Jacek Banach o golfie w szkole

26 kwietnia 2011

Jacek Banach – nauczyciel z podkrakowskich Krzeszowic, który jako jeden z pierwszych w Polsce wprowadził golf do szkoły. Przeszedł szkolenie i uzyskał m.in. Zieloną Kartę. Jest autorem publikacji naukowych na temat aspektów metodycznych nauczania golfa, absolwentem krakowskiej AWF. Jego program nauczania gry w golfa w szkołach został wyróżniony przez  Ministerstwo Edukacji Narodowej, w ramach konkursu na „Alternatywne programy realizacji wychowania fizycznego i sportu szkolnego”.

W Liceum Ogólnokształcącym im. T. Kościuszki w Krzeszowicach mgr Banach prowadzi zajęcia golfowe, organizuje konkursy i zawody golfowe, a podczas zajęć pozalekcyjnych szkoła zaprasza licealistów na pobliskie pole Kraków Valley Golf & Country Club. Obecnie Jacek Banach wraz z Alicją Milczarek, dyrektorką liceum, planują utworzyć pierwszy w Polsce golfowy Uczniowski Klub Sportowy.

O swojej pracy i pasji Jacek Banach opowiedział Annie Kalinowskiej.
Skąd golf w Pana życiu i pracy? Skąd pomysł na golfowe lekcje wf?
Powstanie programu “Szkolna Akademia Golfa” ma bezpośredni związek z budową w pobliżu szkoły pola golfowego europejskiej klasy. Kraków Valley to jeden z najpiękniejszych obiektów golfowych w Europie. W 2006 roku zobaczyłem więc, że powstało pole, które daje możliwość przeprowadzenia ciekawych i niespotykanych gdzie indziej zajęć z wychowania fizycznego. Jeśli człowiek obserwuje co dzieje się wokół to nie sposób nie zauważyć, że w okolicy powstał teren golfowy. Kiedyś wraz z panią dyrektor pojechaliśmy na wycieczkę dydaktyczną z przysposobienia obronnego, na strzelnicę pneumatyczną. Były z nami dwie klasy, czyli jakieś 50 osób. Poszliśmy na obiekt, spotkaliśmy pro Jana Lubienieckiego, który interesująco i ciekawie opowiedział o golfie. Spodobało się zarówno mnie, jak i młodzieży. To było jakoś na przełomie września i października 2006 roku, a już na wiosnę 2007 r. zrobiłem Zieloną Kartę. W czasie kursu zrozumiałem, że golf to fantastyczne narzędzie edukacyjne, niedoceniane i nieodkryte do tej pory w praktyce szkolnej. Nie wiedziałem wtedy jeszcze jak, ale czułem, że należy coś z tym zrobić.

I co Pan z „tym” zrobił?
Umówiliśmy się na lekcje z młodzieżą. Spodobało się. Chciałem wprowadzić golf do szkoły profesjonalnie, zgodnie z prawem oświatowym. Opracowałem więc specjalny program „Szkolna Akademia Golfa” – opisałem to w innowacji dydaktycznej, która została zarejestrowana w krakowskim kuratorium. Uzyskałem patronat PZG nad programem i mogłem wziąć udział w związkowym programie „Golf w Szkole”, co zdecydowanie pomogło realizować program. Już wiedziałem, że golf może być doskonałym narzędziem edukacyjnym, a przede wszystkim może wszechstronnie kształcić młodzież.

W jaki sposób? Co takiego zauważył Pan w golfie?
Naczelnym zadaniem szkoły jest kształtowanie młodego człowieka – pod względem umysłowym, fizycznym, etycznym i estetycznym. Gdybyśmy golf rozłożyli na czynniki pierwsze to okazuje się, że ten sport idealnie wpisuje się w taki model. Ma wszystkie te wartości: od wychowawczych i etycznych – bo etykietę golfową łatwo egzekwować na polu; fizyczne – bo to ruch na świeżym powietrzu i umysłowe – bo uczymy młodzież nowych rzeczy, w dodatku z elementami języka angielskiego. Jest to też pewne wyzwanie cywilizacyjne, które mamy do odrobienia. Pracuję  w szkole, do której przychodzi dobra młodzież. Nasi absolwenci dostają się na atrakcyjne kierunki studiów i, jako ludzie wykształceni, nie powinni bać się wyjść na pole golfowe i zagrać. Ważne jest, aby nie czuli bariery psychologicznej, która niewątpliwie istnieje i która towarzyszy przy ich pierwszym spotkaniu z tą grą. Można ją łatwo przełamać i tak się właśnie dzieje w trakcie wycieczek edukacyjnych. To początek. Dzisiaj trudno jest zainteresować młodzież, bo mają gamę innych atrakcji do wyboru, więc to nie jest tak, że 300 osób zaraz chce trenować. Jest 15-20 osób, które chętnie pojadą na pole golfowe.

Chciałby Pan wychować polskiego Tigera Woods’a?
Moim celem nie jest trening golfowy. Patrzę na ten sport wyłącznie z punktu widzenia nauczyciela wychowania fizycznego. Moim zadaniem jest zaprezentowanie tej gry, stworzenie pewnej oferty i danie uczniom możliwości wyboru. Czy wybiorą golfa? Na to ma wpływ wiele innych czynników. Ja mam pokazać wychowankom, że golf jest i opowiedzieć, czym on jest. Bo to niesłychanie ciekawy i atrakcyjny sport, a właściwie rodzaj rekreacji fizycznej, doskonale wkomponowany w zakres zadań starej i nowej podstawy programowej z wychowania fizycznego.

Jak młodzież przyjęła golfowe lekcje?
Na początku była wielka euforia. W pierwszym roku, na wiosnę 2008 r., właściwie w ciągu trzech miesięcy (od kwietnia do czerwca), byliśmy aż 40 razy na polu golfowym. Jeździliśmy w ramach lekcji wf. Ponieważ taka wycieczka z dojazdem zajmowała 2-2,5h zegarowej to wykorzystywaliśmy podwójne lekcje wf, a jak uczniowie spóźnili się na kolejne zajęcia to nauczyciele byli wyrozumiali. Owocem tych skomasowanych działań było to, że młodzież z liceum w Krzeszowicach miała przyjemność przez dwa dni tworzyć obsługę marszalską w „Parkride Polish Seniors Championship” w czerwcu 2008 roku. To co robiliśmy okazało się sukcesem.

Ilu uczniów poszło golfowym  śladem i wyrobiło Zielone Karty?
Nie wiem dokładnie, gdyż ja sam niezbyt często bywam na polu, więc ciężko mi ocenić, jaka to jest skala i jak te zajęcia zaowocowały. Wiem, że trochę osób uzyskało uprawnienia i miło mi, gdy spotykam wychowanków na polu. Przyjeżdżają prywatne, czasami z grupami z pracy.

Jaki jest Pana handicap?
Mam Zieloną Kartę, grałem w kilku turniejach, ale nie mam karty handicapowej – dla mnie nie jest istotnym, żeby być członkiem klubu golfowego. Jestem nauczycielem i nie stać mnie na to, aby w wolnym czasie przyjeżdżać na pole i brać udział w turniejach, gdzie wpisowe wynosi kilkaset złotych. Dla mnie najważniejsza jest edukacja młodzieży i uważam, że nie trzeba być doktorem matematyki, żeby uczyć tabliczki mnożenia. Jestem daleki od mówienia o profesjonalnym golfie, o treningu sportowym – od tego są profesjonaliści, trenerzy PGA. Nie o to w szkole chodzi. Dla mnie golf to fantastyczne narzędzie edukacyjne i wykorzystuję go, jednak golf to tylko wycinek mojej pracy.

Jak ta praca wygląda na co dzień?
Szkoła, w której pracuję, mieści się w zabytkowym budynku. Problemy są jak nie z dwustuletnim budynkiem, to z salą gimnastyczną. Ma być budowana hala sportowa, a na razie pracuję w starej, ciasnej sali i … niekiedy na korytarzu. Co nie oznacza, że nie odnosimy sukcesów sportowych. Mamy bardzo zdolną młodzież i nasze osiągnięci dają nam, nauczycielom wf, wiele satysfakcji.
W tym roku ponownie realizowaliśmy wycieczki na pole golfowe. Pierwsze klasy zapoznajemy z podstawami golfa na obiekcie KVG&CC.  Drugim elementem jest doskonalenie puttowania. PZG w 2008  r. przekazał szkole (na konto Rady Rodziców) 1000 zł i domowym sposobem zrobiłem sześć mat, na których ćwiczę z uczniami puttowanie. Kupiłem też 6 putterów i 50 piłek. Wydawałoby się, że to ćwiczenie proste i mało atrakcyjne, ale jak się je dobrze poprowadzi to można uzyskać duże zaangażowanie uczniów i nawet nieraz nie chcą się oderwać od gry. A tu czas kończyć, bo za minutę dzwonek i za moment na korytarzu pojawią się inni uczniowie…

Jak działa szkolny klub golfowy?
Zajęcia” Klubu golfowego” odbywają się w systemie jesienno-wiosennym. To zajęcia sponsorowane przez Starostwo Powiatowe, które  jest organem prowadzącym dla szkoły. Finanse pochodzą z grantów edukacyjnych. Spotykamy się w sobotnie przedpołudnia na polu golfowym w Paczółtowicach, gdzie doskonalimy elementy techniki indywidualnej i zaliczamy 6-dołkowe pole treningowe. Dzięki pomocy Kraków Valley możemy za niewielkie pieniądze realizować zajęcia. Pracownicy pola zawsze są życzliwi i możemy liczyć na ich pomoc szczególnie wtedy, kiedy mamy zbyt liczną grupę i potrzebne jest wsparcie szkoleniowe.
Co roku organizujemy szkolny turniej golfowy. W tym roku odbędzie się on 23 maja. Będą konkursy na puttingreen i runda turniejowa na Akademii. Celem jest dobra zabawa i popularyzacja odpoczynku na świeżym powietrzu, jednym słowem priorytetem jest zdrowie.

Program, który Pan napisał, został laureatem ogólnopolskiego konkurs MEN. Potem pojawił się pomysł na książkę…
Z panią Brygidą Morańską, ówczesną wiceprezes Zarządu PZG, prowadzącą program „Golf w szkole” rozmawialiśmy o upowszechnianiu golfa. Powstał „Elementarz wychowania fizycznego – golf”, wydany w 2008 roku przez PZG, dzięki środkom z ministerstwa sportu. To nie jest może profesjonalnie golfowo zrobione, ale przede wszystkim dobrze metodycznie i bardziej z punktu widzenia szkoły. To podręcznik nie do treningu, a ściągawka dla nauczycieli wf. Dla tych, którzy chcą się zainteresować golfem i mają tam napisane od czego zacząć.

Co radziłby Pan nauczycielom, którzy – podobnie jak Pan – mają w szkolnej okolicy pole golfowe?
Żeby im się chciało chcieć… Trzeba zacząć od siebie. Nie można komuś powiedzieć „weź i zrób UKS, będziecie jeździć na pole i grać na golfa”. Jeśli nauczyciele mają motywację, a w okolicy powstał obiekt to zaproponowałbym im, aby odwiedzili to miejsce, zrobili Zieloną Kartę  (np. za pieniądze ze szkolnego funduszu na doskonalenie zawodowe) i poczuli, jaki to sport  i ile niesie z sobą pozytywnych wartości. Potem niech zapytają w recepcji obiektu o możliwość  przeprowadzenia wycieczki dydaktycznej na pole golfowe  i przekonają swojego dyrektora, że warto  tam zacząć spędzać czas z  młodzieżą. Przykładowe treści wycieczek opisałem w „Elementarzu wf – golf”. To proste czynności, które może wykonać nauczyciel współpracując z Pro. To powinno zbudować dobry klimat do dalszej współpracy. I w tym momencie pojawia się potrzeba permanentnego doskonalenia umiejętności nauczyciela.

Nauczyciel musi sam poprawnie grać…
Mam na myśli  indywidualną technikę gry, jak i możliwości metodyczne związane z nową aktywnością.  Można  to zrobić w oparciu o kursy organizowane przez Ośrodki Doskonalenia Nauczycieli, ponieważ  są one do tego powołane i chętnie zajmują się innowacyjną działalnością. Finansowanie tych szkoleń leży w kwestii szkoły, więc nie ma bariery finansowej. Dobrze przygotowani nauczyciele, rozumiejący golf, będą mogli rozwijać swoją nową pasję, będą tworzyć warunki do popularyzowania golfa, starając się o środki na szkolenie i rozwój sportu golfowego wśród dzieci i młodzieży w lokalnym środowisku, gdzie są pieniądze przeznaczone na sport i kulturę fizyczną. Gdyby jeszcze stworzyć możliwość zorganizowania tych nauczycieli w strukturę, która dynamizowałaby ich wysiłki to przyszłość golfa szkolnego można widzieć w jasnych barwach…
Nie wszystko zależy od inwencji samych nauczycieli. Zaletą golfa jest to, że jest atrakcyjny, świeży i ciekawy dla młodzieży. Dla nauczycieli również. Niekiedy jedyną szansą na grę w golfa może być dla nich aktywny udział w popularyzacji tej dyscypliny. Wszystko zależy od ludzi, od ich umiejętności i zaangażowania, wiedzy i pasji. Zasoby kadrowe są najważniejsze. Wracając do pani pytania to polecałbym wszystkim nauczycielom, którzy rozpoczęli przygodę z golfem, aby doskonalili swoje umiejętności i wymieniali swoje doświadczenia. Możemy sobie wzajemnie pomagać, żeby lepiej pracować.
Dla mnie golf jest nowym sportem w szkole, dotąd niewiele placówek wprowadziło go do swojej oferty edukacyjnej. Lubię robić rzeczy ciekawe i niebanalne….

I właśnie wybrał Pan taką drogę – żeby robić coś nowego…
Tak, chociaż to trochę przypadek. Jeśli blisko szkoły mamy jedno pole golfowe, a w całym województwie są  tylko dwa to to jest inspirujące. Gdyby powstała skocznia narciarska to pewnie chciałbym skakać, gdyby powstał ośrodek jeździecki to już nie wiem, bo ich jest wokół Krakowa pewnie z setka. To nie byłoby już takie atrakcyjne.
Chciałbym robić rzeczy, których wcześniej nie  robiło zbyt wiele  osób. To mnie pociąga. Może podchodzę do tego ambicjonalnie, ale jeżeli jestem tu jednym z pierwszych nauczycieli to mnie to motywuje. Zaznaczam, że to jest motywacja wewnętrzna. To moja siła napędowa.

Co byłoby dla Pana największym sukcesem?
Powstanie golfowego uczniowskiego klubu sportowego. Ta forma organizacyjna spowoduje, że będziemy mogli występować o dofinansowanie  działań i imprez. Chciałbym, żeby młodzież mogła realizować pasje swoje, żeby status materialny nie decydował, czy młody człowiek może grać w golfa czy nie. Marzy mi się klub, który miałby taką ofertę, że jak uczeń przyjdzie  i powie, że chce grać w golfa to żeby został przyjęty i żeby nikt go nie pytał czy ma na sprzęt, czy stać go na green fee. Marzy mi się, aby było tak jak np. w innych klubach – że jak uczeń przychodzi, ma talent to zostaje przyjęty do klubu i nie musi się martwić o finanse.
Chciałbym, aby klub był organizatorem imprez golfowych dla uczniów z innych szkół, zabaw i konkursów, aby był lokalnym centrum szkolnego golfa, współpracował z polem golfowym i organizował corocznie otwarty turniej szkolny, który z biegiem czasu stanie się ważną imprezą na mapie sportu szkolnego w gminie czy powiecie… Jeżeli starczy umiejętności to najlepsi z klubowiczów będą reprezentować UKS w turniejach juniorskich. Aby to wszystko osiągnąć konieczna jest wzorowa współpraca z polem i klubem golfowym, menedżerami i  oczywiście  z Pro. Z moich doświadczeń wynika, że taka współpraca jest możliwa, ponieważ my jej doświadczamy. To świetny moment, aby podziękować za życzliwość i pomyśleć o zaciśnięciu tej współpracy.