Jeszcze o golfie na olimpiadzie

20 sierpnia 2008

Do toczącej się ostatnio przy okazji olimpijskich wydarzeń dyskusji o miejscu golfa wśród dyscyplin olimpijskich swój głos dodał ostatnio Ernie Els.

Ernie Els

– Oglądając ceremonię otwarcia igrzysk nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że byłoby cudownie reprezentować swój kraj na olimpiadzie – napisał pochodzący z RPA Els na swojej stronie internetowej. – Wystarczy spojrzeć na uśmiech na twarzy Nadala (Rafaela, tenisowej sławy) czy Federera (Rogera) żeby zrozumieć, jak wiele to dla nich znaczy.

– Wiem, że krytycy tego pomysłu argumentują, iż igrzyska powinny być dla amatorów, ale to dość słaby argument. Kobe Bryant (amerykański koszykarz), gra na olimpiadzie choć zarabia jakieś 40 mln dolarów rocznie. Nadal i Federer też nie grają dla paru groszy. Światowa czołówka sprinterów również sporo zarabia. Tak więc jeśli pieniądze i status amatora mają być jedynymi argumentami przeciwko, to moim zdaniem to żadne argumenty.

– Mam nadzieję, że jeśli kiedykolwiek golf zostanie znów włączony do dyscyplin olimpijskich, wciąż będę grał – dodaje Els. Gdyby rzeczywiście tak się stało w roku 2016 (próba włączenia golfa do programu olimpiady w 2012 nie powiodła się) Els będzie miał 46 lat.

Równolatek Erniego, Phil Mickelson, numer dwa światowego golfa, przyznał ostatnio, że obecność golfa na olimpiadzie znaczyłaby więcej dla tego sportu niż turnieje majors (wypowiedzi Michelsona, Iana Poultera czy Trevora Immelmana można przeczytać w artykule na stronie golf24).

Nie wszyscy jednak podzielają zdanie Amerykanów popierających w większości całą kampanię licząc, że wzrost liczby golfowych kibiców przełoży się na pieniądze, które przyczynią się do rozwoju tej dyscypliny.

Trevor Immelman w zeszłym tygodniu powiedział, iż jego zdaniem sporty z którymi wiążą się duże honoraria, jak tenis, golf czy koszykówka nie powinny być częścią olimpiady.

Tiger Woods, który właśnie dzięki turniejom majors zagwarantował sobie miejsce w historii, również nie poparł jeszcze zdecydowanie pomysłu włączenia golfa do igrzysk.

– Nie mam wątpliwości, że olimpiada to najlepszy sposób na promocję golfa, zwłaszcza w krajach, gdzie dyscyplina ta dopiero się rozwija – mówił Peter Dawson, dyrektor Royal and Ancient Club podczas ostatniego turnieju British Open – Międzynarodowy Komitet Olimpijski wiele razy dawał nam do zrozumienia, że jeżeli golf stanie się częścią olimpiady, wezmą w niej wówczas udział najlepsi światowi gracze, a nie amatorzy.

Jeśli rzeczywiście na igrzyskach mielibyśmy oglądać najlepszych golfistów, to rodzi się pytanie kiedy znajdą oni na to czas? W zeszłym tygodniu angielski golfista Ian Poulter przyznał, że nie wyobraża sobie dopasowania napiętego kalendarza graczy PGA z olimpiadą. Z kolei Tim Finchem z PGA Tour powiedział, że kwestie pogodzenia olimpiady z innymi rozgrywkami i turniejami golfowymi są dyskutowane z MKOL. – Mówiąc o perspektywie 10, 15, 20 czy 25 lat prawdopodobnie sytuacja będzie wyglądać zupełnie inaczej i problemy dotyczące np. kalendarza nie będą tak znaczące i da się je rozwiązać.

Z pewnością to jedna z najważniejszych kwestii, gdyż już teraz olimpiada wpływa (jeśli nie powiedzieć przeszkadza) na terminy rozgrywania turniejów golfowych. – Cztery lata temu na przykład zmuszeni byliśmy zorganizować Presidents Cup późnym październikiem, ponieważ ekipa NBC była wcześniej w Sydney – dodał Finchem.

Głosowanie nad przyszłością golfa na olimpiadzie odbędzie się w przyszłym roku jesienią.

O przygodach golfa z olimpiadą można również przeczytać w artykule „Trzecia śmierć golfa”, który znajdą Państwo w najnowszym numerze oficjalnego magazynu PZG – Golf 24 Magazine.

Eastnews – Ernie Els