Grać można wszędzie, czyli w poszukiwaniu niezwykłych miejsc

14 listopada 2012

Golf dla większości graczy oznacza kontakt z naturą, przyjemne spędzenie czasu na świeżym powietrzu, spokój i harmonię. Sport ten nie musi się jednak kojarzyć wyłącznie z pięknymi, zielonymi polami. Na świecie jest wiele nietypowych miejsc, w których ludzie uprawiają tę dyscyplinę. Dla prawdziwych miłośników golfa nie ma pod tym względem żadnych ograniczeń.

Ze względu na nadchodzącą zimę graczy powinna zainteresować śnieżna odmiana. Oprócz gry na standardowych polach pokrytych śniegiem, czy zamarzniętych jeziorach, wybrać można ekstremalną wersję. Golfowe Lodowe Mistrzostwa Świata  rokrocznie odbywają się w marcu w Uummannaq na Grenlandii. Pole golfowe jest tu otoczone lodowcami i górami lodowymi, niskie temperatury są gwarantowane, a przy odrobinie szczęścia, podczas gry spotkać można niedźwiedzia polarnego. Zasady pozostają prawie niezmienione. Pole gry jest trochę krótsze, a dołki nieco większe. Pewne zmiany zachodzą natomiast w kolorystyce. Ze względu na zimową scenerię piłka jest pomarańczowa, natomiast green nie może pozostać greenem. W tej wersji trawiasty green zastąpiony jest lodowo-śnieżnym whitem.

Jeszcze bardziej nietypowym miejscem do uprawiania golfa może być tor wyścigowy. Podczas akcji marketingowej firmy Callaway przeprowadzono nietypowy pojedynek. Zmierzyli się w nim Stuart Appleby – zawodowy golfista z Australii z nowym, 550-konnym Lamborghini Gallardo. Jak się okazuje, niepozorna biała piłeczka może być szybsza nawet od takiej maszyny. Niestety nietypowe pole nie spełnia szeregu standardów i nie znajdziemy na nim na przykład dołków, w których owa piłka mogłaby zakończyć swój lot.


Dość podobne pole, choć bardziej zbliżone do tradycyjnego, wykorzystywane jest w jeszcze innej odmianie golfa, a mianowicie golfie miejskim. Otoczenie asfaltu, chodników, latarni i budynków może być atrakcyjne do uprawiania tego sportu. Koncepcja urban golfa powstała około 1992 roku, kiedy to niemiecki dziennikarz Torsten Schelling zaczął grać w golfa w okolicach swojego biura w Berlinie. W dzisiejszych czasach odmiana ta ma już wielu fanów na całym świecie i są w niej rozgrywane turnieje, na przykład w Nowym Jorku. Zawodnicy nie uderzają bezpośrednio z chodnika, lecz z maty imitującej trawę, a w asfalcie nie kopie się dołków, lecz wykorzystuje się kosze na śmieci lub stawia się sztuczne dołki. Istotną różnicą jest również fakt, że piłka wykonana ze skóry i wypełniona piórami gęsi. Dzięki temu nie powoduje ona szkód w przypadku trafienia przechodnia lub delikatnych przedmiotów oraz nie toczy się np.: do rynien, lecz zatrzymuje się tam, gdzie spadła. W związku z tym jedyną zasadą golfa miejskiego jest bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Poza tym jest on świetną alternatywą dla tych, którzy nie chcą płacić za przynależność do klubu czy przestrzegać zasad właściwego ubioru na polu.

Innym niepowtarzalnym miejscem do gry w golfa, w którym na słowo „bezpieczeństwo” powinno się położyć szczególny nacisk, jest z pewnością Kabul Golf Club. Już na samym wejściu na pole można mieć spore wątpliwości, widząc w nazwie klubu wyraz „gulf” zamiast „golf” (gulf oznacza w języku angielskim „przepaść” – przyp. red.). Samo pole jest również nietypowe. Można na nim zobaczyć zbombardowane koszary, nie ma na nim wody czy zieleni, wszystko dookoła jest raczej czarne. Jeśli dodać do tego domek klubowy bez ścian, to trzeba przyznać, ze trudno będzie ocenić, czy suma 10 dolarów jest szczególnie atrakcyjną ceną za skorzystanie z pola.

Jest jednak jeszcze jedno wyjątkowe miejsce, w którym jak do tej pory udało się zagrać tylko jednemu człowiekowi. Mowa o Księżycu, na którym w 1971 roku piłeczkę golfową uderzył astronauta Alan Shepard. W tej chwili plany pola golfowego na ziemskim satelicie są już nawet na desce kreślarskiej, gdyż takim pomysłem zainteresowała się jedna japońska firma Shimizu Construction. Mimo wszystko na międzygalaktyczne mistrzostwa w golfie przyjdzie nam jeszcze prawdopodobnie długo poczekać.

Wioletta Sielużycka