Najtrudniejsze i najdziwniejsze dołki golfowe

14 lutego 2012

Hole-in-one, za który można otrzymać nawet milion dolarów. Krótki rejs promem… by dostać się na green. A może tee i dołek położone w dwóch różnych amerykańskich stanach? Prezentujemy jedne z najciekawszych i zarazem najtrudniejszych dołków na światowych polach golfowych.

Legend Golf & Safari Resort – ta, z pozoru mało oryginalna, nazwa pola golfowego w Republice Południowej Afryki, kryje za sobą bez wątpienia najtrudniejszy dołek golfowy na świecie. Sam obiekt był projektowany przez osiemnastu czołowych golfistów, a wśród nich byli m.in. Vijay Singh, Retief Goosen, Padraig Harrington czy Trevor Immelman. Każdy z 18 dołków to istny golfowy majstersztyk, jednak są one bez porównania łatwiejsze od „X-treme 19th”, czyli bonusowego zakończenia tego oryginalnego pola. Przymiotnik „ekstremalny” bynajmniej nie jest na wyrost. Pierwszą przeszkodą jest … samo dotarcie do tee, bowiem jest ono usytuowane na zboczu góry Hanglip. Można dostać się tam jedynie helikopterem. Gdy już dolecimy do tee, oprócz pięknego widoku, jaki roztacza się z góry (green kształtem przypomina kontynent afrykański), czeka nas zmierzenie się z odległością 587 metrów, którą musi pokonać piłeczka, by znaleźć się w dołku. Inne liczby są równie imponujące. Samo lot piłeczki (w zależności od siły uderzenia) trwa około 30 sekund. Dla zastanawiających się nad sensem „atakowania” takiego dołka, jedna ważna informacja. Za zagranie hole-in-one na „X-treme 19th” czeka nagroda w wysokości 1 000 000 dolarów!

Promem na green i dołek na jabłku
Idaho to jeden z najmniej znanych stanów amerykańskich. Miłośnicy golfa powinni tam jednak zawitać, ponieważ pole w miejscowości Coeur d’Alene nie należy do typowych obiektów. Sama nazwa miasteczka wywodzi się od nazwy plemienia Indian zamieszkujących rezerwat o powierzchni 1400 km2. Na tym terenie znajduje się m.in. kasyno i wspomniane pole golfowe, stanowiące własność rdzennych mieszkańców. Najciekawszym miejscem w Coeur d’Alene Golf Resort jest bez wątpienia 14. dołek par trzy. Piłeczkę uderzamy z brzegu jeziora, by następnie wsiąść na mały prom i udać się na green położony kilkadziesiąt metrów dalej, już na jeziorze Coeur d’Alene.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. W tym wypadku to powiedzenie świetnie odnosi się do położonego w sąsiednim stanie Waszyngton, Apple Tree Resort . Wizytówką tego pola jest wysepka-green w kształcie jabłka. Jest to 17. dołek, na którego greenie usytuowany jest bunkier w całości wypełniony piaskiem, który pełni rolę listka w tej specyficznej jabłkowej wysepce.

Hawaje i granice stanów
Ostatni dołek na polu golfowym Ko’olau położonym na hawajskiej wyspie Oahu jest jednym z najtrudniejszych w Stanach Zjednoczonych. Odległość 435 metrów do dołka robi wrażenie. By osiągnąć par 4, należy wykonać drive na ponad 200 metrów. Dodatkowym utrudnieniem są wysokie drzewa bujnego lasu tropikalnego. Osiągnięcie par na tym dołku jest bez wątpienia imponującym osiągnięciem.

Karolina Północna i Karolina Południowa – te dwa stany połączyło wspólne pole golfowe, a właściwie 18. dołek. Farmstead Golf Links Calabash słynie z ponad 800-metrowej odległości pomiędzy tee a jednym z dołków. Uderzamy piłeczkę w Karolinie Południowej i kilkoma uderzeniami przechodzimy do Karoliny Północnej, by tam putterem skierować piłeczkę do ostatniego dołka. W tym przypadku absolutnie uzasadnione jest stwierdzenie, że golf likwiduje wszelkie granice.

Ten krótki i subiektywny przegląd najciekawszych i często trudnych dołków pokazuje, jak przyroda daje architektom pól nieograniczone możliwości w projektowaniu obiektów. Kto wie, może i w Polsce doczekamy się niedługo dołków o najwyższej skali trudności, zanim ktoś zdobędzie milion dolarów, zagrywając hole-in-one z góry Hanglip w Republice Południowej Afryki.

Karol Darmoros

 

Artykuł dostępny również w portalu