Zadecydowała dogrywka. Gradecki mistrzem Masters

4 października 2009

Trzeci dzień turnieju PZG Masters upłynął pod znakiem bardzo niesprzyjającej pogody. Przez większość dnia wiał silny wiatr, potem zaczął również padać deszcz. Mimo tak trudnych warunków, o atmosferze w trakcie finału można powiedzieć jedno – było gorąco!

gradecki.JPG

Cała grupa finałowa (Wojciech Świniarski, Mateusz Gradecki, Tomasz Pulsakowski, Michał Kasprowicz) wystartowała bardzo skoncentrowana. Świniarski, lider po dwóch pierwszych rundach, rozpoczął grę od double bogeya na pierwszym dołku. Z tee zagrał ironem, co świadczyć mogło o chęci obrony wyniku i planach zachowawczej gry.

Po pierwszej dziewiątce wiadomo było, że walka o trzy pierwsze miejsca rozegra się pomiędzy Świniarskim, Gradeckim oraz Pulsakowskim. Ich wyniki (kolejno: -2, par, par) były zapowiedzią ostrej rywalizacji na ostatnich dziewięciu dołkach.

Z dołka na dołek coraz bardziej dawała się jednak we znaki pogoda. Wiał bardzo mocny wiatr, który w każdej chwili mógł zmienić kierunek piłek. Na pięć dołków przed końcem wydawało się, że walka o zwycięstwo będzie toczyć się już tylko pomiędzy Świniarskim (-2) a Gradeckim (-1). Pulsakowski (po 13 na +2) pokazał jednak, że nigdy nie można go skreślać, gdy rywalizuje o wygraną. Na czternastce jako jedyny uzyskał par, a dołek ten w dniu finałowym należał do wyjątkowo trudnych. Po birdie na 15. dołku junior z KG Toya zrównał się z kolegą z klubu, który na tym dołku, podobnie jak na czternastce, zagrał na bogeya. Świniarski uzyskał par. Na szesnastce par 4 Tomek uderzył prawdopodobnie najlepsze uderzenie dnia, posyłając piłkę driverem w środek greenu. Do dokończenia dołka potrzebował jednak 3 puttów. Jego rywale zagrali na par. Siedemnastka to kolejny popis gry juniorów (obaj uzyskali birdie). Świniarski znowu był na par.

Osiemnastka miała zadecydować o wszystkim i śmiało można stwierdzić, że dramaturgia na finałowym dołku nie odbiegała w niczym od najlepszych zawodowych turniejów. Pulsakowski uderzył driverem draw jednak zbyt mocno na lewo. Gradecki również użył drivera, lądując w roughie po prawej stronie fairwaya. Świniarski, po niezbyt udanym strzale driverem na siedemnastce, na finałowym dołku użył irona, lądując bezpiecznie na 130 m przed dołkiem. Drugie uderzenie golfisty było fantastyczne, jego piłka znalazła się niecałe 2 m od flagi. Na greenie wylądowała również piłka Gradeckiego, podobnie jak i Pulsakowskiego, po tym jak strzał oddał z wyjątkowo trudnej pozycji. Wydawałoby się, że Świniarski, będąc w komfortowej sytuacji przypieczętuje wygraną w turnieju. Jednak juniorzy po raz kolejny pokazali, że stać ich na wiele. Najpierw Pulsakowski trafił wspaniałego putta z 9 metrów, następnie w jego ślady poszedł Gradecki. Świniarski znalazł się w trudnym położeniu. Żeby wygrać, musiał trafić na birdie. Niestety presja okazała się zbyt wielka. Miał para. Cała trojka musiała zatem spotkać się w dogrywce sudden death.

Na dołki dogrywki wybrano 10, 11, 18. Równo o godz. 16.30 jej uczestnicy stanęli na 10 tee. W drodze losowania grę rozpoczynał Pulsakowski. Po strzale driverem znalazł się w semiroughie po lewej stronie. Świniarski uderzył driverem w rough po prawej stronie. Gradecki zaś, widząc uderzenia swoich przeciwników, wybrał 3 wood, uderzając w sam środek fairwaya.

Pozycja piłki Świniarskiego uniemożliwiła mu atak greenu. Piłkę wybił rozsądnie w semirough. Tymczasem Gradecki jak i Pulsakowski uderzyli na prawą stronę za greenem. Po trzecim uderzeniu piłki całej trojki znajdowały się ok. 2 m od dołka i o wszystkim miało zadecydować puttowanie. W rozstrzygającym momencie ten element gry nie zawiódł jedynie Gradeckiego. To nowy Mistrz PZG Masters. Drugie miejsce zajął Tomasz Pulsakowski, trzecie Wojciech Świniarski.

„Dzisiaj zdecydowanie najlepiej wychodziło mi puttowanie, chociaż nie mogę narzekać również na tee shoty” – mówił Gradecki po rundzie. „Na siedemnastce trafiłem birdie z 10 m, potem zagrałem też dobrego putta na osiemnastce. Nie myślałem, że par wygra dogrywkę. Miałem do wykonania co prawda najdłuższego putta, ale też chyba najłatwiejszego, prosto pod górkę.”

Pulsakowski, tak komentował swojego finałowego putta w dogrywce: „Tu chyba nie zadecydowała presja. W trakcie rundy trafiłem dokładnie w to samo miejsce, zaputtowałem tak samo, jednak piłka skręciła w lewo bardziej niż wtedy i ominęła dołek.”

Wojciech Świniarski mówił: „Zabrakło mi dzisiaj szczęścia, najsłabiej szło mi puttowanie. Jestem jednak ogólnie zadowolony z wyniku tego turnieju, bo to są pierwsze zawody, które skończyłem na minusie.”

Wśród pań także nie obyło się bez emocji. Karolina Jaworska została Mistrzynią PZG Masters, ale wygrała tylko jednym uderzeniem. Tytuł Wicemistrzyni uzyskała Oksana Wojtkiewicz, która dzisiaj zagrała 83 uderzenia i podczas drugiej dziewiątki bliska była pokonania rywalki. Trzecie miejsce zajęła Katarzyna Selwent.

Turniej rozstrzygał także tegoroczny Ranking PZG. W dwóch głównych klasyfikacjach wygrali: wśród mężczyzn – Mateusz Gradecki, wśród pań – Karolina Jaworska. Najlepszym seniorem został Jan Musiolik, seniorką – Elżbieta Górska, mid amatorem – Michał Kasprowicz, mid amatorką – Dorota Kozakiewicz-Lejderman, juniorem – Mateusz Gradecki. W grupie 19-34 triumfował Wojciech Świniarski.

Wyniki można zobaczyć tutaj