O Kuwejcie na golfowej mapie świata

3 sierpnia 2011

Pięć lat przed igrzyskami w Rio de Janeiro, prezes Kuwejckiego Komitetu Golfa podaje przepis na sukces. „Najważniejszy jest dobry plan”. O tym jak go zrealizować, jakie są perspektywy rozwoju golfa na Półwyspie Arabskim, a także dlaczego warto pójść na pole z całą rodziną mówi człowiek, który wierzy, że wystarczy jedna właściwa osoba, by zmienić oblicze tej dyscypliny. Z Mazenem Ali Al-Ansari rozmawia Aleksandra Adamowska.

Race to Dubai, turnieje cyklu European Tour w Abu Dhabi i Katarze – Półwysep Arabski stanowi coraz ważniejszy punkt na golfowej mapie świata…
Zgadza się. To dla nas wielki zaszczyt, że European Tour obejmuje wszystkie najważniejsze ośrodki golfowe w krajach arabskich. Głównymi ośrodkami rozwoju tego sportu są: Abu Dhabi, Dubaj, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Kuwejt. To właśnie w tych miejscach odbywają się najważniejsze turnieje. Golfiści światowej sławy, jak Tiger Woods, Rory Mcllroy czy Lee Westwood wielokrotnie rozgrywali turnieje na Dubai Desert Classic. To dla nas wielkie wyróżnienie.

Czym zajmuje się Kuwejcki Komitet Golfa, nad którym sprawuje Pan opiekę? Jak wygląda Pana praca?
Jako prezes komitetu reprezentuję interesy golfistów z całego kraju. Nasza organizacja powstała w 2008 roku, więc to dość nowe przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę historię golfa w Kuwejcie. Ważną rolę odegrali w budowaniu jego wizerunku Brytyjczycy. W latach 50’ i 60’ to właśnie Zjednoczone Królestwo pomogło nam stworzyć podstawy  rozwoju tej dyscypliny. To z ich strony otrzymaliśmy pomoc materialną i wiele cennych wskazówek, m.in. jak rozpocząć budowę pól. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak drogą inwestycją jest pokrycie pola golfowego trawą, a później jego utrzymanie. Początkowo, za radą Brytyjczyków, postanowiliśmy zbudować pola piaskowe. Z biegiem czasu udało nam się zgromadzić fundusze, by przykryć teren sztuczną trawą; aktualnie dysponujemy dwoma takimi obiektami. Pierwszym jest powstałe przed pięcioma laty Sahara Kuwait Resort. Trzeba zaznaczyć, że wyłożenie pola trawą jest nie tylko bardzo kosztowne i czasochłonne, ale wymaga również zmiany przyzwyczajeń grających – różnica jest bowiem odczuwalna. Myślę, że inni golfiści zgodziliby się ze mną, że prawdziwy golf ma miejsce tylko na trawie. Chcemy zapewnić klientom najwyższy komfort gry dlatego z wielką precyzją i sumiennością troszczymy się o nasze pola.

Jakie projekty aktualnie realizuje The Golf Committee?
Obecnie staramy się skupić uwagę na młodych graczach. Powodem, dla którego decydujemy się inwestować w młodzież jest fakt, że golf ponownie stał się dyscypliną olimpijską. To doskonała okazja, by zachęcić młodych ludzi do gry.  Dla mnie to działanie priorytetowe na ten moment. Już teraz mamy w kadrze około 25 chłopców i 30 dziewczynek w wieku 8 – 12 lat. Ta liczba bardzo mnie cieszy.

Co z pozostałymi graczami? Czy powstaje również kadra w innych grupach wiekowych?
Oczywiście. Kolejna grupa to osiem osób w wieku 12-18. Powyżej osiemnastego roku życia mamy jakieś czterdziestu, może nawet pięćdziesięciu graczy. To innowacyjny program, który zrzesza ludzi w każdym wieku. Chcielibyśmy, by wciąż dołączali do nas kolejni.

Czym zajmuje się komitet by promować tę dyscyplinę?
Staramy się zrobić wszystko, by zwiększyć zainteresowanie golfem. Niestety, problemem który wciąż nas ogranicza są pieniądze. Na większe środki z budżetu państwa moglibyśmy liczyć, gdybyśmy zamiast komitetu byli federacją – to dla nas kolejny krok.  Dodatkowo, stając się federacją będziemy mogli zrobić znacznie więcej. Dokładamy zatem wszelkich starań, by ten cel osiągnąć.

Jaki według Pana jest więc klucz do sukcesu?
Najważniejsze, by zdobyć aprobatę ludzi. Można to osiągnąć tylko wtedy, kiedy posiada się gwiazdę formatu  Tigera Woods’a. Jedna osoba potrafi zupełnie zmienić oblicze całości, w tym przypadku golfa. To gwarancja sukcesu i częsty temat moich rozmów z zespołem, a także rządem Kuwejtu. W piłce nożnej wystarczy, że masz pięćdziesięciu, może siedemdziesięciu fantastycznych zawodników i z łatwością wygrywasz zawody. W golfie jest inaczej. Musisz postawić na jedną osobę, która jest najlepsza. Dla mnie kluczem do sukcesu, o którym Pani mówi, jest konkretny plan: z całej grupy ludzi grających w golfa wybieramy pięćdziesiąt. Z nich kolejne, powiedzmy cztery, które mają talent oraz wykazały się pracowitością i gotowością by reprezentować nasz kraj w turniejach. Kiedy jesteśmy absolutnie pewni, że dokonaliśmy dobrego wyboru, zakładamy klub. Potem nie pozostaje już nic innego jak konsekwentna droga do celu, jakim jest światowy sukces naszych golfistów.

Pana przygoda z golfem…
… zaczęła się gdy byłem po trzydziestce. Wciągnęło mnie bezgranicznie, uwielbiam ten sport! To przykład na to, że w golfie nie ma ograniczeń wiekowych. Każdy czas jest dobry, by zacząć z nim przygodę. Zresztą dla mnie golf to coś więcej niż dziedzina sportu. To rodzaj społeczności kojarzonej w mojej głowie z takimi hasłami jak: przyjaźń, szczerość i dyscyplina.

Czy golf to sport rodzinny?
Jak najbardziej! Mój syn również uczy się grać w golfa. Chciałabym, żeby ta tradycja pozostała w naszej rodzinie. To dla mnie bardzo ważne. Polecam wszystkim, by wybrali się na pole golfowe! Przekonacie się, że to doskonała rozrywka i okazja, by spędzić ze sobą trochę więcej czasu. Czy można wyobrazić sobie coś lepszego?