Zmarł Earl Woods

4 maja 2006

„Mój ojciec był moim najlepszym przyjacielem oraz wzorem, będzie mi go bardzo brakowało” – to jedno zdanie zdołał wypowiedzieć, największy golfista wszechczasów Tiger Woods, po śmierci ojca. Earl Woods zmarł 3 maja, w swoim domu na Cyprze.

U 74-letniego Earla Woodsa w 1986 roku stwierdzono chorobę serca, poddał się wtedy operacji. Dwanaście lat później nadeszła kolejna tragiczna wiadomość. Wykryto u niego raka prostaty, ale nie załamał się, nawet wtedy gdy w 2004 roku, choroba uderzyła z podwójna siłą. Okazała się ona jednak zbyt silna i wczoraj rano zmarł w swoim domu.

Earl Woods urodził się w 1932 roku. Mógł być zawodowym graczem amerykańskiej ligi baseballa, jednak za namową matki, wybrał edukację w Kansas State. A następnie włączył się do amerykańskiej armii, z którą walczył w Wietnamie. Kiedy przyszedł na świat jego jedyny syn, wraz z żona Tidą, próbowali zapewnić mu całkowicie inne życie, niż mieli oni. Starał się zapewnić młodemu Tigerowi, wszystko to, co pozwoli mu grać w jego ukochanego golfa.

Prowadził z nim nawet specjalistyczne treningi, łagodzące nerwy, z którymi zaznajomił się na wojnie w Wietnamie. Oprócz gry w golfa uczył go prawdziwego życia, pokazał zasady jakimi powinien się kierować oraz czego w życiu powinien unikać. To właśnie w głównej mierze dzięki namowom ojca, Tiger stworzył własna fundację wspierającą liczne programy edukacyjne oraz zdrowotne.

Był wielkim fanem syna, starał się oglądać jego wszystkie występy. Ostatni występ podziwiał w grudniu 2004 roku.