Brygida Morańska o kobiecym golfie w Polsce

4 października 2012

Zwycięstwem Brygidy Morańskiej (Śląski KG) w klasyfikacji generalnej zakończył się cykl turniejów Ladies Golf Tour 2012. Na drugim miejscu stanęła Rhea Wiatr (Warsaw Golf Links), a na trzecim Dorota Trocha (Pierwszy Kaliski KG).

W ośmiu turniejach rankingowych, zorganizowanych przez Komisję Golfa Kobiecego wraz z poszczególnymi klubami, według szacunków komisji udział wzięło udział około 140 golfistek.

Podobnie jak w zeszłym roku finałowy turniej Masters odbył się na obiekcie Gradi Golf Club pod Wrocławiem. Po zakończonych zawodach, w sobotni wieczór imprezę  pod hasłem Ladies Latino Night uświetniły pokazy oraz specjalnie przygotowana szkoła tańca.

O podsumowanie cyklu prosimy jego zwyciężczynie, organizatorkę i równocześnie przewodniczącą Komisji Golfa Kobiecego PZG Brygidę Morańską.

Anna Kalinowska: Jak udał się cykl Ladies Golf Tour 2012?
Brygida Morańska: To już czwarty sezon spotkań golfowych tylko w kobiecym gronie, jestem bardzo zadowolona z jego przebiegu. Naszym celem jest popularyzacja golfa wśród kobiet i ten cel osiągamy, wtedy, gdy w każdym z turniejów pojawiają się nowe twarze. Pola są przyjaźnie nastawione, kluby konstruktywnie współpracują i cieszy nas, że sukcesywnie powiększa się liczba golfistek, które dotychczas nie startowały w żadnych zawodach. LGT ośmiela je i grają razem z nami, bo na pewno paniom – nowym adeptkom tej dyscypliny, łatwiej jest rozgrywać pierwsze w życiu zawody w kobiecym towarzystwie. Mogą też skorzystać obserwując grę zawodniczek na najwyższym polskim poziomie, które również uczestniczą w tej serii. To właśnie ta integracja jest najcenniejsza.

W każdych zawodach serii startowało kilkanaście golfistek, w finale dwadzieścia. To dobry wynik?
To nie liczby są najważniejsze, bo to nie tu jest „pies pogrzebany”. Ważne jest, że panie są coraz bardziej widoczne na stereotypowo męskiej golfowej scenie. Czas pokazuje, że pracuje dla nas. W pierwszych mistrzostwach Polski zagrało kilkanaście kobiet, dziś mówimy o kilkudziesięciu uczestniczkach. ‘’Początki są bardzo trudne, ale na pewno warto to dalej kontynuować’’ – wspierała nas  Małgosia Marchelak z Amber Baltic GC, gdy pytałam o jej opinię .To dla mnie bardzo ważne, gdyż uważam, że ma ogromne doświadczenie. Od 1999 roku organizuję turniej Silesia Cup, w którym grało wtedy około dwunastu osób, później około setki. Panie chętnie w nim grają , gdyż zawsze są odpowiednio uhonorowane. Był to pierwszy w Polsce turniej, w którym była kategoria kobiet.

W turniejach LGT też dbamy, by nagradzane były wszystkie najlepsze zawodniczki, w czterech grupach handicapowych oraz w grupie zielonokarcistek. To ewenement na polskiej mapie turniejów.

Chciałabym, aby LGT stanowił stały punkt w harmonogramie rozgrywek, tak jak stałe jest np. szkolenie juniorów, bo tylko konsekwencja służy rozwojowi golfa. Ważne, żeby początkujące golfistki zawsze mogły znaleźć niedaleko, w swoim regionie, turniej tylko dla nich i spróbować swoich sił w rywalizacji. Frekwencja jako taka nie jest kluczowa, ale formuła powinna  zachęcić jak najwięcej nowych uczestniczek.

Ważnym turniejem dla kobiet były mistrzostwa Polski – w tym roku tak skrajnie inaczej rozegrane niż w ubiegłym…
Mistrzostwa Polski kobiet, które odbyły się w Śląskim Klubie miały charakter typowo sportowy. Zawodniczki walczące o trofea nie były „rozpraszane” wspaniałym SPA czy kolacjami. Zawody były bardzo dobrze przygotowane pod każdym względem, a poza tym sprzyjała nam aura.

W 2011 roku połączenie mistrzostw z turniejem Dr Ireny Eris stało się przedmiotem dyskusji. Nie podzielam słów krytyki, które usłyszało PZG. Łatwo narzekać tym, którzy nie zetknęli się z ciężarem organizacji. Napięcie, które towarzyszy paniom startującym w tym najważniejszym kobiecym turnieju skumulowało się z paskudną pogodą, a jak wiadomo my-kobiety jesteśmy na nią  wrażliwe. I… posypała się lawina skarg. Ale to wcale nie świadczy o złej jakości tamtych zawodów. Były bardziej skomplikowane. Wyciągnięto wnioski, aby nie łączyć turniejów stricte sportowych z takimi, gdzie sport jest jednym z jego elementów.

Dlaczego nie wszystkie turnieje serii Ladies Golf Tour są organizowane w weekendy?
Generalnie gramy i w tygodniu, i w weekendy. Niektóre panie pracują zawodowo i wolałyby turnieje w weekend. Inne wolą spędzać soboty i niedziele z rodziną. Dwa razy robiłyśmy sondę, z której wynika, że większość pań woli grać w tygodniu, gdyż mogą oderwać się od obowiązków. Nie chcemy zabierać rodzinom weekendów, ale ostatecznie to kluby we własnym zakresie decydują o terminie zawodów, dostosowując się do życzeń swoich klubowiczek.

Od ponad dziesięciu lat działa pani na rzecz rozwoju golfa. Jak przez ostatnie lata zmienił się ten kobiecy golf?
Bardzo. Najbardziej cieszy mnie, że mamy teraz takie wspaniałe juniorki. Kiedyś moim wzorem była Agnieszka Pielaszek, parę lat później razem z Agnieszką podziwiałyśmy talent Martyny Mierzwy, ostatnio jestem zafascynowana wspaniałą grą Dominiki Gradeckiej i Kasi Selwent. Mamy też młodą gwiazdę zza oceanu – Nastasię Kossacky.

Nie wszyscy cieszą się z rozwoju juniorów, słyszałam nawet opinię, że juniorzy zabierają puchary seniorom. Seniorom, którzy w golfie są od lat, którzy właściwie golf w Polsce tworzyli…
Prawda jest taka, że nasi juniorzy są świetni i my – seniorzy nie mamy z nimi szans. Trzeba się z tym pogodzić, taka sytuacja jest nie tylko w Polsce. Byłam w Portugalii na mistrzostwach seniorek, gdzie spotkały się panie z różnych krajów. Nie ma takiej możliwości, by przykładowo w Anglii, Hiszpanii czy Francji konkurowały juniorki z seniorkami. Z tym, że w Hiszpanii gra w golfa 2500 seniorek, więc to zupełnie inne realia. U nas jeszcze przez chwilę wspólna gra młodych i starszych jest możliwa, i powinniśmy traktować to jako zaszczyt! Fakt, że możemy razem grać w mistrzostwach Polski, to niedługo będzie historią. Będzie tak samo, jak w innych krajach, że coraz niższe ograniczenia handicapowe na to nie pozwolą. Młodzież nas ogrywa, ale cieszmy się, że możemy jeszcze z nimi grać, bo przy takim zaangażowaniu PZG w pracę nad juniorami to za parę lat tylko młodzież będzie „rządziła” we wszystkich zawodach mistrzowskich.

Bierze Pani udział w zagranicznych turniejach dla kobiet. Czy starała się Pani namawiać panie z innych krajów na udział w MP kobiet?
Golf kobiecy w Polsce jest bardzo młody i każda próba rozszerzenia kontaktów jest cenna. Dlatego wielokrotnie rozmawiałam z koleżankami z zagranicy, namawiając do udziału w MP, ale nasz czempionat rozgrywany jest w sierpniu, kiedy cała Europa ma wakacje. Inną sprawą jest fakt, że nasze mistrzostwa nie są na razie dla niektórych zawodniczek zbyt atrakcyjne, bo u nas limit hcp wynosi 36, a przykładowo w otwartych mistrzostwach Hiszpanii kobiet wynosi on 4… Mówi się, że im niższy dopuszczalny hcp tym wyższy poziom zawodów. Pozostaję w kontakcie z wieloma  zawodniczkami i mam nadzieję, że uda nam się zaprosić je na przyszłoroczne mistrzostwa Polski.

Proszę opowiedzieć o pracy w Komisji Golfa Kobiecego.
Członkinie komisji są tak dobrane, by były reprezentowane różne regiony w Polsce. Oprócz organizacji turniejów LGT staramy się aktywizować kluby w innych kierunkach. W tym roku były to zajęcia z psychologiem kadry narodowej Pawłem Batorem w Toya Golf & Country Club, w Rajszewie i w Paczółtowicach oraz nauka brydża w Binowie oraz w Amber GC. Wraz z Polskim Związkiem Brydża Sportowego zostały zorganizowane mistrzostwa Polski golfowo-brydżowe. Z ramienia komisji koordynowała je Dorota Mida, a obszerne sprawozdanie o tym niezwykle udanym  turnieju, ukazało się w magazynie „Brydż”.

Ważnym punktem jest pozyskiwanie sponsorów, które w dzisiejszych kryzysowych czasach jest coraz trudniejsze. Trzeba podziękować tym, którzy regionalnie wspierają naszą inicjatywę oraz organizacji PAGA z Nowego Jorku, czyli fundatorowi nagrody głównej, którą jest udział w Polonia Open 2013 na Florydzie.

Rozwijamy Ladies Golf Tour w całym kraju, jedynie na Mazurach nie powielamy tego turnieju, bo tam króluje  Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup.

Skąd wzięła się Pani pasja do golfa?
Pojawiła się nagle i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Mąż grał w golfa, ale długo nie mógł mnie namówić, abym dołączyła. Aż do wakacji w Meksyku w 1998 roku. Piękna pogoda, piękne pole, moje pierwsze uderzenie … podchodzi pani pro Priscilla i mówi, że mam talent. Chyba uwierzyłam, bo po powrocie do Polski już wiedziałam, że połknęłam bakcyla. Ponieważ na południu Polski nie było wtedy pola to grywałam w Czechach. Amber Baltic, czyli pole w Kołczewie to moje ulubione. Tam w  2001 r. zdobyłam swój pierwszy tytuł mistrzyni Polski. Gdy w 2003 r. zdobyłam tytuł mistrzyni Polski mid-amatorek i zwyciężyłam w turnieju Polonia Cup Marcin Stelmasiak nie mógł uwierzyć, że nie jestem pod opieką żadnego trenera.

Zimą jeżdżę na nartach, latem pływam, ale to już nie to samo. Teraz golf wpisany jest w moje życie, a właściwie moje życie skupione jest wokół golfa, choć to nie praca, lecz wielka pasja. Ukończyłam organizację i zarządzanie na Politechnice Śląskiej i zawodowo od wielu lat zajmuje się biznesem. Jestem pierwszą  kobietą w Katowicach, która założyła swoją prywatną firmę, a było to w 1984 r. Choć, jak twierdzą znajomi w pracy jestem non-stop, bo zarządzanie i organizację mam we krwi.

Nie miała Pani stałego trenera, a jednak na sportowym koncie odnotowała Pani wiele sukcesów…
Nie miałam stałego pro, nie zmieniam często kijów, nie gram jakimiś specjalnymi piłkami, by bezwzględnie osiągnąć sukces. Golf jest dla mnie dyscypliną wymarzoną. Nie wymaga ekstremalnych treningów, wymagających ćwiczeń, może go uprawiać każdy, niezależnie od wieku, czy warunków fizycznych. W turniejach jest trochę inaczej, gdy grasz np. w mistrzostwach Polski to wiesz, że uderzać potrafią wszyscy, ale właściwie decyduje „głowa”, cierpliwość, pokora i opanowanie. To tu może tkwi moja siła. Wyniki oszałamiające nie są, ale miałam szczęście i bywałam w kobiecej czołówce kraju. Z biegiem lat nie gram już tak często i bez umiaru, jak kiedyś, ale niezmiennie z wielką przyjemnością.

Który wynik uważa Pani za swój największy sukces?
Wszystkie zwycięstwa bardzo cieszą. Mamy z mężem tyle pucharów, a każdy z nich to cząstka naszego życia. Znajomi się śmieją, że w naszym domu już nie ma miejsca na kolejne. Z ważnych wyróżnień to pamiętam mój triumf w 2003 r. w amberowym Polonia Cup, mistrzostwo Polski w 2001. Na 10-lecie powstania PZG dostałam jako pierwsza w Polsce Laur Golfistki Roku 2003 i to był wielki zaszczyt, tym bardziej, że nominowane były wielkie nazwiska polskiego golfa m.in. Szmidt, Heith, Panas, Pielaszek… Doceniono, że wygrałam wtedy aż w 14 turniejach.

Odniosłam również wiele sukcesów w turniejach zagranicznych m.in. zwycięstwa w Polonia Open na Florydzie, w turnieju Princessa Birgitta Trophy na Majorce, czy Carisma Viva Espania w Hiszpanii.

Jednak bardziej od złotych medali cieszy mnie organizacja turniejów – Silesia Cup i Ladies Golf Tour, a także praca społeczna w PZG.

Byłam bardzo zaangażowana w program zarządu PZG „Golf w szkole”. Realizowaliśmy ten projekt z myślą, że nie chodzi o to, by uczyć golfa w szkole, a o to, by przybliżyć młodzieży tę dyscyplinę oraz pokazać nauczycielom walory edukacyjne golfa. Organizowaliśmy konferencje dla nauczycieli w różnych klubach w  kraju- był to m.in. Binowo, Postołowo, Wierzchowiska, Naterki, Rajszew, Paczółtowice, Toya.

Pamiętam, jak Jacek Banach – nauczyciel wf-u z podkrakowskich Krzeszowic dziwił się, co z tym golfem zrobić, jeżeli szkoła nie ma nawet swojego boiska. Pokazałam, jak można prowadzić zajęcia puttowania na korytarzu w czasie lekcji. Potem wprowadził zajęcia w-f  na polu Kraków Valley, a dziś Banach to jeden z pionierów szkolnego golfa, który kontynuuje nasz program z sukcesem. Wielu osobom, które nie miały z tym sportem styczności po prostu pokazaliśmy, czym jest golf. To było niesamowite doświadczenie.

O czym Pani obecnie marzy?
O tym, by podwoić liczbę początkujących golfistek, uczestniczek Ladies Golf Tour 2013!

Brygida Morańska
Od 2008 r. przewodnicząca Komisji Golfa Kobiecego PZG, w latach 2006-2010 wiceprezes związku ds. prawnych i organizacyjnych. Jako golfistka reprezentuje Śląski KG, ale jest również członkinią Golf Club Pszczyna. Uhonorowana przez Ministra Sportu i Turystyki Brązową Odznaką „Za zasługi dla sportu”. Mistrzyni Polski 2001 (Narodowe MP), 2003 (MP Polski mid-amatorów) i 2004 (MP seniorów).