McIlroy prowadzi w The Open

16 lipca 2010

Gdy o 6.30 Paul Lawrie wchodził na pierwsze tee, by oddać pierwszy strzał w turnieju The Open, nad budzącym się miastem St. Andrew wschodziło słońce, zapowiadające piękny dzień.

Faktycznie, czwartek na tegorocznym The Open spełnił wymagania wszystkich spragnionych dawki solidnego, pięknego golfa. Wspaniała pogoda sprzyjała bardzo niskim wynikom, które zapełniły liczne leaderboardy.

rory-mm.jpg

Bez wątpienia gwiazdą rundy był młody Irlandczyk Rory McIlroy. Jego wspaniała gra przyniosła fantastyczny wynik 63 uderzeń (-9) czyniąc go tym samym właścicielem najniższej rundy w historii całego turnieju The Open. Jest w tej chwili na najlepszej drodze po swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy.

Na drugim miejscu uplasował się gracz z RPA – Louis Oosthuizen z dwoma uderzeniami straty do McIlroya. Miał on szansę dogonić młodego Irlandczyka, ale niestety zaliczył niezbyt udany „finisz”. Inną wielką sensacją była gra Johna Daly. Wynik -6 daje mu 3. pozycję i pokazuje, że pomimo wielu życiowych zakrętów, „Big John” wychodzi na prostą (albo przynajmniej jego gra).

Jeśli chodzi o problemy w życiu prywatnym wśród golfistów, to na pewno nie do przebicia był Tiger Woods. Ale jego coraz lepsza gra sprawia, że powoli o tym zapominamy. Tiger zajmuje 8. miejsce z wynikiem 67 uderzeń (-5) i jak zgodnie mówią wszyscy komentatorzy obserwujący zmagania w Szkocji, jego dzisiejsza runda pozwala mu patrzeć z optymizmem w przyszłość. Zarówno tą bliską, jak i trochę dalszą.

Niestety mógł to być ostatni tak słoneczny dzień na polu St.Andrews. Prognozy nie są korzystne. Zapowiada się od jutra ciężka walka z polem, wiatrem i samym sobą. A co za tym idzie – ogromne emocje i możliwe olbrzymie przetasowania na czołowych pozycjach.

Piotr Ragankiewicz

Rory McIlroy – fot. Sport/Gettyimages/Flash Press Media