Wiara, nadzieja, golf! Rozmowa z Markiem Gaikiem

19 września 2011

Wierzy, że sukces polskiego golfa leży w rękach młodej generacji. Wierzy też, że pomocna dłoń trenera to ważny głos w słusznej sprawie, i że na polu czasem przydają się rodzice. „Juniorzy to nasza nadzieja!” – przekonuje. Z Markiem Gaikiem, organizatorem licznych golfowych turniejów, rozmawia Aleksandra Adamowska.

W zeszłym miesiącu zakończył się V PZGolf Junior Tour. Jak Pan ocenia tegoroczne rozgrywki?
Moje odczucia są bardzo pozytywne. Zarówno od strony organizacyjnej, jak również patrząc na frekwencję oraz formę zawodników, tegoroczny turniej wypadł dobrze. Przez pięć lat jego organizowania, widzę znaczy progres, jeżeli chodzi o dyspozycję graczy i osiągane przez nich, coraz lepsze, wyniki. Już w pierwszych dniach turnieju Masters prezentowali bardzo dobry poziom, grając nie na -2, jak było w poprzednich latach, ale -5, a nawet -8.  Te liczby mówią same za siebie. Juniorzy to grupa młodych i bardzo zdolnych ludzi, którzy pracują na sukces polskiego golfa i są na najlepszej drodze. Bardzo tym młodym zawodnikom kibicuję – młoda generacja to nadzieja na dobry golf w Polsce.

Pięć lat to odpowiedni czas na pierwszy jubileusz…
Tegoroczna edycja rzeczywiście była wyjątkowa – turniej doczekał się pierwszych okrągłych urodzin. To cieszy. Jeżeli chodzi o juniorów, ostatnie pięć lat to dla mnie bardzo ważny czas. Dzisiaj przywołuję wspomnienia o tych graczach, których poznałem gdy byli jeszcze zupełnie małymi dziećmi. Teraz, niektórzy z nich, to już całkiem rośli młodzi ludzie. To wielka radość obserwować ich osobisty rozwój i postępy w grze, które, proszę mi wierzyć, są zniewalająco szybkie.

Jak można zmierzyć, określić ten postęp?
Najprostszym wyznacznikiem są stale obniżane handicapy. Na turnieju Junior Masters, ponad 70 procent zawodników przeszło do niżej grupy handicapowej. To świadczy o wielkim potencjale tych młodych ludzi. Oczywiście marzeniem byłoby, by ich liczba wzrosła wielokrotnie, ale uważam, że nie ma powodu do niezadowolenia. Wciąż zgłaszają się nowe osoby chcące wziąć udział w turnieju juniorskim. Poza tym, sukcesy takich graczy jak Mateusz Gradecki, pozwalają nam nie chować się w cieniu zagranicznych zawodników. Polscy juniorzy stają się równorzędnym partnerem golfowym na arenie międzynarodowej.

Efektywność, a nawet efektowność. Możemy tak podsumować kondycję naszych juniorów?
Zdecydowanie tak. Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim ich własna praca, ale również możliwości. Jestem bardzo wdzięczny Polskiemu Związkowi Golfa, że zdecydował się na finansowanie juniorów. Takie działania, oprócz pomocy materialnej, to także inny pozytywny aspekt  – żywe zainteresowanie rodziców, którzy stają się, w związku z perspektywą wysłania ich dzieci na turniej, bardziej aktywni. Dzięki temu zaangażowaniu, cała rodzina bierze udział w rozgrywkach. Obecność  najbliższych bardzo motywuje dzieci do gry, a dorośli są szczęśliwi, że mogą spędzić czas razem. Bardzo dopinguję takim rozwiązaniom. Uważam, że golf powinien łączyć i pokolenia, i rodzinę.

Organizuje Pan turnieje dla osób w każdym wieku, również Senior Tour. Potrafiłby Pan skonfrontować ze sobą te dwie klasy – juniorów i seniorów?
To kategorie nieporównywalne. Jest tak dlatego, że dzisiejszy seniorzy w większości byli samoukami i w czasie, kiedy rozpoczynali grę w Polsce możliwości były niewielkie. To zupełnie inna sytuacja niż obecnie – dziś młodzi ludzie mają ogromną bazę szkoleniową oraz fantastyczne ośrodki i pola golfowe, na których mogą trenować. Umiejętności graczy również nie da się ze sobą zestawić. Juniorzy grają golf kosmiczny, seniorzy –  taki, który w kwiecie wieku daje satysfakcję. Rozwojowo więc, na pewno lepsi są juniorzy. Inaczej komercyjnie – wtedy sytuacja wygląda odwrotnie. Wszystko zależy więc o tego, w jakich kategoriach mierzymy te dwie grupy.

Mówi się, że młodzi grają lepiej, bo są bardziej energiczni, mają chłonne umysły i większy zapał. Starsi gracze wyprzedzają ich jednak doświadczeniem, co wskazywałoby, że to jednak ich umiejętności są znacznie wyższe…
Młodzi mają bezsprzecznie dużo większe możliwości, nie tylko dyspozycyjne – fizyczne, ale także pod względem szkoleniowym. U seniorów samouctwa nie da się już wyeliminować, to z nimi idzie przez lata, od kiedy rozpoczynali swoją przygodę z golfem. Nawet jeżeli ich handicapy maleją, to nie dzieje się to w takim tempie jak u juniorów.

Czy wśród polskich juniorów widzi Pan przyszłego kandydata na miarę światowych gwiazd golfa?
Nie. Wywieranie presji sukcesu na tak młode osoby nie ma żadnego sensu. Diamenty już są, trzeba je tylko oszlifować. Bez nacisku. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas.

W jednej z wypowiedzi zaznaczył Pan, że jedną z ważniejszych idei tego turnieju jest to, że mogą w nim wziąć udział także zupełnie początkujący gracze…
Owszem, pojawia się wiele osób, które chciałby wziąć udział w turnieju nie mając doświadczenia w tym sporcie. My dajemy im taką możliwość. Tutaj ważny jest stosunek do początkujących graczy – nie egzekwujemy, ale uczymy. Pokazujemy, prowadzimy, pomagamy. Tylko w ten sposób można się ze sportem zaprzyjaźnić. Zapraszamy na turniej!

Marek Gaik
Ur. 29.08.1956r. w Przedborzu
Z golfem związany od 1996 roku. Członek Śląskiego Klub Golfowego, obecny handicap 8.2. Od 2005 roku pomysłodawca i organizator turniejów golfowych, współwłaściciel firmy Mid Golf, która w ciągu siedmiu sezonów golfowych  zorganizowała przeszło 150 turniejów. Firma jest właścicielem następujących Marek: Mid Amateur Golf Tour, Silesia Mid Golf Tour, Senior Golf Tour. Na zlecenie Polskiego Związku Golfa firma organizuje cykl PZGolf Junior Tour, skierowany do młodych golfistów, którzy nie ukończyli 18 lat.