K. Czupryna: Lubię uczyć golfa

9 maja 2011

Krzysztof Czupryna: z wykształcenia psycholog (absolwent Uniwersytetu Warszawskiego), z pasji trener golfa. Gra od 6 lat, a dzięki własnym metodom treningowym osiągnął handicap 5 już po niecałych pięciu latach przygody z golfem. Jest absolwentem kursów PGA Asia w Tajlandii, autorem książki „Jak doszedłem do handicapu 5 w ciągu 4,5 lat gry w golfa”, przygotowuje następną o tytule „Handicap Golf czyli jak grać skutecznie”.  Specjalizuje się w doskonaleniu mentalnego przygotowania do gry w golfa oraz budowaniu odporności psychicznej i strategii gry. W 2012 roku wystartuje w eliminacjach do Asia Senior Tour w Tajlandii.  Na co dzień pracuje jako Teaching Pro, na Phuket, w Tajlandii.

– Skąd golf w Pana życiu? Jak przebiegała Pana golfowa kariera?
Zacząłem grać  w Tajlandii, na Phuket.  Stało się to za namową kolegi, który grał od paru miesięcy. Spróbowałem gry na polu i mój pierwszy wynik to … bodajże 175. Potem wziąłem lekcje – pierwszą odbyłem 8 czerwca 2005 roku, gdy miałem 48 lat. Swój pierwszy handicap (32) zdobyłem po trzech miesiącach ćwiczeń, handicap 18 po 1,5 roku, a handicap 5 po 4,5 roku od momentu rozpoczęcia gry.

– Kiedy przeszedł Pan na zawodowstwo i z jakim efektami?
W zasadzie można mówić o „teaching pro”. Jestem nim od kwietnia bieżącego roku, po ukończeniu kursu PGA Asia. W przyszłym roku w styczniu planuję udział w tzw. Q School, czyli kwalifikacjach do Asian Senior Tour. Nie wiem jak mi się powiedzie, ale chcę spróbować, choćby dla sprawdzenia się i przyjemności. Przeszedłem na zawodowstwo, bo golf to moja pasja życiowa i bardzo miłe spędzanie czasu. Chciałbym zarażać nią innych i spowodować, aby oni również odkryli jak wspaniałą grą może być golf i aby ich gra była coraz bardziej skuteczna.

– Za swój największy sukces sportowy uważa Pan…
Mistrzostwo Polski juniorów w kajakarstwie w 1975 roku. Również trzecie miejsce w Mistrzostwach Szkół Wyższych w judo w 1981 roku było miłym wyróżnieniem. Jeżeli chodzi o golfa to do tej pory najlepiej wypadłem dwa lata temu w Otwartych Mistrzostwa Mazowsza, gdzie zająłem 7. miejsce ze stratą 1 pkt do 5. miejsca.

– Proszę przybliżyć założenia pańskiej szkoły golfa.
Nasza szkoła ma jedną unikalną cechę odróżniającą ją od innych polskich szkół. To nauka według koncepcji Manuela de la Torre – jednego z wielkich nauczycieli golfa na świecie. Koncepcja ta powoduje, że nauka techniki golfa, a przede wszystkim swingu jest wielokrotnie szybsza, niż w nauczaniu tradycyjnym. Koncepcja ta uczy koncentracji na tym, co jest identyczne dla każdego gracza, a mianowicie na ruchu kija golfowego, a nie na ruchu wielu części ciała, które są inne dla każdego gracza. W naszej szkole oprócz nauki według tej koncepcji stosujemy również bardzo ciekawe podejście tzw. skal pomiarowych, według których nauczamy i oceniamy poszczególne elementy gry tj. putting, chipping, pitching i długą grę.

– Jak wyglądają kursy i szkolenia?
Nasz pierwszy kurs składa się pięć weekendowych sesji treningowych (16 godzin szkolenia w  trakcie weekendu) oraz z dwóch obozów tygodniowych. Łącznie jest to prawie 200 godzin nauki techniki, strategii oraz gry w golfa. W trakcie szkolenia uczestnicy grają kilkanaście razy na polu doskonaląc swoje umiejętności strategiczne oraz zastosowanie techniki w grze.
Istotny jest również trening fizyczny (wytrzymałościowy i rozciągający) oraz trening mentalny z elementami NLP. W sumie w trakcie kursu uczestnicy przechodzą kompletne szkolenie golfowe, bardzo zbliżone do treningu zawodowców. Początkujący gracz z handicapem 36 powinien po szkoleniu osiągnąć bez problemów handicap 18.

– Kiedy zetknął się Pan pierwszy raz z metodami nauczania gry wg Manuela de la Torre?
Podczas szkolenia w PGA Asia. Moi wykładowcy od strony techniki golfa – Tony Meechai (jedyny Taj będący członkiem PGA USA) oraz Martin Shroeder byli uczniami Manuela de la Torre. Całe nasze szkolenie było oparte na tej metodzie i musze przyznać, że było ono bardzo skuteczne. Ja obniżyłem handicap z 6 do 4 w ciągu zaledwie dwóch miesięcy, a stało się po zastosowaniu kilku elementów koncepcji Manuela de la Torre w mojej grze.

– Co dokładnie jest kluczem do sukcesu tej metody?
Klucz do sukcesu leży w innym podejściu do nauki techniki golfa. Po pierwsze zgodnie z tą koncepcją swing golfowy jest identyczny w przypadku puttingu, chippingu, chippingu czy full swingu. Różni się jedynie długością. Putt w swojej istocie jest bardzo podobny do uderzenia driverem, gdyż ma te same założenia techniczne. Dzięki temu ćwiczymy tylko jeden swing, który potem ma zastosowanie we wszystkich elementach gry. Po drugie, co jest może nawet ważniejsze, metoda ta koncentruje się na ruchu kija golfowego, a nie na ruchu różnych części ciała.  Każdy człowiek ma inne ciało, jest inaczej zbudowany, ma inną elastyczność. Ponadto w swingu bierze udział wiele części ciała i ich świadoma kontrola jest niemożliwa. Zatem metoda Manuela de la Torre uczy koncentracji na tym co jest identyczne dla każdego gracza – na ruchu kija golfowego.
Ponadto Manuel de la Torre ma bardzo ciekawe podejście do psychologicznych aspektów nauczania. Wyróżnienie postawy negatywnej, korygującej i pozytywnej w procesie nauczania jest naprawdę rewolucyjne i powoduje, że nauka golfa u dorosłych jest tak szybka jak u dzieci.
Jego koncepcja nauki golfa jest niesłychanie logiczna, spójna i prosta. Ma jedną najważniejsza zaletę – szybkość z jaką uczeń opanowuje poszczególne elementy gry.
Nauka swingu trwa kilka tygodni, a nie kilka lat, a handicap 18 jest do osiągnięcia w ciągu roku. Ja po zastosowaniu metod Manuela w swoim treningu zszedłem z handicapu 6 na handicap 4 w ciągu 2 miesięcy, a każdy zaawansowany golfista wie co to oznacza.
Poprzednio moja gra na wynik poniżej 80 była sporadyczna i była sukcesem, a obecnie jest to norma. Koncepcja Manuela de la Torre pozwoliła mi też zrealizować jedno z moich marzeń – zagrać na par pola czyli wynik 72.

– Czy wyszkolił Pan już osoby, które obniżały swój handicap w tak szybkim tempie?
Póki co jedyną taką osobą jest moja narzeczona. Doszła ona do handicapu 24 po zaledwie dwóch miesiącach ćwiczeń. Ukończyłem kurs miesiąc temu, więc dopiero rozpocząłem pracę jako Pro. Obecnie szkolę trzy osoby według tej metody i wyniki są obiecujące.

– Program nauczania wg M. de la Torre został sprawdzony na kilkunastu graczach azjatyckich.
Czy może Pan zdradzić ich nazwiska?

To przede wszystkim Pornanong Plalem, ktora obecnie gra w LPGA oraz Teeranan Yupan, grający w chińskim LPGA. Również młodzi gracze tajscy są szkoleni według tej metody. W Tajlandii jest ona prowadzona zaledwie od 1-2 lat i to przez niewielu Pro.
Jeden z najlepszych tajskich juniorów, Pinsawat Pariwat, będzie pewnie korzystał z tej metodologii.
Dwóch z naszych wykładowców szkoliło również czołowe tajskie Pro (między innymi Nontaya Srisawang).
Nasz program kursu jest bardzo zbliżony co do schematu, ćwiczeń, natężenia itp. do treningu, jaki przechodził dwa lata temu Tongchai Yaidee, czyli najlepszy tajski zawodowiec (obecnie 75 na liście PGA Tour). Rożni sie tylko natężeniem gier.
Sam Manuel de la Torre pracował z zwycięzcą Masters Tommym Aaronem oraz zwyciężczynią US Open Carol Mann.
Warto wiedzieć, że efekty koncepcji swingu Manuela de la Torre są widoczne u każdego golfisty światowego formatu – chodzi o drogę prowadzenia kija, ruch rożnych części ciała w trakcie swingu oraz o sposób osiągania dużych odległości.

– Czy pańska szkoła ma dużą konkurencję? Które światowe ośrodki również kształcą golfistów wg tej metody?
Metoda Manuela da la Torre jest znana głównie w USA oraz w krajach, z których pochodzą uczniowie Manuela. Najbardziej znaną szkołą w USA jest Heartland Golf School Eda Le Beau w St Louis. W Polsce konkurencją są wyłącznie istniejące szkoły golfa, nauczające według metody tradycyjnej.

– Mieszka Pan od 9 lat w Tajlandii. Czy obserwuje Pan, co dzieje się w polskim golfie?
Czytam od czasu do czasu strony PZG oraz różne polskie serwisy golfowe. Miałem też okazję poznać tutaj kilka lat temu Alexandra Kleszcza, który przewodzi rankingowi PZG. Mam też kilku znajomych wśród polskich golfistów amatorów oraz Pro. Ponieważ prowadzę serwis www.handicapgolf.pl to  mam kontakt w wieloma amatorami z Polski na temat ich problemów technicznych.

– Jak wygląda Pana dzień na polu? Ile czasu poświęca Pan na szkolenie, a ile na swoją grę?
Obecnie ćwiczę średnio 3-4 godziny dziennie, choć zdarzają się dni po 6-7 godzin, gdy wchodzi w to gra. Generalnie ćwiczę według pięciu  głównych bloków treningowych (putting, chipping, pitching, długa gra, uderzenia specjalne), z których każdy trwa ok. 2 godzin. Putting staram się ćwiczyć codziennie. 18 dołków gram minimum trzy razy w tygodniu, a 9 dołków 1-2 razy. Jeden dzień w tygodniu mam wolny.

– Jakim sprzętem pan gra?
Mój podstawowy zestaw kijów (PW-Iron 5) to Callaway X22 Tour. Woody i driver mam firmy Taylor Made (w7, w5 i driver). Putter Titleist X-Red, Scotty Cameron. Wedge 60, 56 i 52 Nike.
Gram piłkami Teitleist ProVx. Zestaw ten to mój czwarty zestaw w ciągu 5 lat tj. od kiedy gram w golfa. Jest on rezultatem wielu prób z innymi markami, shaftami, kijami itp. Myślę, że pozostanę przy nim minimum 2-3 lata, choć ja zużywam sprzęt dosyć szybko z uwagi na kilka godzin ćwiczeń codziennie.

– Miał Pan za pewne okazję grywać na wielu polach świata. Czy ma Pan ulubione? Które pole zrobiło na Panu największe wrażenie?
Grałem na wielu znanych polach w Europie i Stanach. Nie chcę nikogo urazić, ale najlepsze pola pod względem krajobrazów, obsługi i  trudności są w Tajlandii. Słynne pole Fontana pod Wiedniem uważane za jedno z lepszych w Europie oraz hiszpańską Valderamę – mają wiele wspólnego pod względem serwisu z tajskimi polami. Również pole Donalda Trumpa pod Los Angeles jest wspaniałe pod względem krajobrazów, ale pod względem obsługi ma się nijak do pól w Tajlandii.
Black Mountains w Hua Hin, Old Course i Plantation Course w Siam CC w Pattaya to trzy pola, które uważam za najlepsze. Również pole Banyan w Hua Hin, za rok czy dwa lata ma szansę stać się jednym z czołowych w Tajlandii. Mój klub Blue Canyon na Phuket ma dwa wspaniałe pola 18-dołkowe, ale wymagają one obecnie sporo pracy, aby dotrzymać kroku tym czterem wymienionym powyżej.
Z polskich pól bardzo podobała mi się Sierra Golf Club pod Gdańskiem.

– Pana sportowe marzenie to…?
Wychować mistrza jakiegoś Tour lub doprowadzić amatora z hcp 36 do hcp 0.

– Proszę o krótką radę dla początkującego gracza.
Dam dwie rady:
1. Ćwicz a potem graj!
2. Gdy uderzasz piłkę zawsze miej konkretny cel albo do nauki albo do uderzenia.