Puchar Rydera zostaje za oceanem

22 września 2008

No i stało się. Po 9 latach dominacji Europejczycy musieli oddać puchar Rydera w ręce amerykańskich kolegów, którzy w ostatni weekend na polu Valhalla Golf Club, okazali się lepszym zespołem, pokonując Europejczyków stosunkiem 16 ½ – 11 ½.

Pożegnanie z tym najcenniejszym pucharem musiało być bardzo bolesne, ponieważ drużyna europejska zaczęła już powoli przyzwyczajać się do posiadania tego trofeum. Kapitan drużyny Nick Faldo, który reprezentował drużynę Europy 11 razy w tych rozgrywkach, wychodząc z nich wielokrotnie jako zwycięzca, teraz jako kapitan musiał uznać wyższość Paula Azingera.

Ryder Cup

Kapitanowi drużyny amerykańskiej udało się osiągnąć to, czego czasami brakowało innym drużynom, zbudował zespół, który stanowił jedność, nastawiony na zwycięstwo. Po dwóch dniach turnieju Amerykanie prowadzili 9 do 7, co zapowiadało pasjonujący trzeci dzień zawodów. Jeszcze kilak lat temu uważano, że jeśli drużyna europejska nie ma znacznej przewagi przed grami singlowymi, jest skazana na porażkę, jednak w ostatnich kilku turniejach Europa pokazała, że potrafi grać indywidualnie pokonując Amerykanów w sobotnich meczach.

W pierwszym meczu zmierzyli się ze sobą Antony Kim z Sergio Garcia. Amerykanin rozpoczął w wielkim stylu, pokonując Hiszpana 5&4, będąc po 14-tu dołkach 7 poniżej par. Tak wspaniała dyspozycja Kima, który nie popełniał żadnych błędów, nie pozwoliła Hiszpanowi na nawiązanie równorzędnej walki. Pierwszy mecz nie napawał optymizmem Europejczyków, jednak następne pokazały, że wszystko jest jeszcze możliwym.

W drugim pojedynku spotkali się Hunter Mahan oraz Paul Casey. Casey, który przegrywał już dwoma dołkami, odrobił straty i zapowiadało się, że mecz ten trwać będzie do 18-go dołka. Na dołku numer 17 Mahan ponownie zdobył prowadzenie po wspaniałym kilkunastometrowym putcie na birdie, jednak na ostatnim dołku posłał piłkę z tee do wody, co wykorzystał Casey doprowadzając do remisu.

Dwa następne mecze pomiędzy Leonardem i Karlssonem oraz Mickelsonem i Rose dawały spore nadzieje. Karlsson zwyciężył 5&3, a Rose pokonał Mickelsona 3&2. Następne cztery mecze pokazały jednak, że Amerykanie są zbyt mocni, aby ich pokonać. W swoich meczach zwyciężyli: Kenny Perry z Henrikiem Stensonem 3&2, Boo Weekley z Olivierem Wilsonem 4&2, J.B Holmes z Sorenem Hansenem 2&1 oraz Jim Furyk z Miguelem Angel Jimenezem 2&1.

Ten ostatni mecz był w centrum zainteresowań wszystkich obserwujących rozgrywki, ponieważ wygrana Furyka dawała zwycięstwo drużynie amerykańskiej. Furyk, którego doświadczenie w tych rozgrywkach jest olbrzymie, zapewnił drużynie USA zwycięstwo, co było dla tego zawodnikiem zadośćuczynieniem za wiele lat porażek drużyny USA, którą reprezentował w The Ryder Cup. W pozostałych czterech meczach był remis, w meczach 9 i 10 triumfowała Europa (Graeme McDowell pokonał Stewarda Cinka 2&1, a Ian Poulter zwyciężył Steva Strickera 3&2), dwa ostatnie mecze to triumf zawodników USA (Curtis – Westwood 2&1, Campbell – Harrington 2&1).

Oczywiście teraz przez następne tygodnie rzesza fachowców zastanawiać się będzie nad decyzjami Nicka Faldo, gdyż zwycięzców się nie osądza. Pytania rodzą się same, czy brak Colina Montgomerie nie był błędem? Co prawdą Ian Poulter wybrany przez Faldo zdobywając 4 punkty, był najmocniejszym punktem drużyny europejskiej, jednak Paul Casey zdobył już tylko 1 punkt. Mimo, iż Montgomerie nie grał najlepiej w sezonie, to wiadomym jest, że ten zawodnik zawsze potrafił wydobyć wszystko co najlepsze w swojej grze podczas tego turnieju i jego zasługi w Ryder Cup są nie do przecenienia. Być może Monthy byłby lepszym liderem drużyny przy słabej grze Padraiga Harrintona?

Właśnie najbardziej doświadczeni gracze europejscy nie wypadli najlepiej, wspomniany Harrington w 4 meczach wywalczył tylko 0,5 punktu podobnie jak Jimenez, który grał trzykrotnie. Z kolei Westwood i Garcia zdobyli tylko 0,5 punktu więcej, obaj grając w czterech meczach. W drużynie amerykańskiej aż dziewięciu zawodników zdobyło co najmniej 2 punkty, w europejskim teamie było ich tylko czterech.

37 edycja Ryder Cup przeszła do historii. Wspaniałe święto golfa i sportu jeszcze raz udowodniło, iż można stworzyć wielkie widowisko grając tylko o idee w poszanowaniu historii i wielkiej tradycji. Niestety kibice amerykańscy czasami nie rozumieją pojęcia walki fair play i ducha sportu, co można było zauważyć słysząc okrzyki niektórych z nich, które świadczyły o złych intencjach wobec Europejczyków. Na szczęście były to wyjątki, które w niczym nie zakłóciły tego wspaniałego widowiska i oby tak już zostało.

Zdjęcie – eastnews

Źródło – Golf24