Tenis i golf. Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

3 lipca 2012

Gdybyśmy zapytali przeciętnego przechodnia o elitarne sporty, to najprawdopodobniej wskazałby na golf oraz tenis. Analogicznie, na pytanie o cechy wspólne tych dyscyplin najczęstszymi odpowiedziami byłyby: elitarność i duże pieniądze. Wbrew pozorom nie są to jedyne elementy łączące te dziedziny sportu. Golf i tenis tworzą bowiem związek, który można porównać do pary z długim stażem i licznymi doświadczeniami życiowymi.

Etap pierwszy – zainteresowanie wyglądem zewnętrznym
Zarówno w tenisie, jak i golfie dużą uwagę przywiązuje się do ubioru zawodnika na polu gry. Obydwa sporty mają określoną tradycję dotyczącą stroju, choć golf pod tym względem pozostał bardziej konserwatywny. Tak jak większość mężczyzn trzyma się on swojego wypracowanego stylu i niechętnie spogląda w stronę rewolucyjnych zmian. Dlatego na polu golfowym od lat niezmiennie królują koszulki polo oraz spodnie z materiału, często długie i eleganckie, mało kojarzące się z wyczynami sportowymi. Tenisiści zaczynali podobnie. Długie spódnice wśród pań i spodnie wśród panów oraz koszule z długim rękawem były na kortach na porządku dziennym. Wszystkie elementy ubioru były białe, dzięki czemu tenis zyskał miano „białego sportu”. Jednak tak jak kobiety lubią zmiany garderoby, tak i tenisiści z kolejnymi latami wprowadzali modyfikacje. Na kortach stopniowo zaczęły pojawiać się coraz krótsze nogawki, rękawy i spódniczki, a biały kolor zaczął ustępować coraz odważniejszym barwom i wzorom. Zdarzyło się nawet, że wielka gwiazda męskiego tenisa, Andre Agassi, wystąpił w oficjalnym meczu w krótkich spodenkach dżinsowych, co wzbudziło ogromne wzburzenie w środowisku tenisowym. Dawna tradycja białych strojów utrzymała się w tenisie tylko na jednym z turniejów, mianowicie na Wimbledonie. Co ciekawe to jedyny turniej wielkoszlemowy rozgrywany na takiej nawierzchni, na jakiej grają golfiści, czyli na trawie. Być może to właśnie jej otoczenie tak dobrze wpływa na elegancję zawodników obydwu dyscyplin.

Etap drugi – rzut oka na maniery
Gdy przyjrzymy się spotkaniu golfowemu lub tenisowemu, to dostrzeżemy różnice w zachowaniu zawodników i publiczności, w porównaniu do futbolowego meczu czy walki bokserskiej. Golf i tenis od lat nazywane są sportami dla dżentelmenów. Chociaż, tak jak w zakresie strojów doszło do rozluźnienia obyczajów, to jednak cały czas bronią się przed atmosferą stadionów, na których zawodnicy podstawiają sobie stopy, a publiczność wygwizduje przeciwników. Na polach golfowych obowiązuje etykieta, określająca właściwy sposób zachowania w rozmaitych sytuacjach. Cechą nadrzędną jest szacunek dla pozostałych osób przebywających na polu oraz uczciwość. Golf jest pod tym względem wyjątkowy, ponieważ jest jedyną dyscypliną, której przepisy rozpoczynają się od rozdziału dotyczącego etykiety. Tenis natomiast byłby świetnym kompanem dla golfa dzięki ogromnej liczbie zasad „niepisanych”, jednak przestrzeganych przez większość osób z tym sportem związanych. Należą do nich m.in. zachowanie absolutnej ciszy podczas rozgrywania punktu, oklaskiwanie tylko dobrych zagrań, czy też posprzątanie kortu po zakończonej grze. To właśnie duży nacisk na kulturę osobistą graczy powoduje, że często łączą oni uprawianie tych sportów i dobrze czują się we wzajemnym towarzystwie.

Etap trzeci – wspólne zainteresowania
W historii sportu można znaleźć zawodników, którzy odnosili sukcesy zarówno w tenisie, jak i golfie. Jako przykład można podać Brytyjkę Charlotte Dodd, która pięciokrotnie zwyciężyła w prestiżowym wimbledońskim turnieju, po czym została mistrzynią swojego kraju w golfie (sukcesy te przypadły na przełom XIX i XX wieku). Ogromnym wyczynem może się również pochwalić Australijczyk Scott Dennis Draper, który w 2005 roku wygrał w mikście wielkoszlemowy turniej Australian Open, a już dwa lata później odniósł zwycięstwo w swoim pierwszym zawodowym turnieju golfowym. W 2011 roku Jewgienij Kafielnikow, kiedyś nr 1 światowego rankingu tenisowego, został mistrzem Rosji w golfie.
Poza tym wielu znanych tenisistów, takich jak np. Rafael Nadal czy Mardy Fish chętnie gra w golfa w ramach relaksu. Hiszpan rozważał nawet zmianę swojej głównej dyscypliny na golfa, gdy kontuzja zagrażała kontynuacji kariery tenisowej. Także gwiazdy polskiego show-biznesu często pokazują się zarówno z kijem golfowym, jak i rakietą tenisową. Zaliczyć można do nich choćby Roberta Rozmusa czy Piotra Gąsowskiego.

Etap czwarty – chęć wspólnego przebywania
Jak na prawdziwą parę przystało golf i tenis lubią, i często są blisko siebie. Najlepszym dowodem jest fakt, że miejsca do ich uprawiania bywają usytuowane w bezpośrednim sąsiedztwie. W Polsce jako przykład można podać pole i korty na Lisiej Polanie czy w Pałacu Brzeźno (Gradi Golf Club). Na świecie powstają nawet kluby, które łączą tradycje golfa i tenisa – np. Beachview Golf & Tennis Club i York Golf and Tennis Club w USA, czy Shiskine Golf & Tennis Club w Szkocji.

Etap piąty – miłość
Wątek miłości golfa i tenisa ładnie obrazują golfowo-tenisowe pary. W 2008 roku doszło do ślubu sławnej tenisistki, 18-krotnej zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych i byłej „pierwszej rakiety świata” Chris Evert z Australijczykiem Gregiem Normanem. Obecnie dużo się mówi o związku duńskiej tenisistki polskiego pochodzenia Karolinie Woźniackiej z Rorym McIlroy’em. Dunka to młoda gwiazda kobiecego tenisa, która dostąpiła już zaszczytu zasiadania na fotelu liderki światowego rankingu, natomiast Irlandczyk to aktualnie drugi golfista na świecie. Nie trudno się więc dziwić, że para ta budzi wielkie emocje w sportowym świecie.

Etap szósty – dzieci
Jednym z owoców związku tenisa z golfem jest turniej Polonia Open. Początkowo był to turniej tenisowy dla Polonii z całego świata, na którym golf był tylko dodatkową atrakcją. Teraz role się odwróciły i po dwunastu latach turniej ten w większym stopniu kojarzony jest z golfem i zyskał rangę Polonijnych Mistrzostw Świata w Golfie. Rozgrywki tenisowe jednak nie zniknęły i dalej funkcjonują przy okazji tej imprezy.

Etap siódmy – przejście przez problemy zdrowotne
Cóż tak nie łączy ludzi, jak wspólne przechodzenie przez trudne sytuacje, ból i pokonywanie choroby? W tej kwestii tenisiści i golfiści, zwłaszcza ci w zaawansowanym wieku mogą się dobrze zrozumieć. W obu dyscyplinach występują schorzenia związane z przeciążeniami przyczepów ścięgien mięśni stawu łokciowego zwane potocznie „łokciem tenisisty” i „łokciem golfisty”. Jest więc wielce prawdopodobne, że niejeden golfista poznał się z tenisistą zamiast na polu gry, to w niemiłych okolicznościach leczenia swojego łokcia. Miejmy nadzieję, że takie znajomości przyczyniają się do wymiany doświadczeń między dyscyplinami i owocują później miłą partyjką na polu lub korcie.

Etap siódmy – wspólne pieniądze i perspektywy na przyszłość
Nie można zaprzeczyć, że obie dyscypliny kojarzone są z wielkimi pieniędzmi i jest w tym dużo prawdy. Gaże zwycięzców największych turniejów sięgają poziomu milionów dolarów, co dla przeciętnego człowieka jest sumą zawrotną. Należy jednak pamiętać, że kwoty te odbierają tylko nieliczni, a zainwestować na początku muszą wszyscy. Jeśli chodzi o koszty rekreacyjnego uprawiania golfa i tenisa, to wciąż panuje pogląd, że są one niezwykle wysokie. Sporty te jednak dynamicznie się rozwijają i otwierają na coraz większe rzesze miłośników, stając się coraz bardziej dostępne. Szacuje się, że w tenisa gra na świecie już ponad 100 mln ludzi a w golfa ponad 120 mln, co dowodzi, że ich elitarność jest sprawą coraz mniej aktualną. Teraz przed parą golf-tenis kolejne zadanie: zamienić słowo „elitarność” na „popularność”. W takim tandemie realizacja dalszych planów powinna pozostać jednak tylko kwestią czasu.

Wioletta Sielużycka