Cabrera zwycięża w Masters

13 kwietnia 2009

Argentyńczyk Angel Cabrera po dogrywce, w której rywalizował z Amerykanami – Chadem Campbellem oraz Kenny Perrym, został po raz pierwszy zwycięzcą The Masters Tournament. Wszyscy trzej zawodnicy po czterech rundach uzyskali rezultat 276 uderzeń (12 poniżej par) i o wygranej miała zadecydować dogrywka.

cabreraCabrera nie poddał się presji, jaka zwykle towarzyszy w takich sytuacjach, dzięki czemu po raz triumfował w turnieju wielkoszlemowym (w 2007r. zwyciężył w U.S.Open). Przeszkodził tym samym Perry’emu w uzyskaniu zwycięstwa na Masters. Gdyby Amerykanin sięgnął po tytuł zostałby najstarszym zawodnikiem, któremu się to udało. (Kenny Perry ma 48 lat).

Perry był bliski zwycięstwa, jednak podczas dogrywki nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Na pierwszym dołku play-off zagrał zbyt krótko. Tymczasem Cabrera, mimo kiepskiego strzału z tee, zdołał wyjść z opresji. Campbell natomiast, uderzając w kierunku greenu, posłał piłkę do bunkra. Przy następnym uderzeniu przestrzelił green i odpadł z dalszej rozgrywki. Cabrera i Perry zagrali na par. Kolejny dołek dogrywki (nr 10) Perry rozegrał na bogeya, a Cabrera na par, wygrywając tym samym cały turniej.

Mówiąc o tegorocznym Masters nie można nie wspomnieć o wspaniałym pogoni za czołówką w wykonaniu Woodsa i Mickelsona. Ostatnią rundę rozpoczęli ze sporą stratą do lidera, ale każdy kolejny dołek przybliżał ich do liderów, a szanse na zwycięstwo rosły w nieprawdopodobnym tempie. Obydwaj popełnili jednak kilka błędów na drugiej dziewiątce i w rezultacie uplasowali się kolejno na szóstej i piątej pozycji.

Cabrera po założeniu zielonej marynarki stwierdził: „To jest Masters. Na tym polu można zrobić wiele birdie, ale także wiele bogeyów. Można powiedzieć, że na Masters może się stać wiele magicznych rzeczy”. Wielkie emocje za nami. Szkoda tylko, ze na kolejny Masters trzeba czekać cały rok.