrzyk endorfin, który przekłada się na moje całe życie.

Jakby Pan zachęcił ludzi do uprawiania golfa i sportu w ogóle?
Warto zacząć od małych kroków. Nawet od banalnego spaceru. Z dnia na dzień się nie forsować, ale takie małe rzeczy na początek dadzą nam dużo radości. Sport jest uzależniający. Taki rodzaj nałogu polecam!

Robert Rozmus – polski aktor, showman i konferansjer, urodzony 19 stycznia 1963 w Korczynie koło Krosna.
Absolwent wydziału aktorskiego PWSFTViT w Łodzi. Laureat I Nagrody Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Szerokiej publiczności dał się poznać jako Pan Rozi z Kabaretu Olgi Lipińskiej oraz członek grupy „Tercet czyli Kwartet”, którą tworzy z Hanną Śleszyńską, Piotrem Gąsowskim i Wojciechem Kaletą. Pasjonat sportu. Wielokrotny Mistrz Polski Aktorów w tenisie ziemnym. Jako golfista reprezentuje Klub Golfowy First Warsaw Golf & Country Club, obecny handicap 8,5.