Nie dali się pogodzie

29 sierpnia 2008

„Mimo kiepskiej pogody, zabawa była fantastyczna” – tak mówił Marek Gaik i z tymi słowami mogłaby się zapewne zgodzić większość uczestników Lexus Polish Club Championship – grupy mistrzowskiej.

Marek Gaik

Na wrocławskim polu Toya Golf Club podczas drugiej rundy Lexus Polish Club Championship pogoda nie rozpieszczała nikogo. Poranne grupy rozpoczynały grę przy silnym wietrze, natomiast ci, którzy startowali po południu musieli dodatkowo zmagać się z uciążliwym deszczem. Pod koniec rundy warunki atmosferyczne jeszcze bardziej się pogorszyły i zawodnicy, którzy najpóźniej rozpoczęli grę, kończyli ją mocno zmoknięci.

Mimo to kilku zawodników uzyskało całkiem dobre rezultaty. Najlepiej zagrał dziś Wojciech Świniarski – 71 uderzeń, 1 poniżej par. Osiemnastoletni golfista miał 2 birdie, na 4.i 16 dołku oraz bogeya na 6.dołku. Dzięki temu znacznie poprawił swój wczorajszy wynik, kiedy zagrał 83 uderzenia.

Dwóm golfistom udało się dziś ponadto zagrać na par pola. Był wśród nich lider po pierwszej rundzie, Wiliam Carey, a także Grzegorz Gawroński, kapitan Amber Baltic Golf Club.

Jeśli chodzi o wyniki drużynowe, na pierwszym miejscu znajduje się nadal Toya KG., jednak przewaga wrocławskiej drużyny stopniała do 8 uderzeń. Wśród obrońców tytułu najlepiej zagrał dziś Michał Kasprowicz – 73 uderzenia. Drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej zajmuje Amber Baltic Golf Club, który podczas piątkowej rundy uzyskał najlepszy wynik. Złożyła się na niego gra wspominanego Grzegorza Gawrońskiego, Piotra Dąbrowieckiego – 77 uderzeń, Jacka Persona i Michaela Krogulca – po 78 uderzeń oraz Marka Marcinkowskiego – 79 uderzeń. Co ciekawe, Amber Baltic Golf Club uzyskał dziś o 5 uderzeń lepszy rezultat niż wczoraj. Na trzecie miejsce wskoczyła po drugiej rundzie drużyna First Warsaw Golf & Country Club, która uzyskała drugi najlepszy wynik tego dnia – 390 uderzeń. Krakow Valley Golf Club, który po wczorajszych rozgrywkach był na drugim miejscu, po piątkowej grze spadł na czwarte miejsce.

O sporym pechu może mówić Wiesław Kapral ze Śląskiego Klubu Golfowego. Na 9.dołku mocny ból kręgosłupa uniemożliwił mu dalszą grę. Dla odmiany kapitan śląskiej drużyny, Marek Gaik opowiedział nam bardzo zabawną historię, która wydarzyła się podczas gry jego grupy.

„Grało mi się super, ponieważ byłem w dobrym towarzystwie. Jedyne, co może mi popsuć humor, to straty materialne, jakie poniosłem, a polegają one na tym, że mam brudną koszulkę. Na 6. dołku moja piłka wylądowała w błocie i próbowałem ją wybić. Musiałem zdjąć spodnie, żeby ich nie pobrudzić. Po uderzeniu cały się ochlapałem. Pan Wierciński obcierał mi łysinkę, a prezes Mondalski filmował. Niestety moja próba wybicia piłki nic nie dała. Strasznie chciałem ratować swoją drużynę, ale widać, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane” – opowiadał Marek Gaik, tryskając poczuciem humoru.

Marka Gaika nie omieszkaliśmy również zapytać, jak się gra z prezesem Polskiego Związku Golfa, Piotrem Mondalskim?

„Żeby być bezstronnym, muszę powiedzieć, że dobrze. To nie jest jednak żadna kokieteria czy próba przypodobanie się prezesowi. Po prostu ma on w sobie dużo humoru i tolerancji, a ja także nie należę do osób, które są zawzięci i myślą tylko o zwycięstwie. Nasz partner, pan Wierciński to także stary znajomy, więc było bardzo pozytywnie. Moja gra była kiepska, ale atmosfera w grupie fantastyczna”.

Czy Śląski Klub Golfowy ma konkretną strategię na kolejne dni?

 „Mamy dobrą strategię – zagrać do końca” – powiedział, śmiejąc się Marek Gaik.

Wyniki drużynowe po 2. rundzie

Więcej informacji na stronie www.gms.pzgolf.pl.