Masters 2011: Charl Schwartzel w zielonej marynarce

11 kwietnia 2011

W niedzielę na legendarnym polu Augusta National zakończył się The Masters –  jeden z czterech prestiżowych turniejów golfowych mężczyzn, zaliczanych do Wielkiego Szlema. Zieloną marynarkę, czyli symbol władzy nad Augustą przez kolejne 12 miesięcy, założył Charl Schwartzel. 26-letni Południowoafrykańczyk po wspaniałym, mistrzowskim finiszu stanął na podium 75. edycji słynnych zawodów, przed Australijczykami Jasonem Dayem i Adamem Scottem.

Na najsłynniejszym polu golfowym świata w amerykańskiej Auguście spotkali się najlepsi golfiści świata. Do zwycięzcy tego golfowego Wimbledonu trafiło 1,5 mln dol. (przy puli nagród 7,5 mln dol). Piorunujący finisz i zwycięstwo w turnieju daje Schwartzelowi awans na 11. miejsce w Rankingu Światowym.

Finałowa runda tegorocznego Masters obfitowała w wielkie emocje i niespodziewane zwroty akcji. 26-latek, występujący regularnie w lidze European Tour, na czterech finałowych dołkach czwartej rundy, zagrał 4 birdie, kończąc emocjonujący dzień na Auguście z wynikiem 66 uderzeń.

Masters 2011 będzie jednym z tych, które pamięta się bardzo długo. Tym razem z wielu względów, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.

W historię golfa wpiszę się na pewno przegrana, której bohaterem jest Rory McIlroy. Zagraniem na 10. dołku, kiedy piłka potoczyła się do ogródka przy domku Eisenhowera, a dalej czteroputt na 12. dołku Irlandczyk zaprzepaścił swoje szanse na wygraną, dopisując się niejako do cyklu wielkich, niemalże romantycznych porażek, za Jeanem Van de Veldem czy Gregiem Normanem.

Niezwykłych emocji dostarczył występ Tigera Woods’a, który pierwszą dziewiątkę zagrał lepiej niż w swoich najlepszych latach. Kibice liczyli na jego zwycięstwo, jednak na drugiej dziewiątce, nietrafiając dwóch banalnych puttów, musiał oddać podium.

Po emocjach Masters nadchodzi czas na kolejne wielkoszlemowe turnieje: czerwcowy US Open, The Open Championship w lipcu oraz sierpniowy PGA Championship.