DHL Wrocław Open przeszedł do historii

26 maja 2008

Wczoraj po południu zakończył się DHL Wrocław Open. Trudno opisać emocje, które towarzyszyły turniejowi, zwłaszcza, że kolejne rundy wyłaniały nowych liderów. Dodatkowo zarówno organizatorom jak i kibicom przez cały czas trwania turnieju towarzyszyła wyjątkowa atmosfera – wszyscy byliśmy bowiem świadkami niepowtarzalnego wydarzenia.

Na piękne pole Toya Golf & Country Club w Krzyżanowicach już w środę przyjechało ponad 150 golfistów, z czego 130 to czołówka rankingu European Challenge Tour. W środę, w dość niesprzyjającej pogodzie rozegrano Pro-Am. Zawodnicy grali w klasyfikacji stroke play netto, czyli liczył się jeden wynik na dołku. Najlepiej spisała się grupa pod przewodnictwem Andrew McArthura. W jej skład weszli Ronald Binkowski, Marek Machtynger oraz Tomasz Skrzymkowski. Uzyskali wynik 56 uderzeń netto.

W czwartek natomiast rozpoczęła się już prawdziwa walka. W połowie każdej z rund wyłaniał się wyraźny zwycięzca, tylko po to by pod koniec dnia zostać zdeklasowanym. Po pierwszej rundzie na prowadzeniu znalazł się fenomenalny Wil Besseling. Holender zagrał 62 uderzenia, 8 poniżej par i tym samym ustanowił nowy rekord pola Toya Golf & Country Club. Do 15. dołka był na -5. Dołek 16 i 17 zagrał na birdie. Drugie dziewięć dołków w jego wykonaniu wyglądało rewelacyjnie, zanotował na nich 29 uderzeń. Drugiego dnia rekord Besselinga wyrównał Szwed Mattias Elliasson i to on objął prowadzenie.

Cut’a ostatecznie przeszło 64 zawodników. Niestety żadnemu z zawodników PGA Polska ten wyczyn się nie udał. Najlepszy wynik wśród nich uzyskał Amerykanin Peter Bronson, który po dwóch rundach miał par. Stosunkowo niezły wynik uzyskał najlepszy wśród naszych amatorów – Michał Kasprowicz. Jego ostateczny wynik – 12 powyżej par okazał się lepszy od wyników kilku graczy PGA.

Gary Clark

Od soboty numerem jeden był Gary Clark, który zakończył dzień z wynikiem 7 poniżej par. W czwartej rundzie wystartował w finałowym flight’cie i nie oddał już prowadzenia. W trakcie rozgrywania wszystkich 18 dołków towarzyszyła mu grupa kibiców, a grę na ostatnim greenie obserwował już spory tłum fanów golfa. Ostatecznie Anglik uzyskał wynik 262 uderzeń, 18 poniżej par. Tak jak i trzecią rundę, ostatnią partię Anglik rozegrał bezbłędnie. Miał cztery birdie, a jego wynik z czwartej rundy wyniósł 66 uderzeń, 4 poniżej par. Gary Boyd, Anglik, który zajął drugie miejsce w finałowej rundzie zagrał fenomenalnie. Miał aż 8 birdie i tylko jednego bogeya. Dzięki temu jego ostateczny rezultat wyniósł 264 uderzeń, 16 poniżej par. Na trzecim miejscu znalazło się ex aequo dwóch zawodników: Richard Treis z Niemiec i Richie Ramsay ze Szkocji. Obaj zagrali 266 uderzeń, 14 poniżej par.

Tuż po zakończeniu rozgrywek przyszedł czas na najprzyjemniejszą część dnia, czyli wręczenie nagród. Zwycięski puchar wręczał Garemu Clarke’owi wiceprezydent Wrocławia, Maciej Bluj, a czek ofiarował prezes DHL, Piotr Iwaniuk. Dyrektor turniejowy European Challenge Tour, Jose Maria Zamora podziękował organizatorom i z nadzieją stwierdził, że za rok znów zobaczymy się w Polsce. Podobnego zdania był główny bohater dzisiejszych rozgrywek. Clarke stwierdził: „Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak wygląda tu pole golfowe. Wszystko udało się naprawdę rewelacyjnie. Bardzo podobała mi się impreza wieczorna i sam turniej. Mam nadzieję, że spotkamy się znowu za rok”.

Szczegółowe wyniki DHL Wrocław Open można znaleźć tutaj.