Wspomnienie o Severiano Ballesterosie…

11 maja 2011

Dzisiaj w Pedrenie odbędzie się pogrzeb Severiano Ballesterosa. W pochówku wybitnego golfisty weźmie udział tylko najbliższa rodzina i przyjaciele. Jeden z najwybitniejszych hiszpańskich sportowców lat 80. i 90., odszedł w sobotę po długiej i dramatycznej walce z rakiem, w wieku 54 lat.

Poniżej publikujemy wywiad z Ballesterosem, przeprowadzony w 2003 roku przez Wojciecha Pijanowskiego. Rozmowa odbyła się w Klubie Golfowym Wentworth przy okazji turnieju World Match Play Championship 2003,  dla programu telewizyjnego pt.  ”Magazyn golfowy ”. Tekst ukazał się również w miesięczniku „Golf &Life” w numerze 8/2003. Uznaliśmy, że wart jest przypomnienia…

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z golfem?
Jeszcze jako dzieciak zostałem caddim. Pochodzę z północy Hiszpanii, z Pedreny, a mój dom stał około 150 jardów od greenu drugiego dołka. Nie byłem członkiem klubu, więc nie mogłem grać na polu. Trenowałem na plaży używając trójki żelazo.

To brzmi jak typowy start dla kariery golfowej. Pięćdziesiąt procent zaczynało jako caddy a później….
Powiedziałbym, że w Hiszpanii nawet więcej niż 50 procent, może 90 procent zawodowców na początku było caddim.

Kto Ci powiedział, że masz talent, że możesz zawodowo grać w golfa?
Nikt. Tak naprawdę nigdy nie grałem w turnieju amatorskim. Przeskoczyłem od caddiego do zawodowego gracza. Zwykle grałem raz do roku w mistrzostwach caddich. I to było całe moje doświadczenie. Zostałem zawodowcem, gdy miałem 16 lat i dziś myślę, że trochę za wcześnie, ale w tamtym czasie była to jedyna droga by grać i konkurować…

Pamiętasz pierwszy wygrany turniej?
Tak, oczywiście. W 1974 roku zostałem zawodowcem i w tymże roku wygrałem Narodowe Mistrzostwa Hiszpanii z wynikiem 25 poniżej par. Rok później wygrałem Bilbao Open  rozgrywany w moim rodzinnym mieście.

A który z wygranych turniejów uważasz za najważniejszy?
Miałem szczęście zachować wiele wspaniałych wspomnień z mojej kariery, ale jeśli muszę wybrać, to będzie Saint Andrews w 1984 roku, gdy wygrałem British Open. Zwycięstwo w tym turnieju to naprawdę coś specjalnego – wygrałem w świątyni golfa  pokonując Toma Watsona, najlepszego gracza na świecie w tamtych latach i jednego z najlepszych w historii golfa w ogóle. To był najwspanialszy moment w mojej karierze.

Rozmawiałem z Costantino Rocca o jego wygranej z Tigerem Wood’sem. Powiedział, że Ty – jako Kapitan drużyny europejskiej w Ryder Cup – i Olazabal, ułożyliście specjalny plan, jak pokonać mistrza. To prawda?
Jose Maria Olazabal, Costantino Rocca i ja jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Rozumiemy się bardzo dobrze, ponieważ Włosi i Hiszpanie maja bardzo podobne temperamenty. Rocca pokonał Woodsa ponieważ grał fantastycznie .To było wspaniałe dla niego i ważne dla drużyny, a także kluczowy punkt do zdobycia pucharu. Byliśmy bardzo szczęśliwi widząc, że Costantino poczyna sobie tak dobrze.

Ryder Cup będzie w przyszłym roku. Powiedz jak tworzy się drużynę. Oczywiście jest lista najlepszych i oni będą na pewno grali. Ale są też „dzikie karty”. Jakie są kryteria wyboru?
To muszą być gracze, którzy w danym momencie grają dobrze i jednocześnie wytrzymują napięcie związane z grą, a także ci, którzy potrafią grać w formacie match play.

Rozmawiamy podczas Mistrzostw Świata właśnie match play na Wentworth. Jaka jest różnica między grą „na dołki” a grą „na uderzenia””?
Ogromna. Myślę, ze prawdziwy golf to właśnie match play. Jest bardziej agresywny, bardziej taktyczny, nie musisz się cały czas martwić o wynik – możesz mieć 7 czy 8 uderzeń na jednym dołku, ale to nie liczy się w ogólnej punktacji, przegrywasz tylko dołek… A gra na uderzenia jest inna. Grasz bardziej defensywnie, musisz mieć lepsze rozeznanie pola. W match play też ,co prawda, znasz pole,, ale trzeba zwracać uwagę na to, co robi przeciwnik. Match play jest bardziej widowiskowy. Chciałbym, aby więcej grało się „na dołki”.

Masz własny turniej….
Tak,  Sevie Trophy. Bardzo podobny do Ryder Cup. Jedyna różnica jest taka, że gra dziesięciu graczy zamiast trzynastu, a kapitanowie grają przeciwko sobie w pierwszej grze w niedzielę.

Zdobywają dwa punkty, czy też jest to normalna gra?
Zdobywają jeden punkt za wygraną. Myślę, że jest to dobry turniej.

Golf w Polsce zaczął się dziesięć lat temu, to jeszcze małe dziecko, ale mamy kilka dobrych pól. Sądzisz, że to możliwe, abyśmy mieli w Polsce Twój turniej albo inny turniej zawodowy. Ile lat trzeba czekać na europejski tour? Pięć lat?
Nie sądzę, abyście w ogóle musieli czekać. Wszystko, co trzeba zrobić, to znaleźć firmę, która wypromuje i zorganizuje turniej, znaleźć sponsora. Następnie skontaktować się z Europejskim Związkiem Graczy Zawodowych, postarać się ustalić najlepsze daty dla obu stron.  Myślę, że byłaby to bardzo dobra inwestycja dla Polski. Na przykład organizacje turystyczne powinny sfinansować tę ideę, by promować kraj, przyciągnąć turystów. Wiem, że to piękny kraj, co prawda nigdy u was nie byłem, ale mam przyjaciół, którzy to potwierdzają.

No to musisz przyjechać.
Mam nadzieje, nawet jestem pewny, że któregoś dnia przyjadę. Projektuję pola golfowe i naprawdę chciałbym zaprojektować takie, które będzie dobre dla wszystkich graczy, także dla turniejów. Może Polish Open?Byłoby znakomicie.

Co sądzisz o regułach gry w golfa?Jaka jest twoja opinia na ten temat? Są ważne czy nie?
To bardzo ważne, by grać zgodnie z regułami. To jest ta jedna z rzeczy, których musisz nauczyć się na początku. Ważne jest nauczenie się techniki gry, ale równie ważne jest poznanie reguł, a także zasad etykiety golfowej. Z drugiej strony jednak myślę, że Royal and Ancient w St. Andrews i USGA tworzą reguły trochę za bardzo skomplikowane. Z przyjemnością zobaczyłbym reguły znacznie prostsze, by każdy mógł je zrozumieć.

Sevie, dziękujemy bardzo.
To ja dziękuję i życzę wam w Polsce wszystkiego najlepszego. Do zobaczenia, mam nadzieję, wkrótce.