McDowell na prowadzeniu

21 czerwca 2010

Za nami już 54 dołki jubileuszowej, 110. edycji US Open. Dzień trzeci przyniósł dobre wyniki i wyselekcjonował nam grupę zawodników, którzy, najprawdopodobniej, pomiędzy sobą będą rywalizować o niedzielny triumf na polu Pebble Beach.

 MCDOWELL

Liderem przed niedzielną, finałową rundą został Dustin Johnson. Jego sobotni wynik wynosił 66 (-5) uderzeń i był to najniższy wynik zanotowany w całej stawce tego dnia. Gdyby Johnson dotrwał do niedzielnego wieczora na pierwszej lokacie, to z pewnością można by było mówić o nim jako zawodniku który ma sposób na grę na Pebble Beach. Wygrał on rozgrywany tutaj turniej z cyklu PGA Tour – AT&T National w tym roku, a także poprzednim.

Innym graczem który wygrał w przeszłości AT&T National, a także US Open równo 10 lat temu na Pebble, jest Tiger Woods. Zagrał on także rundę na 66 uderzeń w sobotę. Rundę tą możemy zaliczyć jako pierwszą zagraną „ jak stary Tiger”, po powrocie po aferze z jesieni tamtego roku. Tiger ma 5 uderzeń straty do Dustina Johnsona, lecz taka ilość uderzeń na tym polu, z takim obciążeniem psychicznym, może zostać nadrobiona.

Graeme McDowell – leader z dnia poprzedniego dzieli na tablicy wyników Dustina i Tigera, mając 3 uderzenia do prowadzącego Amerykanina. Graeme zanotował na karcie wyników 71 uderzeń, co zepchnęło go z pierwszej lokaty. Przed startem dziennikarze amerykańscy zadziwiali się całkowitą anonimowością gracza z Płn. Irlandii. Po objęciu w piątek pozycji leadera, Graeme spokojnie udał się na zakupy do miejscowego supermarketu, gdzie nie został przez nikogo rozpoznany. Trzeba dodać, że sklep był pełny fanów golfa, którzy przyjechali tutaj specjalnie na US Open. Nie rozpoznanie przez nich gracza prowadzącego w turnieju nie zaniepokoiło widocznie Graeme’a, który w czasie rozgrzewki w dniu następnym, jak gdyby nigdy nic, wybijał piłki lewą ręką, w drugiej beztrosko trzymając telefon komórkowy.

Graczami, którzy jeszcze mogą mieć swoje 5 minut w niedzielę są Ernie Els, francuska rewelacja turnieju- Gregory Havret i Phil Mickelson. Ten ostatni zagrał w sobotę 73 uderzenia, które oddaliły go trochę, bo aż 7 uderzeń, od leadera. Jednak jeszcze wiele się może zdarzyć i tegoroczny zwycięzca Masters ma szansę pokazać się jak z najlepszej strony w czasie finałowej rundy.

Znamy już głównych aktorów finałowej rundy. Nie znamy jednak jeszcze scenariusza, który może być pełen zaskoczeń i zwrotów akcji. Warto przypomnieć, że w przypadku końcowego remisu na pierwszej pozycji, zostanie rozegrana w poniedziałek 18 dołkowa dogrywka w formacie stroke play, o tytuł mistrza 110 US Open. Jedno jest pewne – w czasie finałowych 18 dołków czeka nas prawdziwa burza emocji.

Piotr Ragankiewicz