Pierwsze zwycięstwo Hendersona

19 września 2009

Gdyby nie double bogey na ostatnim finałowym dołku miałby jeszcze szansę na wygraną. Martyn Proctor w finałowej rundzie turnieju Deutsche Bank Pro-Am Championship. Martyn po 17 dołkach był na -1, podczas gdy jego główny rywal a zarazem lider po dwóch rundach – Mark Henderson – miał nad nim przewagę dwóch uderzeń. hen

Gdyby na osiemnastce Henderson zagrał bogeya a Proctor birdie wyniki obu golfistów mogły się zatem wyrównać. Henderson jakby czytał w myślach Proctora i na finałowym dołku zagrał bogeya. Co z tego, jak wcześniej Martyn nie dał sobie szans na zwycięstwo. Double bogey pogrzebał jego szanse na wygraną i czek za pierwsze miejsce opiewający na 6600 zł.

Można powiedzieć, że Proctorowi na drodze do wygranej stanęło drzewo stojące na fairwayu osiemnastego dołka. Po pierwszym uderzeniu piłka golfisty znalazła się tuż koło niego, zatem miał on bardzo utrudnione uderzenie na green. Drugi strzał oddał praktycznie tylko po to, by ominąć przeszkodę. Po trzecim strzale jego piłka znalazła się za greenem. Do dokończenia dołka potrzebował jeszcze chipa i dwóch puttów. Turniej zakończył na miejscu trzecim z łącznym wynikiem +1, ze startą 3 uderzeń do Hendersona.

Mark Henderson uzyskał dzisiaj 72 uderzenia, a w sumie 214 strzałów, dwa poniżej par. Zdecydowanie lepiej zagrał pierwszą dziewiątkę, miał na niej dwa birdie i ani jednego bogeya. Na drugiej było gorzej. „Miałem ten sam plan gry co wczoraj, koncentrowałem się na tym, aby trafiać w greeny i fairwaye. Najgorszy był dla mnie 1. dołek, gdzie nieomal zagrałem na out of bands, ale w sumie udało mi się obronić par.”

Mówiąc o decydującym momencie w tej rundzie powiedział: „Najlepsza była „osiemnastka”. Wcześniej zapytałem się o wynik Martyna i byłem pewny wygranej”. Fakt jednak, że ta pewność kosztowała go bogeya na ostatnim dołku.

Z kolei na trzeciej pozycji z rezultatem +2  znaleźli się amator Wojciech Świniarski (golfista wygrał w klasyfikacji amatorów stroke play brutto) oraz Duńczyk Eric Ravn. Najlepsza runda finałowego dnia należała do Maksymiliana Sałudy, który zagrał 68 uderzeń.

Wojciech Świniarski był zadowolony ze swojej gry. „Dziś najlepiej szła mi gra driverem i wedgami, natomiast słabo puttowałem. Miałem sporo szans na birdie , ale niestety wykorzystałem tylko jedną. Najbardziej byłem zadowolony z mojej gry pierwszego dnia. Cały turniej był dla mnie bardzo udany. Pobiłem rekord życiowy, obniżyłem handicap, co było moim priorytetem”.

W klasyfikacji stroke play brutto amatorów za Świniarskim znaleźli się Piotr Ragankiewicz (+11) i Jan Zawodowski (+16). Najlepszą kobietą w kategorii brutto okazała się Karolina Jaworska. W stroke play netto pierwsza trójka przedstawia się następująco: Piotr Malesa, Michał Sokołowski i Marcin Żołyński.

Oprócz wyników z tego konkretnego turnieju podczas zawodów na Lisiej Polanie rozstrzygała się klasyfikacja generalna całego cyklu. Tu lider mógł być tylko jeden. Peter Bronson, żelazny kandydat do kolejnego, czwartego z rzędu tytułu nie pozwolił odebrać sobie zasłużonego zwycięstwa. Peter stwierdził, że dobrze wspomina ten sezon. „Bardzo dobrze grało mi się na Pro-Amie w Krakowie, gdyż dobrze jest rywalizować z tak dobrymi zawodnikami, jak Molman czy de Jager.” Peter w tym roku zwyciężył w dwóch turniejach z serii Deutsche Bank Pro-Am Tour we Wrocławiu i w Trójmieście. „Ostatnio mam problemy z krótką grą, co było widać na ostatnich dwóch turniejach, poza tym jestem zadowolony z sezonu” – powiedział po turnieju.

Najlepszym amatorem tegorocznej serii Deutsche Bank Pro-Am Tour został Wojciech Świniarski, który oprócz zwycięstwa w Warszawie, ma na swoim koncie triumf w zawodach w Krakowie.

No i w końcu poznaliśmy już dwójkę, która pojedzie reprezentować Polskę w światowym finale Volvo Masters Amateur w Hiszpanii. Walka o dwa bilety do Hiszpanii będzie toczyła się w formule netto. Ewa Geritz i Piotr Malesa – ta dwójka już niebawem powalczą na Finca Cortesin.

W zawodach nie obyło się bez hole-in-one. Szczęśliwe uderzenie do dołka nr 16 oddał Piotr Ragankiewicz, niestety szesnastka nie była dołkiem konkursowym. Gdyby ta sama sztuka powiodła się Piotrkowi na siódemce, stałby się właścicielem samochodu Volvo, a w tej sytuacji będzie mógł się nim cieszyć tylko przez weekend.

Wiele emocji wzbudził konkurs Stroer Longest Drive, który odbył się już po ukończeniu gry wszystkich zawodników. Do rywalizacji o 5000 zł stanęło wielu zawodowców, gdyż konkurs ten przygotowany był z myślą właśnie o nich. Przez długi czas na prowadzeniu utrzymywał się Kacper Bobala, jednak przestrzelić go zdołał Mike O’Brien, którego piłka poleciała na odległość 295 metrów. Lider po pierwszej rundzie, head pro na Lisiej Polanie, zgarnął  tym samym główną nagrodę. Maks Sałuda był od niego gorszy jedynie o metr.

VI cykl Deutsche Bank Pro-Am Tour już niestety za nami Na następne takie emocje musimy poczekać do przyszłego roku.

Wyniki można zobaczyć tutaj.