Podrabiany sprzęt golfowy

24 stycznia 2012

Według danych Amerykańskiego Urzędu Ochrony Konsumenta wynika, że handel podrabianym sprzętem golfowym w internecie kwitnie. W 2010 roku podróbek sprzedało się o 33 procent więcej niż w roku 2009, a w 2009 o 37 procent więcej niż w 2008.

Urzędnicy alarmują, ponieważ wzrostowy trend jest groźny nie tylko dla koncernów produkujących sprzęt, ale także dla pracowników amerykańskich, którzy są zwalniani z powodu mniejszej sprzedaży. Zdecydowanie bardziej zadowoleni są pracownicy chińskich i innych azjatyckich fabryk, które produkują golfowego Mike, Abibbasa i inne cudeńka.

Dlaczego ludzie kupują taki sprzęt? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze, a konkretnie w tym przypadku o spore obniżki i super ceny. W samym maju w internecie amerykańscy urzędnicy znaleźli 265 transakcji na sprzęt za 192 tysiące dolarów, który oryginalnie „powinien” kosztować prawie 600 tysięcy. Mimo sporych oszczędności klienci powinni zdawać sobie sprawę z tego, że nowy super driver z Azji może niepokoić dźwiękiem bitego szkła w kontakcie z piłką, spodnie mogą wyblaknąć, po jednym słonecznym weekendzie, a nowiutka parasolka może nie wytrzymać pierwszego lepszego podmuchu wiatru.

Golfiści mają zatem do wyboru oryginalne kije golfowe, podróbki udające oryginały oraz… oficjalne imitacje, które sprzedaje się pod inną nazwą. I tak mamy na przykład zamiast Callaway Diablo – Big Devil, zamiast Taylor Made R9 – X9 Extreme, zamiast Taylor Made Superquad – T7 Square Supe, zamiast Nike Dymo – V-Series Dino. O ile w przypadku podróbek można zrozumieć chęć zakupu wśród klientów, o tyle zakup wersji alternatywnych trudny jest do wytłumaczenia.

Poza podróbkami i imitacjami trzeba również uważać na super nowoczesne technologie, proponowane zazwyczaj przez całkowicie nieznane firmy. Łezka się w oku kręci na wspomnienie drivera z trzema tunelami aerodynamicznymi (czytaj dziurami na wylot od lica kija do końca główki), które gwarantują odległość o 20 procent większą. Niestety po modelu wszelki ślad zaginął. Sytuację ratuje driver Williams Golf FW32 , który wprawdzie tak spektakularnych tuneli nie ma, ale jego mini tuneliki też są niezłe.

Zapraszam na www.golf.pasje.net
Tomasz Zembrowski