Irlandczyk najlepszy

22 czerwca 2010

„Po prostu zrobiłem, co do mnie należało” – w tych jakże prostych słowach streścił swoją finałową rundę Graeme McDowell, triumfator tegorocznego US Open. Został on pierwszym w historii Irlandczykiem, który zwyciężył w tym turnieju. Również przełamał on fatalną dla Europejczyków passę 40 lat bez zwycięstwa w US Open.

 greame

Ostatnim graczem ze starego kontynentu, któremu się to udało był Tony Jacklin z Anglii w 1970 roku. Wygrana nieznanego dotąd w Ameryce golfisty z okolic Belfastu, jak i złamanie wspomnianego już wcześniej fatum, ciążącego na graczach z Europy, sprawiła duże zamieszanie w społeczeństwie amerykańskich golfistów. Miarodajnym tego przykładem jest ankieta przeprowadzona na amerykańskim portalu z zapytaniem dotyczącym zagadnienia, czasu, w jakim na US Open będzie triumfował znów golfista z Europy. 72 procent ankietowanych na to pytanie odpowiedziało, iż nw ciągu najbliższych 5 lat, co świadczy o zaniepokojeniu amerykanów co do swojej pozycji nr.1 w profesjonalnym golfie, co może tylko nam dobrze prognozować przed jesiennym Ryder Cup.

Powracając do Greaem’a, nie zagrał on może fantastycznie ostatniego dnia ( 74, +3) lecz jego łączny wynik po czterech dniach, równy par pola, dał mu upragnione, pierwsze na amerykańskiej ziemi zwycięstwo. Na pewno „pomógł” mu w tym faworyt przed niedzielną rundą – Dustin Johnson. Johnson niestety nie wytrzymał presji i zagrał aż 82 uderzenia( +11), co zepchnęło go na 8 lokatę. Praktycznie jego fatalny początek przesądził losy całej rundy, gdyż Dustin już po czterech dołkach był +6, niwecząc przewagę.

Cieszy także drugie miejsce Francuza – Gregory Havreta z zaledwie jednym uderzeniem straty do McDowella. Zawiedli herosi amerykańskiego golfa – Phil Mickelson i Tiger Woods.

Oboje nie zagrali zbyt dobrze ostatniej rundy, kończąc w klasyfikacji na czwartym miejscu z trzema uderzeniami straty do lidera. Nie obyło się też bez sentymentalnych wydarzeń w niedzielę na Pebble Beach. Swój ostatni US Open na tym właśnie polu zakończył weteran światowego golfa – Tom Watson. Po zakończeniu ostatniej rundy wyrzucił on swoją piłkę do oceanu, tak samo jak to uczynił w 1982 roku, w tym samym miejscu, gdy zwyciężył w US Open.

No cóż, pełen emocji i nieprzespanych (dla nas w Polsce) nocy weekend za nami, USGA poinformowało, że następna edycja otwartych mistrzostw Ameryki odbędzie się na polu Pebble Beach w 2019 roku. Może do tego czasu doczekamy się jakiegoś reprezentanta z naszego kraju nad Wisłą. Tym czasem Graeme McDowell zrobił piękny prezent swojemu tacie na Dzień Ojca ( środa!) i może powiedzieć, że to właśnie jemu, w ten weekend spełnił się piękny kalifornijski sen…

Piotr Ragankiewicz