Piątek trzynastego szczęśliwy dla Meronka

13 maja 2011

17-letni Adrian Meronk zaliczył najlepszy występ podczas pierwszego dnia V Mistrzostw Polski Matchplay, które trwają na polu Rosa Private Golf Club. Zagrał 4 uderzenia poniżej par pola. Drugim zawodnikiem spośród 123 startujących, który zszedł poniżej 72 uderzeń był jego rówieśnik Piotr Ragankiewicz. Na trzeciej pozycji uplasował się Jan jr. Szmidt (wszyscy DLGA Toya Golf Club), grając na par pola.

Statystykę sześciu birdie zaburzyły nieco dwa bogey’e, ale Meronk nie miał powodów do narzekania.
„Nie trafiłem dwóch puttów z trzech metrów na dziewiątce i osiemnastce, na szczęście dużo więcej było lepszych dołków. Mój dzisiejszy występ wyglądał dobrze. Grałem równo i pewnie” – ocenił Adrian Meronk.

Zadowolony był również Ragankiewicz, mający nadzieję, że utrzyma taką formę do niedzieli.
„To moja trzecia runda w Polsce w tym sezonie, a ja już mam drugiego eagla – zdobytego dziś na jedenastym dołku. Niektórzy czekają na to całe życie, a mi się trafił taki miły akcent. Wprawdzie akurat deszcz złapał mój flight właśnie na 11 i 12. dołku, ale potem słońce przebiło się przez chmury i druga dziewiątka była lepsza od pierwszej, w której krótka gra i puttowanie uratowały sytuację” – opowiadał wrocławianin.

„Dobrze, że większość turniejów jest rozgrywanych w strokeplay, bo jednak ten format bardziej oddaje umiejętności golfowe. Matchplay jest przyjemną odskocznią i życzyłbym sobie, aby było takich więcej. Marzy mi się polski Ryder Cup – wschód kontra zachód, ale to pewnie temat na za 10 lat. To daleka przyszłość, a na razie trzeba skupić się na przyszłorocznej maturze i zdobyciu prawa jazdy” – dodał z uśmiechem Ragankiewicz, który poza eaglem zagrał dwa birdie, bogey’a i… double bogey’a.

Mniej zadowolony był Mateusz Gradecki, u którego posypały się bogey’e.
„Pierwszą dziewiątkę graliśmy z Adrianem i Alexem w miarę równo, a w drugiej czułem się jakbym pierwszy raz grał w golfa. Posypało się wszystko po kolei, nie mogłem się odnaleźć. Puttowałem gorzej niż się spodziewałem. Limit złego wykorzystałem, jutro musi być lepiej” – komentował swój występ zawodnik klubu golfowego Toya.

Dzisiejsza rozgrywka odbywała się w formacie strokeplay, a jej wyniki zdecydowały o ustawieniu zawodników w „drabince” matchplay. Jutro już pierwszy dzień formuły matchplay, uważanej za kwintesencję tej dyscypliny. Startujący zostaną jutro podzieleni na 8-osobowe grupy, w których zawalczą o adekwatne pozycje. Osiem kobiet i szesnastu mężczyzn, którzy uplasowali się dzisiaj najwyżej zagrają w sobotę i niedzielę o najlepsze miejsca.